Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Na Wołyniu miało miejsce świadome i zaplanowane ludobójstwo

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Na Wołyniu miało miejsce świadome i zaplanowane ludobójstwo

„«Czystka etniczna» to nie jest prawdziwe określenie. To było ludobójstwo, czyli świadoma zagłada ludności polskiej, zresztą nie tylko polskiej, bo Czesi, Ormianie, Żydzi również ginęli z rąk ludobójców z UPA. Przez 75 lat rodziny kresowe upominają się o tę prawdę historyczną. Rozumiem, że w czasach komunistycznych nie wolno było pewnych rzeczy mówić, niemniej od 30 lat mamy III RP i politycy różnych opcji (…) nie chcą tej prawdy powiedzieć. Trzeba było aż 27 lat, żeby Sejm i Senat Rzeczypospolitej nazwał ludobójstwo po imieniu i wskazał sprawców. Pan prezydent Andrzej Duda 3 lata temu obiecywał tę prawdę w czasie kampanii wyborczej. 3 lata zwlekał. Dobrze, że w końcu pojechał na Wołyń” – powiedział w poranku „Siódma 9” ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta. W rozmowie z Anną Skiepko odniósł się do rocznicy ludobójstwa na Wołyniu.

Równocześnie z obchodami rzezi wołyńskiej odbyły się uroczystości w Sahryniu, w których uczestniczył prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Jak mówił ks. Isakowicz-Zaleski, komentując to:

„To jest tworzenie mitu anty-Wołynia, bo pod pojęciem «rzeź wołyńska» rozumiemy ludobójstwo, które miało miejsce nie tylko w 1943 r., ale w latach 1939-1947, aż do operacji wojskowej «Wisła». I nie tylko Wołyń, ale również inne województwa, Lubelszczyzna, obecne Podkarpacie, Małopolska Wschodnia, Polesie, wiele jeszcze innych rejonów. I to była zagłada planowa, świadoma, tak jak Niemcy przeprowadzili Holocaust Żydów. Natomiast podziemie polskie, bardzo nieliczne, bo przecież była okupacja niemiecka, próbowało się temu przeciwstawić. Jedną z akcji wymierzonych przeciwko UPA był atak w 1944 r. na Sahryń, wieś na Lubelszczyźnie zamieszkałą przez Ukraińców, natomiast to nie było ludobójstwo, chociaż rzeczywiście zginęły ofiary cywilne. Dobrze, że strona polska postawiła tam upamiętnienie, jest pomnik, wszystkie ofiary mają swoje imiona i nazwiska, ale w żadnym wypadku nie jest to ludobójstwo, a strona ukraińska od kilu lat blokuje wszystkie pochówki ofiar, nie tylko w tym roku. Do dzisiaj nie wiemy, ile osób zginęło, dlatego ten apel prezydenta, choć spóźniony, jest właściwy, żeby wreszcie zbadać, ile tych osób zginęło, nazwać ich po imieniu, po nazwisku. Na terenie dzisiejszej Ukrainy ponad 90 proc. ofiar nie ma grobów, są w dołach śmierci. To byli chrześcijanie, ale nie ma tam krzyży, nie było pochówków katolickich i myślę, że dzisiaj ta decyzja prezydenta Poroszenki o wstrzymaniu ekshumacji jest barbarzyństwem. Jego wypowiedzi na polskiej ziemi były prowokacją, co niestety pokazuje, że strona ukraińska nie chce zgody z Polakami” – tłumaczył gość poranka.

„Myślę, że na rękę Rosji działa prezydent Poroszenko, powstrzymując ekshumacje, bo on daje paliwo dla działań rosyjskich i dopóki ten konflikt trwa i ofiary nie są pochowane, i dochodzi do kolejnych takich bezczelnych wystąpień jak w Sahryniu, to jest na rękę propagandzie rosyjskiej, która mówi i pisze, że Polacy dbają o żołnierzy wyklętych, o powstańców warszawskich, o ofiary Katynia, a nie chcą dbać o 200 tys. swoich obywateli, którzy zginęli w ludobójstwie. Myślę, że tu wszelkie relacje, również od strony chrześcijańskiej, trzeba budować na prawdzie i pamięci” – zaznaczył.

back to top