Mec. Marek Markiewicz: To, co się dzieje, to oczywisty bunt przeciwko władzy. Nie każdy student, jak Iwulski, był szkolony w wojsku

Mec. Marek Markiewicz: To, co się dzieje, to oczywisty bunt przeciwko władzy. Nie każdy student, jak Iwulski, był szkolony w wojsku

„Zmiany są potrzebne i one idą w dobrym – teoretycznie – kierunku. Większość ludzi pytanych o ocenę wymiaru sprawiedliwości ma ocenę negatywną. Nie ze względu na długość spraw, ale zwracają uwagę na to, że sądy mówią co innego, niż mówi się powszechnie, co czasami jest dla ludzi niezrozumiałe” – powiedział w rozmowie z Marcinem Fijołkiem mec. Marek Markiewicz, odnosząc się w poranku „Siódma 9” do reformy wymiaru sprawiedliwości.

Mecenas zwrócił uwagę, że wbrew pozorom nie jest tak, że prawo jest jednoznaczne, bowiem daje ono ogromny margines sędziowskiej oceny.

„Przyznam, że często tej oceny kompletnie nie rozumiem, ale to jest moja adwokacka przypadłość. Ma to wielu kolegów. Można było zrobić debatę dla kilkudziesięciu wydziałów prawa na temat jakiegoś konkretnego wyroku, ale nie ma takiego odniesienia. Teraz nie pisze się już glos do wyroków tak dokładnych jak kiedyś. Dziś odbywa się to na zasadzie kopiuj-wklej” – zauważył mecenas.

Podkreślił, że właśnie od tej strony bardzo często można było mieć wrażenie, że sądy są wydzieloną kastą – nie dlatego, że nie zależą od nikogo, ale tworzą zasady często wbrew zasadzie trójpodziału władzy.

„Ja jestem za autorytetem sądu, za autorytetem sędziów. Dla mnie czas dzieli się na dwie części: przed Iwulskim i po Iwulskim. Wiele razy z jego książką wymachiwałem w sądach o prawach pracowniczych, ale do głowy by mi nie przyszło, że 30 lat po przewrocie zostanie szefem Izby w Sądzie Najwyższym. Nie każdy student był szkolony jako kapitan. Czy to jest przypadek? A może to środowisko świetnie wiedziało o sobie wzajemnie i tym bardziej stawało się zamkniętą kastą niechętną wobec władzy?” – powiedział prawnik.

Dodał, że to, co się dzieje, to oczywisty bunt przeciwko władzy.

„Może to bunt twórczy, ale destruuje państwo w sposób oczywisty” – stwierdził Marek Markiewicz.

Pytany o sędziego Tuleyę, mecenas podał przykład, w którym on staje przed nim w sprawie, w której Tuleya orzeka.

„Czy ja mam wystąpić o jego wyłączenie, mówiąc, że jest zależny, że prezentuje polityczne poglądy stalinowskich konwejerach, o czym nie ma pojęcia? To jest bardzo inteligenty człowiek, ale nie mam poczucia, że jest on osobą, która reprezentuje RP w pełnym wymiarze. On reprezentuje swoją wizję tej Rzeczpospolitej. Może trafną, ale jedną z wielu. Ja tego od sędziego nie oczekuję” – mówił Markiewicz.

„A sędzia Żurek? Człowiek wysoce inteligentny, ale jest zawodnikiem politycznym. Czy on jest jeszcze sędzią, który jest zgodnie z ustawą i konstytucją zobowiązany do niezależności? To straszne niebezpieczeństwo. Chciałbym wiedzieć, na czym polega do końca reforma. Czy rzeczywiście przyjdą sędziowie równie wykształceni, a mający większe poczucie demokracji – takiej, jaką my chcemy mieć? – zastanawiał się mec. Marek Markiewicz.

back to top