„Mama na obcasach” z Małgorzatą Ostrowską-Królikowską: Rodzina zawsze była dla mnie priorytetem

„Mama na obcasach” z Małgorzatą Ostrowską-Królikowską: Rodzina zawsze była dla mnie priorytetem

„Mama na obcasach” to cykl wywiadów z kobietami, dla których zarówno realizacja zawodowa, jak i posiadanie dzieci są najważniejszymi celami w życiu. Wybrane bohaterki, w rozmowie z Magdaleną Szefernaker, opowiedzą o tym jak na co dzień skutecznie łączą te dwa niezwykle wymagające obszary życia. Zmierzą się także ze stereotypowym przekonaniem, że kobieta musi wybrać czy robi karierę zawodową, czy chce mieć rodzinę i zająć się dziećmi. Pokażą, że macierzyństwo to nie przeszkoda, ale często wręcz przeciwnie – początek kariery zawodowej.

Poniedziałkowym gościem poranka „Siódma 9” była Małgorzata Ostrowska-Królikowska, aktorka i mama pięciorga dzieci – Antka, Janka, Julki, Marceliny i Ksawerego.

(MSz): Dzisiaj naszym gościem jest niesamowicie silna i dzielna kobieta, z ogromną energią do działania, aktorka i mama pięciorga dzieci. Witam bardzo serdecznie naszą mamę na obcasach, a jest nią Małgorzata Ostrowska-Królikowska. Witaj Małgosiu.

(MOK): Muszę od razu odwołać się do tej zapowiedzi, gdzie jestem przedstawiana jako silna, bardzo silna kobieta. Ja nie chcę być tak przedstawiana jako silna kobieta, ja chcę być słabą kobietką. Nie chcę być silna, a widocznie jestem tak odbierana, bo często się z tym spotykam.

Czyli nie tylko ja mam taki odbiór Twojej osoby?

Chyba tak.   

Pięcioro dzieci – to robi wrażenie. Często od swoich znajomych słyszę, że planują mieć dwoje, maksimum troje dzieci, ale na pięcioro nie każdy jest w stanie się zdecydować. A już na pewno nie jest łatwo godzić pracę zawodową z wychowaniem dzieci.

Nie powiem, że to jest łatwe i nikogo nie namawiam, ale mnie się życie właśnie tak ułożyło. My planowaliśmy z Pawłem dużą rodzinę, chcieliśmy mieć dzieci, byliśmy otwarci na dzieci i na to, co przyniesie los. I nie narzekam, aczkolwiek nie namawiam.

Nikt pewnie nie mówił, że będzie łatwo.

Tak, nikt nam nigdy tego nie powiedział. Natomiast ja tyle radości otrzymywałam od dzieci, dlatego też w mojej ocenie to się tak wszystko pięknie wyrównuje w życiu. Ja w ogóle patrzę na życie jak na taki cykl, obserwuję od jakiegoś czasu przyrodę, naturę i to wszystko jest tak połączone z naszym życiem. Powiem więcej, uważam, że warto obserwować ten cykl biologiczny, bo to wszystko przenosi się też na nasze życie i daje nam trochę więcej mądrości, mniej wymagań, mniej oczekiwań. Po prostu tak wygląda świat, tak wygląda życie, tak wygląda natura. 

Udowodniłaś, że pracując jako mama potrafisz być świetnie zmotywowana, potrafisz osiągać sukcesy. I Ty te sukcesy zawodowe osiągnęłaś, o czym świadczy chociażby Twoja rozpoznawalność w świecie aktorskim.

Uważam, że jakichś wielkich sukcesów zawodowych to ja nie osiągnęłam, ja po prostu wykonuję swoją pracę. Na pewno zawsze starałam się być dobrze zorganizowana w domu, a rodzina i moje dzieci zawsze były dla mnie priorytetem. Starałam się tak organizować swoje życie, żeby to wszystko pogodzić, bo praca też była dla mnie bardzo ważna, a kiedyś nawet najważniejsza. Było tak do momentu, gdy pojawiły się dzieci, potem ten ciężar troszeczkę się rozłożył.

Jesteś już kolejną bohaterką mojej audycji, która podkreśla, że dobra organizacja to podstawa do tego, by móc skutecznie połączyć pracę i rodzinę.

Niewątpliwie tak jest. Na pewno to wszystko to nie jest tylko moja zasługa, ale to jest również zasługa mojego męża, który mnie wspierał, moich starszych dzieci, które mi pomagały przy młodszym rodzeństwie. To jest również zasługa mojej rodziny, najbliższych, dziadków i sióstr.

Macierzyństwo to nie są tylko piękne chwile, ale to również ciężka praca. To także w przełożeniu na pracę trudne momenty, kiedy trzeba wybierać między pracą a opieką nad dziećmi. Zdarzyło Ci się, że musiałaś zrezygnować z przyjęcia jakiejś roli? 

Wydaje mi się, że w ogóle życie polega na wyborach. Od tych wyborów zależy w jakim kierunku idziemy, jaką drogą podążamy. Niewątpliwie te wybory są bardzo ważne. Ja dokonałam takiego wyboru, że starałam się znaleźć po środku, to znaczy chciałam pogodzić pracę z rodziną i z wychowywaniem dzieci. Oznaczało to, że na pewnym etapie w życiu nie mogłam grać spektakli wieczorami, bo musiałam być w domu, ponieważ karmiłam dziecko. Mogłam za to pozwolić sobie na serial, w którym określone były moje godziny pracy i moje dni pracy. W związku z tym zostałam przy tym. Potem już mogłam pozwolić sobie na wejście w teatr, gdzie musiałam znaleźć czas na próby od godziny 10 do 14, później znalazłam czas, by grać spektakle od 18 do 22. Pamiętajmy jednak o tym, że doba ma tylko 24 godziny, w związku z czym trzeba dokonywać tych wyborów i w ten sposób się określać. Dobrze jest też otaczać się ludźmi, którzy nas wspierają i pomagają.       

Czym jest dla Ciebie aktorstwo?

To jest przede wszystkim moja praca, ale aktorstwo też jest moją pasją. To jest wspaniałe, żeby mieć taką pracę, która jest zarazem Twoją pasją, żeby to była jedność. Wtedy swoją pracę wykonuje się z radością i ja właśnie z taką radością ją wykonuję. Często słyszę takie pytanie czy nie nudzi mi się serial, w którym gram postać Grażyny Lubicz? A ja odpowiadam, że to jest moja praca, którą staram się wykonywać dobrze, na miarę moich możliwości. Nie ukrywam też, że ta praca sprawia mi dużo radości, tam się zmieniają ludzie, pojawiają się nowe wątki. To jest tak jakby takie moje drugie życie.

Patrząc z perspektywy mamy, która już w większości ma dorosłe dzieci, to czym dla Ciebie jest macierzyństwo? Co dają Ci Twoje dzieci.

Moje dzieci dają mi wszystko. Dają mi odkryć siebie. To jest mój rozwój, one mnie wzbogacają i są ambasadorami we współczesności. Często używam tego określenia, ponieważ w wielu rzeczach, w których się nie orientuję, to dzieci właśnie podpowiadają mi różne informacje. Na przykład jeśli chodzi o kino to nie wiem jakie teraz filmy są na czasie, i które warto obejrzeć. I natychmiast mam podpowiedź, bo mój Antek wie wszystko o filmach, w związku z tym mówi mi: „Mamo, to trzeba obejrzeć, to trzeba zobaczyć”. Dzięki temu jestem na bieżąco. Wczoraj na przykład byłam z dziećmi na „Tajemniczym ogrodzie”. Praktycznie była pusta sala, warto więc wybierać popołudniowe seanse, bo naprawdę nie ma tłoku. „Tajemniczy ogród” to bardzo piękny, familijny film. Po tym seansie mieliśmy czas na dyskusję, mieliśmy pretekst do porozmawiania o żałobie, o tym, jaką moc ma natura, która leczy rany i która ma ogromne znaczenie w życiu człowieka. I ten film, i ten temat bardzo nam pomógł w rozmowie.  

Jaka jest Twoja recepta na znalezienie balansu między życiem zawodowym, a rodziną?

Ja nie mam żadnych recept, bo każdy musi sobie znaleźć swój sposób na to. Moim zdaniem na pewno należy podchodzić z miłością i z radością do tego, co się robi, a wtedy to wszystko wychodzi. Bo taka uciemiężona mama, która cierpi z tego powodu, że musi zajmować się dzieckiem i cały czas chodzić koło tego dziecka, i w dodatku nie ma z tego radości, to na pewno nie będzie szczęśliwa. I takie dziecko to wszystko odczuwa i też nie będzie szczęśliwe. Wydaje mi się, że w tym wszystkim trzeba znaleźć takie słoneczko w sobie. Wiadomo, że czasami jest trudno, ale kto powiedział, że będzie łatwo? Uważam, że do wszystkiego co robimy powinniśmy podchodzić z radością i z miłością, bo nawet jak się zupę gotuje to najlepszą przyprawą jest miłość. I tak też mówię moim dzieciom, że cokolwiek robią niech to robią z uczuciem, a nie byle jak. Reasumując, jeżeli jest w nas taki imperatyw i robimy wszystko z radością i z miłością, to wszystko nam wychodzi. Proste prawda?

Trzeba jeszcze tylko w praktyce umieć to zastosować.

Pamiętajmy, że mamy wolną wolę i tylko od nas zależy jaki mamy do tego stosunek. W filmie „Tajemniczy ogród” pada takie zdanie: „Jak to jest, że dzieci uczą dorosłych?”. Warto czasami się nad tym zastanowić, bo uważam, że to jest bardzo ważne i niestety czasami to dorośli fundują dzieciom różne traumy dziecięce, różne choroby. Tym bardziej musimy na to być uważni, bo to my często robimy krzywdę najmłodszym. Wracając do tego stwierdzenia, że bardzo często to dzieci uczą dorosłych, uważam, że jednak powinno być chyba trochę inaczej. Także to my musimy być przykładem i dlatego też trzeba się spełniać w tym, co się robi, trzeba być szczęśliwym, bo jak jesteśmy szczęśliwi, to ten świat wokół nas też jest szczęśliwy i zaraża się naszą energią.

I tego życzę Tobie Małgosiu i wszystkim, którzy nas słuchają. Dziękuję pięknie za rozmowę.

 

 

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA