Zbigniew Kuźmiuk: PiS nie wyklucza wejścia do Europejskiej Partii Ludowej po wyborach do PE

Zbigniew Kuźmiuk: PiS nie wyklucza wejścia do Europejskiej Partii Ludowej po wyborach do PE

„Nie ulega wątpliwości, że ze względu na odejście Brytyjczyków istnienie naszej frakcji jest, jako frakcji istotnej w PE, trochę pod znakiem zapytania. Nie możemy tego przewidzieć, ale wygląda na to, że struktura przyszłego Parlamentu będzie jednak sporo odbiegała od dotychczasowej. Skoro mniejsze będą takie partie jak Europejska Partia Ludowa – do tej pory lider, mniejsza będzie także frakcja socjalistów. Inne najprawdopodobniej będą się powiększały, ale o kogo – tego nie wiemy, bo wybory parlamentarne, choćby austriackie, czy niedawne włoskie, pokazują, że dotychczasowy establishment jest odrzucany. Jeżeli tak by się potoczy wybory do PE to rzeczywiście będzie szansa budować nowe frakcje. Nie wykluczamy [wejścia PiS do Europejskiej Partii Ludowej]. Być może te 30 mandatów, które zamierzamy zdobyć w wyborach do PE, będą istotne w rozmowach z tą partią polityczną” – powiedział w poranku „Siódma-Dziewiąta” Zbigniew Kuźmiuk, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

„Niewątpliwie, gdybyśmy byli razem z Fideszem w tej frakcji, to znaczenie pomysłów Grupy Wyszehradzkiej znacznie by wzrosło” – zaznaczył Kuźmiuk.

Gość poranka był pytany także o reakcje na propozycje budżetowe UE: „Troszeczkę jesteśmy pierwszym projektem budżetu obciążani jako formacja polityczna rządząca w Polsce obciążeni. Nie mamy z nim nic wspólnego, to jest projekt Komisji. Jeśli kogoś obciąża w Polsce w sensie negatywnym, to Platformę Obywatelską, bo tym negocjatorem, osobą proponującą takie a nie inne liczby, jest m.in. pani komisarz Bieńkowska. Przy tym stanie sporu nie jestem optymistą. Być może będzie tak, że ten budżet przyjmie następny Parlament i następna Komisja Europejska. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, ale być może nie będzie innego wyjścia, bo jednak różnice zdań pomiędzy tymi, którzy wpłacają więcej, a tymi, którzy biorą więcej, są tak ogromne, że trudno jest mi sobie wyobrazić porozumienie zawarte do marca przyszłego roku”

„Są politycy pracujący nad budżetem unijnym ze strony Platformy, którzy, moim zdaniem, idą tą drogą [współpracy dążącej do wynegocjowania środków w budżecie unijnym] i tacy, którzy idą w myśl zasady «na złość mamie odmrożę sobie uszy», patrz pan poseł Lewandowski” – zwracał uwagę eurodeputowany.

Gość Marcina Fijołka komentował także zbliżającą się debatę w Parlamencie Europejskim: „To będzie szósta debata, która nic nowego do sporu między KE i PE a Polską nie wniesie. Jest ona zainspirowana żeby pomóc panu wiceprzewodniczącemu Timmermansowi, który próbuje ciagle ustawiać Polskę pod pręgierzem. Do porozumienia dąży pan Juncker. (…) Polska pokazała, że jest gotowa do kompromisu, wykonała ten kompromis i przepychanki w KE nas nie interesują” – mówił.

back to top