„Mama na obcasach” z Klaudią Marzec: Staram się spełniać w roli wieloetatowej mamy

„Mama na obcasach” z Klaudią Marzec: Staram się spełniać w roli wieloetatowej mamy

„Mama na obcasach” to cykl wywiadów z kobietami, dla których zarówno realizacja zawodowa, jak i posiadanie dzieci są najważniejszymi celami w życiu. Wybrane bohaterki, w rozmowie z Magdaleną Szefernaker, opowiedzą o tym jak na co dzień skutecznie łączą te dwa niezwykle wymagające obszary życia. Zmierzą się także ze stereotypowym przekonaniem, że kobieta musi wybrać czy robi karierę zawodową, czy chce mieć rodzinę i zająć się dziećmi. Pokażą, że macierzyństwo to nie przeszkoda, ale często wręcz przeciwnie – początek kariery zawodowej.

Poniedziałkowym gościem poranka „Siódma 9” była Klaudia Marzec, mama blisko 4-letniego Oliwiera i pierwszych w Polsce sześcioraczków - Neli, Kai, Malwiny, Zosi, Tymona i Filipa.

(MSz): Do tej pory w naszej audycji gościliśmy dziennikarkę, aktorkę i bizneswoman, a dziś nasza bohaterka jest dość nietypowa, bo przede wszystkim jest mamą, która pracuje na kilku etatach jednocześnie – odpowiada za organizację, logistykę i wychowanie siedmiorga dzieci. Mówię, że jesteś dość nietypowym gościem, bo z jednej strony ktoś może zapytać: a gdzie tu kariera zawodowa? Z drugiej, gdy bliżej się przyjrzeć, to zajmowanie się taką gromadką dzieci to musi być nie lada wyzwanie. Klaudia witam Cię serdecznie i cieszę się, że zgodziłaś się porozmawiać w naszym programie.

(KM): Przyznam szczerze, że wyzwanie jest spore – siedmioro dzieci, w tym szóstka w jednym wieku, jeszcze w dodatku wcześniaków to już sama opieka w domu nad taką gromadką wymaga dużej podzielności uwagi. A kiedy dołożymy do tego wyjazdy na rehabilitację czy do różnych specjalistów to trzeba się dobrze zorganizować.

Przypuszczam, że blisko czteroletni Oliwier to musi być wielki pomocnik, a nie kolejne dziecko do opieki.

Zdecydowanie tak. Natomiast muszę podkreślić, że Oliwier świetnie odnalazł się w roli starszego brata. Kiedy dzieci płaczą próbuje je rozweselić, daje im buziaki. Wydaje mi się, że wynika to z takiej jego wrażliwości i z tego, że razem z mężem bardzo staramy się, żeby nie poczuł się odrzucony. Poświęcamy mu uwagę i szanujemy jego przestrzeń na tyle na ile jest to możliwe.

Według statystyk sześcioraczki rodzą się bardzo rzadko – raz na 4,7 miliarda ciąż na świecie. Można powiedzieć, że to co Was spotkało to większe szczęcie niż wygrana w totolotka, ale z drugiej strony zapewne dla Ciebie była to zupełnie nowa sytuacja. W jedne chwili musiałaś przeorganizować swoje życie, zmienić swoje plany i zrezygnować ze swoich ambicji zawodowych, by z dnia na dzień odnaleźć się w roli mamy siedmiorga dzieci. Jak poradziłaś sobie z taką przemianą?

Już się nauczyłam funkcjonować w tej sytuacji, ale wymagało to sporo pracy nad sobą. Na początku nie było łatwo – z mamy jedynaka od razu zostałam mamą siedmiorga dzieci. To jest dość duży rozrzut, musiałam uporządkować myśli, nauczyć się tego macierzyństwa na nowo, pokonać różne swoje wewnętrzne bariery, na przykład nauczyć się dzielić opieką nad dziećmi z innymi, nie tylko z mężem, bo wcześniej byłam taką Zosią samosią. Teraz trzymam się swojego mocno postawionego celu, że chcę być najlepszą mamą dla swoich dzieci, jaką jestem w stanie być. I staram się też akceptować rzeczy, na które nie mam wpływu.

Ile czasu zajęło Ci nauczenie się funkcjonowania w tych nowych okolicznościach?

Do tej pory się tego uczę, bo szczerze mówiąc, cały czas napotykam na swojej drodze dodatkowe wyzwania. Gdyby tak starć się określić ile czasu mi to zajęło to tak mniej więcej około roku potrzebowałam, aby móc odnaleźć się w tej nowej codzienności. Teraz też podchodzę do tego bardzo zadaniowo, już nawet trochę z takim dystansem. Jednak, tak jak już wspomniałam, często na mojej drodze pojawiają się nowe utrudnienia, ale nauczyłam się już brać te sytuacje na siebie i staram się je pokonywać.

Przed pojawieniem się maluchów na świecie pracowałaś w rodzinnej firmie, studiowałaś, miałaś swoje plany zawodowe i nagle totalna zmiana. Wszystkie swoje marzenia, ambicje zawodowe musiałaś odłożyć na dalszy plan, odsunąć w czasie i nie widomo nawet kiedy dokładnie nastąpi ten moment, gdy będziesz mogła do nich wrócić. Trudno było Ci z tego zrezygnować?

Moje plany zawodowe zostały przekreślone. Ale my możemy planować różne rzeczy a życie pisze nam swoje scenariusze. Chciałabym wrócić do pracy zawodowej, ale nie wiem kiedy i czy w ogóle będzie to możliwe. Na razie staram się spełniać w roli wieloetatowej mamy.

Jak wygląda Wasz przeciętny dzień? O której jest pobudka i kiedy zasypia ostatnie dziecko? No chyba, że szybciej zasypia mama ze zmęczenia.

Dzieci wstają około godziny 6, zasypiają około 20, jeszcze dodatkowo budzą się w nocy. W ciągu dnia robią to, co przeciętne dzieci, czyli śpią, bawią się, jedzą, tyle, że jest ich po prostu więcej. Dodatkowo jeszcze jeżdżą na ćwiczenia. Na tym etapie, bardzo zależy mi na tym, żeby wypracować im rytm dnia i nauczyć ich współistnieć ze sobą, bo na przykład o ile z jedzeniem w tym samym momencie to nie ma problemu, to zasypianie w tym samym czasie jest już dużo trudniejsze. Wymyślam dzieciakom wspólne zabawy, czytam im bajki, uczę, żeby nie zabierały sobie zabawek. Wydaje mi się, że to ułatwi nam nasze późniejsze życie.

Ubierasz jeszcze czasami szpilki, czy już całkowicie przerzuciłaś się na buty sportowe?

Zdecydowanie obuwie sportowe (śmiech). Choć przyznam szczerze, że ostatnio miałam na sobie szpilki, z okazji szóstej rocznicy ślubu z moim mężem. Także nie ukrywam była to dla mnie miła odmiana.

Jakie są pozytywne aspekty bycia mamą takiej gromadki dzieci?

Na pewno czuję się bardzo wyjątkowa i czuję silna więź z dziećmi, pomimo, że jest ich dużo. Poza tym bardzo dużo uczę się od swoich dzieci, nauczyłam się ogromnego dystansu do świata, nauczałam się dystansu do mniej istotnych rzeczy, jestem o wiele bardziej zorganizowana, co więcej, trudności, które napotykam na swoje drodze, już nie przytłaczają mnie, tylko po prostu szukam rozwiązań. Do tego nie zastanawiam się po kilka razy co zrobić, bo najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu – muszę szybko myśleć, szybko działać. Odrzucam też nadmiar czynności, odpuszczam mniej istotne sprawy i skupiam się na tym, co dla mnie jest ważne.

Czyli cały czas masz taką niesamowitą lekcję samorozwoju.

Dokładnie.

Czym zatem dla Ciebie jest macierzyństwo?

Macierzyństwo to jest dla mnie tą drogą, którą mam możliwość przejść razem z moimi dziećmi. I bardzo ważne jest dla mnie to, że z jednej strony mogę im pomóc zapewnić najlepszy start w życie, a z drugiej strony, że jestem też jego częścią. Niesamowite dla mnie jest to, że mogę obserwować ich rozwój, interakcje, wspólne relacje rodzeństwa. To jest dla mnie coś wyjątkowego.

Dziękuję pięknie za rozmowę. Życzę Tobie, całej Twojej rodzinie i wszystkim dzieciakom zdrowia, szczęścia i radości na każdy dzień.


back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA