90 urodziny Juliusza Kuleszy „Julka” – powstańca warszawskiego

90 urodziny Juliusza Kuleszy „Julka” – powstańca warszawskiego

Strz. Juliusz Kulesza „Julek” urodził się 19 maja 1928 r. w Warszawie. W dzieciństwie mały Juliusz uczył się w szkole powszechnej Heleny Chełmońskiej, bardzo zasłużonej działaczki pedagogicznej, uczestniczącej jeszcze w tajnym nauczaniu podczas zaborów. Szkoła miała charakter elitarny – wśród uczniów były córki wicepremiera, ministra przemysłu i handlu, a następnie ministra skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego oraz szefa Gabinetu Wojskowego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej generała brygady Kazimierza Schally’ego.

Nauka przepojona była duchem patriotycznym, panował tam wręcz pewien patos. Od najmłodszych lat Juliusz Kulesza pasjonował się historią. Nie ciekawiły go, jak wielu rówieśników, najnowsze modele samochodów, natomiast wręcz pochłaniał wszystkie powieści Walerego Przyborowskiego, Wacława Gąsiorowskiego, Henryka Sienkiewicza. Interesował go okres powstań – kościuszkowskie, listopadowe – a także epoka napoleońska.

Szczególną fascynacją darzył powstanie listopadowe i już jako dziesięciolatek potrafił wymienić z pamięci ponad pięćdziesięciu generałów uczestniczących w walkach. W ten właśnie sposób kształtowała się przyszła osobowość wnikliwego badacza dziejów, choć – co ciekawe – owo patriotyczne wychowanie obejmowało wymiar ideologiczno-moralny. Zamiłowaniem do historii niejako rekompensował sobie brak praktycznego przygotowania do ewentualnej przyszłej służby. Jako jedynak, cały czas otaczany był przez rodziców opieką i nie było mowy choćby o harcerstwie.

W czasie wojny Juliusz Kulesza ukończył naukę w szkole powszechnej Marii Ostaszewskiej przy ul. Kniaźnina, a potem uczęszczał na tajne komplety gimnazjalne i wieczorowe kursy Szkoły Graficznej. Od 14. roku życia zaś – od września 1942 r. do lipca 1944 r. – był praktykantem – rysownikiem litograficznym i retuszerem w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Po wkroczeniu Niemców PWPW została przemianowana na Staatsdruckerei und Műnze i stała się niejako przechowalnią ludzi. Przed wybuchem wojny przedsiębiorstwo zatrudniało około 700-800 osób, natomiast w czasie okupacji pracowało w firmie ponad 2000, podczas gdy zmienił się nieco charakter produkcji – polskich znaczków pocztowych nie było, zaś druk obejmował tylko okupacyjne banknoty i dokumenty.

Na wielką skalę rozwinęło się fikcyjne zatrudnienie, wykorzystujące fakt niepanowania nad sytuacją przez nadzorujących PWPW dwóch niemieckich komisarzy, czyli treuhänderów. Cały średni personel tworzyli Polacy, a z pracowników przedsiębiorstwa rekrutowali się członkowie późniejszej jednostki powstańczej strzelca „Julka”, grupy PWB/17/S.

Zgodnie z zarządzeniem władz niemieckich absolwenci szkół powszechnych zobowiązani byli do podjęcia pracy. Nie inaczej było w przypadku Juliusza. Stanął w obliczu zatrudnienia na Okęciu, w fabryce silników i części samolotów. „Wyreklamowała” go PWPW – prawdopodobnie w osobie ojca Leona – uzasadniając to potrzebą zatrudnienia w dziale artystycznym rysowni praktykanta – rysownika litograficznego.

Na tym stanowisku pracował praktycznie do wybuchu Powstania Warszawskiego, choć produkcja została zakończona już pod koniec lipca 1944 r., w związku ze zbliżeniem się frontu wschodniego i ewakuacją niemieckich urzędów oraz personelu. Mimo panującej paniki, sprawy formalne okupanci załatwili solidnie, wypłacając wszystkim pracownikom odprawę.

1 sierpnia 1944 r. na kilka godzin przed godziną „W” do PWPW ciężarówkami przybyło czterdziestu kilku funkcjonariuszy Schutzpolizei z ciężką bronią maszynową i obsadziło gmach, także cały kompleks Wytwórni łącznie z blokiem mieszkalnym był właściwie niemiecką warownią. Dochodzące z Żoliborza odgłosy pierwszych strzałów wzbudziły czujność Niemców, spodziewających się natarcia. Pod wieczór rozpoczęło się uderzenie oddziałów powstańczych zgrupowania „Gozdawa”, batalionu „Czarneckiego” od strony ulic Zakroczymskiej i Wójtowskiej. Atak od wewnątrz przeprowadzony przez grupę PWB/17/S sprawił, że nie powtórzyło się zdobywanie budynku PAST-y i 2 sierpnia kompleks gmachów PWPW został opanowany.

Kiedy Juliusz Kulesza zorientował się, że PWPW została zdobyta i znajduje się w rękach polskich, uświadomił sobie, że powstanie jest tu i teraz, że on również może być powstańcem, że to jest jego moment i jego życie. Natychmiast popędził do Wytwórni, a impuls, który pchał go do działania, był tak silny, że – jak sam to określił – gdyby się ojciec jak Rejtan położył w progu, to by po ojcu przebiegł.

Juliusz Kulesza wraz z oddziałem Armii Krajowej PWB/17/S, do 26 sierpnia brał udział – jako łącznik, a potem strzelec – w obronie gmachu PWPW. Walczył pod rozkazami kaprala Romana Marchla „Roma”, dowódcy obrony bloku mieszkalnego Rybaki 35, jako wydzielonego obiektu w kompleksie PWPW i został odznaczony Krzyżem Walecznych.

23 sierpnia wieczorem Niemcy opanowali ten budynek przez zaskoczenie, do czego przyczyniła się znakomita synchronizacja natarcia. Po bombardowaniu przez sztukasy otworzyli silny ogień z broni maszynowej w okna farbiarni, stanowiącej kwaterę grupy, następnie z działek warzywnych pomiędzy wykopem kolejowym prowadzącym do Wisłostrady a PWPW pięćdziesięciu żołnierzy ruszyło ławą. Powstańcy podjęli próby odbicia placówki, zaś strzelec „Julek” rozpoczął natarcie od ulicy Zakątnej, wrzucając na rozkaz „Roma” przez okno butelki z benzyną.

Gdy Wytwórnię zajęli Niemcy, wraz z dwoma kolegami krążył przez kilka dni po Starówce, chcąc za wszelką cenę przyłączyć się do resztek zgrupowania „Leśnik”, jako do tych, którzy ich znali ze wspólnych bojów.

Po kapitulacji powstania wyszedł z Warszawy wraz z ludnością cywilną trasą wiodącą przez Park Traugutta i pod wiaduktem Dworca Gdańskiego i znalazł się w Dulagu 121 w Pruszkowie, z którego dwa razy uciekł.

W 1945 r. Juliusz Kulesza zamieszkał w Łodzi, gdzie zdał maturę w liceum ogólnokształcącym im. Gabriela Narutowicza. W latach 1946-1947 był piłkarzem KS „Spójnia”. W piłkę nożną grał już od najmłodszych lat jako junior Amatorskiego Klubu Sportowego Żoliborz, od 1938 r. kibicował piłkarzom KS „Polonia” Warszawa, rozgrywającym mecze po sąsiedzku, bo przy ulicy Konwiktorskiej. Latem 1948 r. wrócił do Warszawy i rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, od 1950 r. noszącej nazwę Akademii Sztuk Pięknych.

W 1954 r. uzyskał dyplom na wydziale grafiki w pracowni prof. Tadeusza Kulisiewicza i rozpoczął kolejny etap swego życia, jakim była praca zawodowa. Wstąpił do Związku Polskich Artystów Plastyków, uczestniczył w wielu wystawach krajowych i zagranicznych, kilkukrotnie również prezentował swoje prace indywidualnie.

W latach 1956-1958 był członkiem grupy artystycznej „Korekta”. Przez ponad 30 lat pracował jako projektant grafiki użytkowej dla wydawnictw: około 800 jego projektów zrealizowanych zostało drukiem. W latach 1966-1972 był grafikiem telewizyjnego magazynu „Refleksje”. Prowadził także zajęcia nt. „Grafika współczesnej prasy”
ze studentami wydziału dziennikarskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

O powstaniu warszawskim jednak nie zapomniał. Wyniesiona z walk pewność, że człowiek w pewnych momentach potrafi się wznieść ponad siebie oraz doświadczana osobiście bezinteresowność powstańców, dowodząca istnienia pewnych wartości ważniejszych niż racjonalność decyzji zwykłego życia, umocniły go w przekonaniu, że są sytuacje w historii, które zdolne są z nas wykrzesać najlepsze cechy ludzkie.

To właśnie skłoniło Juliusza Kuleszę do zajęcia się historią powstania. Porzucenie plastyki uznał za swój obowiązek i za kontynuację służby powstańczej. Służba historyka przyniosła w kolejnych latach kilkanaście książek o tematyce powstańczej i okupacji hitlerowskiej oraz wiele haseł do Encyklopedii Powstania Warszawskiego. Ich autor wielokrotnie był wyróżniany i nagradzany za działalność prowadzoną w kierunku utrwalania pamięci historycznej oraz przekazywania jej następnym pokoleniom – w maju 2015 r. otrzymał tytuł Kustosza Pamięci Narodowej przyznawany przez IPN.

Opublikowana w 1996 r. wspólnie z Robertem Bieleckim książka „Przeciw konfidentom i czołgom” opowiadająca o oddziale 993/W, który zajmował się wykonywaniem wyroków na zdrajcach i Niemcach, uhonorowana została nagrodą Nike, a wydany w 2015 r. książkowy portret miejsca, w którym spędził dzieciństwo, „Sen o Rybakach” doczekał się wyróżnienia w konkursie im. Hanny Szwankowskiej Varsaviana 2014/2015. Pojawił się także w kilku filmach dokumentalnych związanych z powstaniem warszawskim.

Prywatnie pan Juliusz to znakomity gawędziarz, obdarzony darem opowiadania, o niezwykle bogatej w mowie i piśmie, a przy tym pięknej stylistycznie polszczyźnie, został nominowany do tytułu Mistrz Mowy Polskiej. Życzliwy światu erudyta jest zarazem człowiekiem niezwykle skromnym i pozytywnie myślącym o innych, o subtelnym poczuciu humoru.

Za wieloletnie zasługi Juliusz Kulesza otrzymał: Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Walecznych, Krzyż Kawalerski OOP, Krzyż Armii Krajowej, Warszawski Krzyż Powstańczy, Krzyż Partyzancki, Medal Wojska, medal Za Warszawę, medal Za popularyzację Powstania Warszawskiego, odznakę Za zasługi dla Warszawy, odznaki honorowe kombatanckich Środowisk: zgrupowania "Leśnik", zgrupowania "Róg", batalionów "Dzik" i "Pięść".

Przez całe życie pozostał bezpartyjny, należy jedynie do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Związku Powstańców Warszawskich i Polskiego Towarzystwa Historycznego.

Ma córkę i dwóch wnuków.

Od lat Pan Juliusz czynnie angażuje się w przygotowanie i organizację uroczystości rocznic Powstania Warszawskiego w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. i walk o Redutę PWPW. Przy tablicach upamiętniających bohaterów tamtych dni ustawiana jest warta honorowa, pojawiają się poczty sztandarowe oraz składane są wieńce. PWPW S.A. gości w tym dniu powstańców i ich rodziny oraz innych szacownych gości. 

Wspomnienia pana Juliusza zarejestrowane przez Radio Nadzieja wraz z biogramem do odsłuchania poniżej.

back to top