Polskie rolnictwo z potencjałem na globalny rozwój

Polskie rolnictwo z potencjałem na globalny rozwój

Czy produkcja rolna ma szansę stać się kołem napędowym polskiej gospodarki? Według ekspertów obradujących podczas Kongresu 590 to bardzo realistyczny scenariusz.

Polska wieś już dawno przestała się kojarzyć z obrazami malarza Józefa Chełmońskiego. Dane rynkowe są jednoznaczne. Jak podkreślali prelegenci panelu „Polska produkcja rolna kołem napędowym ważnych sektorów polskiej gospodarki”, jesteśmy jednym z największych producentów żywności w Europie. Obecnie nasz udział w produkcji żywności w UE stanowi 9%. Trafia tam aż 1/3 całej naszej produkcji. Od kilku lat zauważalny jest też trend wzrostowy eksportu drobiu. To duża zasługa powrotu do prowadzonej w latach 2005-2007 polityki rozwoju rolnictwa. „Będziemy dalej się rozwijać. Stawiamy na innowacje w rolnictwie, we wszystkich jego obszarach i skutecznie realizujemy te działania. Z przygotowanego przez Ministerstwo Rozwoju raportu rynkowego wynika, że rolnicy dobrze oceniają nasze projekty i aktywności” – przekonywał podczas spotkania Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Co ważne, nasze rolnictwo świetnie się prezentuje na tle innych, konkurencyjnych krajów. Pod względem produkcji żywności zajmujemy 6. miejsce, a może być jeszcze lepiej. „Prowadzone przez nas działania mogą ten segment gospodarki jeszcze bardziej wzmocnić. Baliśmy się wejścia do Unii Europejskiej, również w obszarze rolnictwa. Wielu uznało, że nie wytrzymamy konkurencji ze strony innych europejskich krajów. A to właśnie wieś najbardziej skorzystała na wejściu do UE. W momencie akcesu nasz eksport wynosił 4 mld euro, a teraz osiągnął poziom ponad 20 mld euro” – mówił podczas debaty Jerzy Kwieciński, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju. Jednocześnie wskazywał on na przetwórstwo i niepełne wykorzystanie kanałów dystrybucji jako nasze największe słabości. Cierpią na tym głównie producenci i przetwórcy.
„–Musimy też budować nasze marki – regionalne i światowe. Małe i średnie firmy same nie wejdą na inne rynki, dlatego wsparcie państwa jest niezbędne” – dodał.

Dobrą sytuację w branży potwierdza również Andrzej Goździkowski, Prezes Zarządu Cedrob SA. „Po raz pierwszy w naszej historii na jesień nie notujemy spadku cen. Dalsza poprawa sytuacji wymaga dobrej organizacji między przemysłem i rolnikami. Liczba rolników będzie spadać, ale nie musimy się bać tego trendu. Będą dominować duże przedsiębiorstwa, a całe rolnictwo ma szansę stać się kołem zamachowym polskiej gospodarki”. Przykładem jest właśnie Cedrob, który z powodzeniem poszerza swoje portfolio rynków eksportowych. „W tym roku eksportujemy 5 tysięcy ton kurczaków do krajów arabskich, co jest efektem wieloletniej tytanicznej, wykonanej tam pracy. W przyszłości planujemy pojawiać się również na kolejnych pozaeuropejskich rynkach” – dodaje Goździkowski.

O trudnościach w ekspansji na rynki pozaeuropejskie wspominał Dariusz Formela, Prezes Zarządu spółki Gobarto, wchodzącej w skład Grupy Cedrob. „- Nie jesteśmy obecni na największym rynku eksportowym, jakim są Chiny. Nie ma nas również w Korei Południowej i Japonii, ale radzimy sobie z tym. Rok do roku notujemy dynamikę wzrostu przychodów na poziomie 20 procent. Jeśli będziemy pracować wewnętrznie i spełnimy standardy innych krajów, przy wsparciu dyplomacji zagranicznej, osiągniemy sukces”  – przekonuje Formela.

Jednym z etapów poprawy standardów jest inwestowanie w innowacyjność. „Dzisiaj to rolnik jest najważniejszym ogniwem produkcyjnym dla przemysłu spożywczego. Nieważne, czy ten przemysł jest duży, czy mały, ale musi być nowoczesny. Nie ma ucieczki od nowoczesności w rolnictwie” – uważa Andrzej Goździkowski.

W tym samym kierunku skłaniał się Dariusz Formela ze spółki Gobarto, będącej częścią Grupy Kapitałowej Cedrob. „Mniejsi muszą być i zarabiać, to oni są solą tej ziemi. Ale trzeba też mierzyć siły na zamiary. W trzodzie chlewnej produkcja warchlaka jest bardzo kosztowna, a nakłady inwestycyjna są wysokie. Banki przy pożyczkach wymagają 10-20 proc. wkładu własnego. Na rynku jest miejsce dla wszystkich, ale przy integracji wokół dużych podmiotów”. Prezes Gobarto przypomniał również, że dziś jest dużo niepewności na rynku, głównie przez tzw. dołki świńskie. Na szczęście duże podmioty wielokrotnie zapewniają mniejszym stałość marży, przez co te drugie mogą spokojnie inwestować w produkcję. „Ponadto ważne jest wsparcie w postaci edukacji i doradztwa” – uzupełniał Paweł Owczarski, wiceprezes zarządu Grupy Azoty Puławy.

Ważnym elementem rozwoju rolnictwa jest odbudowa rynku trzody chlewnej w Polsce. Produkowane u nas w kraju warchlaki mogą być tańsze niż importowane na przykład z Danii. Utrudnieniem jest afrykański pomór świń (ASF), ale rolnicy wciąż są zainteresowani hodowlą trzody. Konieczna jest jednak wiedza urzędnicza oraz odpowiednia infrastruktura prawna. Działaniem w tym kierunku jest program Gobarto 500, stymulujący krajową produkcję mięsa wieprzowego. Projekt opiera się na partnerskiej współpracy spółki z rolnikiem w obszarze chowu trzody chlewnej. Kooperacja odbywa się przy wsparciu techniczno-merytorycznym Gobarto i polega na wybudowaniu na gruncie rolnika budynku inwentarskiego na 2000 szt. trzody chlewnej. Umowa gwarantuje rolnikowi wysokie wynagrodzenie do 10 tys. zł miesięcznie (kwota niezależna od sytuacji na rynku trzody chlewnej oraz po opłaceniu rat kredytu i kosztów bieżącego funkcjonowania fermy). Przez cały okres umowy hodowca korzysta również z merytorycznego wsparcia Gobarto, dostępu do wysokiej jakości warchlaka oraz paszy.

 

back to top