Anna Herbich o swojej książce „Dziewczyny z Wołynia”

Anna Herbich o swojej książce „Dziewczyny z Wołynia”

„Mimo że minęło już 75 lat od tych wydarzeń, to ta trauma wołyńska w nich głęboko tkwi. Można powiedzieć, że codziennie o tym myślą. Bohaterki mówiły mi, że mają sny, w których nachodzą je rodzice, którzy zostali na ich oczach zamordowani” – mówiła w poranku „Siódma 9” Anna Herbich, autorka książki „Dziewczyny z Wołynia” (Wydawnictwo Znak). „Poza ideologicznym wydźwiękiem tej chorej zbrodniczej ideologii nacjonalistycznej tłumaczą sobie też taką zwyczajną chęcią rabunku i zbrodni. Bo przed wojną Polakom jednak w większości żyło się lepiej, ich gospodarstwa były bogatsze, (…) i zadecydowała też taka ludzka zawiść” – tłumaczyła.

Zaznaczyła, że „wśród Ukraińców byli również sprawiedliwi. (…) Moje bohaterki opowiadały o takich Ukraińcach, którzy ocalili je, ostrzegli”.

Zwróciła uwagę, że śmierć rodziców jest zawsze ciężkim doświadczeniem, ale patrzenie na to, jak są oni mordowani, bardzo głęboko oddziałuje na psychikę dziecka, które samo sobie z tym nie poradzi.

„Teraz kiedy dziecko traci traci rodziców, jest zaraz otoczone sztabem psychologów, wszyscy starają się mu pomóc jakoś poradzić sobie z tą straszną traumą, a wówczas sieroty były w ogóle pozostawione same sobie i nie wiedziały, jak sobie z tym poradzić (…) Przez to, że te sieroty były pozbawione jakiejkolwiek opieki psychologicznej, nie potrafiły sobie poradzić z traumą i z tą traumą żyją do dziś” – mówiła autorka.

back to top