Ks. Wojciech Świderski: Pielgrzymka wykańcza fizycznie, ale daje moc do przeżywania codzienności z wiarą

Ks. Wojciech Świderski: Pielgrzymka wykańcza fizycznie, ale daje moc do przeżywania codzienności z wiarą

„Pielgrzymka wykańcza fizycznie, bo jednak 30-40 km dziennie w upale jest trudne, ale jednocześnie daje dodatkową moc do codzienności, do wiary. Odrywa od tej codzienności po to, żeby później, kiedy wracamy do normalnej formy naszego życia, mieć z czego czerpać, mieć do czego się odwoływać” – powiedział w poranku „Siódma 9” ks. Wojciech Świderski, pallotyn, dyrektor Warszawskiej Pielgrzymki Akademickiej na Jasną Górę. W rozmowie z Marcinem Fijołkiem zdał relacje z trasy pielgrzymi i powiedział, jak w tym roku wygląda pielgrzymowanie.

Jak zaznaczył, w związku z restrykcjami epidemicznymi wielu ludzi nie mogło pójść w pielgrzymce.

„Mam wiele telefonów, spotkań, ludzi, którzy przyjeżdżają na Mszę św. – bo na Mszę można – i mówią: jak bardzo wam zazdrościmy, jak chcielibyśmy. My idziemy sztafetowo, czyli przyjeżdżają przedstawiciele poszczególnych grup, po kilka osób z każdej grupy i idą w imieniu swojej całej grupy. Często o tym mówią wieczorem na apelu, że chcieliby iść dalej, że mają takie pragnienie, że są zmęczeni, ale to nie wyklucza tego, że chcieliby być z nami. Dlatego mogą być duchowo”.

„Pielgrzymka wykańcza fizycznie, bo jednak 30-40 km dziennie w upale jest trudne, ale jednocześnie daje dodatkową moc do codzienności, do wiary. Odrywa od tej codzienności po to, żeby później, kiedy wracamy do normalnej formy naszego życia, mieć z czego czerpać, mieć do czego się odwoływać. O tym często mówią pielgrzymi” – opowiadał ks. Świderski.

Zwrócił też uwagę, że wszystkie pielgrzymki są w tym roku mniejsze.

„Nie ma w tym roku żadnej normalnej pielgrzymki. Są pielgrzymki, które liczą sobie ok. 150 osób. Takie było pozwolenie zgromadzeń na dany czas, kiedy musieliśmy podjąć decyzję. Z tym że reżimy sanitarne są bardzo duże. Staramy się je zachowywać i w grupie 30 osób jest to możliwe. W większej grupie bardzo ciężko, żeby np. osoby nie wchodziły do gospodarstw, żeby nie kontaktowały się z innymi. Choć bardzo przykro jest ludziom, którzy nas przyjmowali, którzy nas częstowali posiłkami. My im uświadamiamy, że nie wolno tego robić, że ten rok jest inny. Ale wielu gospodarzy ze łzami w oczach macha i mówi: czemu nie wchodzicie”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA