Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: To żenujące, że pod protest w Sejmie podpinają się politycy

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: To żenujące, że pod protest w Sejmie podpinają się politycy

„Dla mnie to żenujące jako opiekuna osób niepełnosprawnych: jeśli polityk będący za aborcją osób niepełnosprawnych pcha wózek, by pokazać się przed kamerą, to jest to skrajny cynizm” – powiedział ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w poranku „Siódma 9”, wspólnej audycji rozgłośni katolickich.

Prezes Fundacji im. Brata Alberta, a także opiekun osób niepełnosprawnych mówił o trwającym od niemal 40 dni proteście w Sejmie: „Obserwuję z dużym niepokojem to, co dzieje się w Sejmie. Cztery lata temu brałem udział w podobnym proteście – wtedy doszło do kompromisu po 17 dniach, choć ówczesny rząd spełnił tylko jeden z czternastu postulatów. Wtedy uznano, że dla dobra osób niepełnosprawnych trzeba przerwać protest. A obecnie? O ile popieram znaczną część postulatów osób protestujących, to uważam, że rozpoczęło się to od sytuacji, w której trzeba było podkreślić, że sytuacja osób niepełnosprawnych w Polsce jest trudna. Przyczyna tego protestu nie leżała po stronie rodziców. Ale dziś pod ten protest podpięli się politycy, w sposób bardzo bezwzględny. Nawet ci, którzy są za zabijaniem osób niepełnosprawnych przed urodzeniem, wykorzystują ten protest do własnych karier. Druga sprawa jest taka, że przebywanie 40 osób niepełnosprawnych w tak trudnych warunkach odbija się na ich zdrowiu, i psychicznym, i fizycznym. Ten stres będzie odbijał się przez najbliższe tygodnie, miesiące, jeśli nie lata. To coś, co mnie zraża do osób, które za wszelką cenę przedłużają ten strajk. Do tego dochodzą takie występy jak Lecha Wałęsy, który urządził kabaret, do tego mamy jeszcze ustawki i przepychanki ustawiane pod kamery... Została zagubiona główna intencja tego strajku – godność niepełnosprawnych i pomoc rodzicom i opiekunom. W tej chwili zmierza to w kierunku konfrontacji – obawiam się, że dojdzie do kolejnych skandalicznych wydarzeń, a to krzywda zwłaszcza dla osób niepełnosprawnych, które tam przebywają” – mówił rozmówca Marcina Fijołka.

Ks. Isakowicz-Zaleski mówił też o odpowiedzialności po stronie rządu: „Rząd premiera Morawieckiego popełnił błąd na początku. Zaczęło się od słynnej piątki Morawieckiego, gdy sygnał był jasny – mamy wiele miliardów złotych i będziemy je rozdawać. A nie było odpowiedzi na złożone wcześniej postulaty. Niektóre rzeczy przez te trzy ostatnie lata były i są rozwiązywane, ale wiele jest nietkniętych. (...) Fundacja, którą prowadzę, jest organizatorem wielu warsztatów terapii zajęciowej, tak jak wiele innych organizacji i samorządów. I nagle brakuje na to pieniędzy. Myślę, że rząd zachował się nieroztropnie, natomiast z drugiej strony to, co szkodzi temu protestowi – nawet jeżeli wychodzi on ze szlachetnych pobudek – to podpalanie tej sprawy przez polityków. Dla mnie to żenujące jako opiekuna osób niepełnosprawnych: jeśli polityk będący za aborcją osób niepełnosprawnych pcha wózek, by pokazać się przed kamerą, to jest to skrajny cynizm” – ocenił.

Prezes Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach mówił, że potrzebny jest kompromis, ale musi on zostać dogadany bez obecności kamer. „Musi dojść do mediacji osób niezależnych – mediacji, które odbyłyby się poza kamerami. (...) Do mnie ci rodzice dzwonią, jestem z nimi w kontakcie... Proszono mnie o przekazanie listu pani Hartwich do pani prezydentowej. Zrobiłem to, pani prezydentowa była tam na drugi dzień, spełniła obietnicę. Teraz mamy jednak tak duży klincz... Kto tam jeszcze musi się pojawić przy kamerach, w tych niemal teatralnych gestach, by znaleźć rozwiązanie? Mieszkam od 30 lat z osobami niepełnosprawnymi pod jednym dachem i zdaję sobie sprawę, jak strasznie te emocje z Sejmu odbijają się na życiu i zdrowiu niepełnosprawnych. Nie rozumiem matek, że one ryzykują zdrowiem i życiem. Wyszedłem z propozycją, by te osoby niepełnosprawne – a niemal wszystkie pochodzą z Torunia – na czas protestu przeniosły się do naszych placówek, a niech protestują matki... Ale niestety propozycja została odrzucona” – tłumaczył.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski jest również duszpasterzem Kresowian. W poranku „Siódma 9” mówił o społecznych obchodach 75. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu: „Trwają przygotowania. (...) Ludobójstwo trwało do roku 1947 i ta sprawa od 30 lat jest nierozwiązana w III RP ze względu na tzw. mit Giedroycia i poprawność polityczną. Politycy w Polsce – niezależnie od opcji – nie potrafią w godny sposób uczcić tych ofiar. Muszę powiedzieć, że zawiódł mnie pan prezydent Andrzej Duda, który był trzy razy na Ukrainie i ani razu nie wspomniał o ofiarach ludobójstwa, nie zapalił znicza na grobach pomordowanych, a w zeszłym roku odmówił patronatu naszej inicjatywie. Stąd w tym roku powstał komitet społeczny składający się z Kresowian i ich potomków” – przekonywał kapłan.

Całość rozmowy do odsłuchania w linku poniżej.

back to top