Arkadiusz Mularczyk: Chciałbym, żeby doszło do pozwu Warszawy przeciwko państwu niemieckiemu o wszystkie zbrodnie wojenne

Arkadiusz Mularczyk: Chciałbym, żeby doszło do pozwu Warszawy przeciwko państwu niemieckiemu o wszystkie zbrodnie wojenne

„Niemcy nie mają moralnego prawa do tego, żeby pouczać Polskę w sytuacji, gdy same nie rozliczyły się z ogromu krzywd, ogromu zbrodni popełnionych na ziemiach polskich” – mówił w poranku „Siódma-Dziewiąta” poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej.

Red. Marcin Fijołek rozpoczął pytaniem, jak toczą się prace zespołu badającego możliwości prawne i polityczne uzyskania reparacji wojennych od Niemiec: „To duży i skomplikowany proces, który musi się toczyć na bardzo wielu płaszczyznach. Po pierwsze musimy bardzo dokładnie i precyzyjnie wyliczyć – na ile to się da – skalę strat wojennych. Dziś jesteśmy mądrzejsi o wiedzę historyczną, mamy więcej informacji. Trzeba pamiętać, że straty wojenne nie były dokładnie badane, bo najpierw był system komunistyczny, okazało się, że Niemcy wschodni to byli nasi przyjaciele, byliśmy pod okupacją sowiecką, więc ten temat zszedł na dalszy plan. Po 1989 r. zapanowała koncepcja pojednania polsko-niemieckiego, więc temat był mocno zaniedbany. Dziś [...] musimy ustalić skalę strat polskich, ustalić pozycję pozycję Polski w kontekście innych krajów. Gdzie byłaby dziś Polska, gdyby nie było drugiej wojny światowej? Przed nami ogrom pracy”.

Następnie poseł Mularczyk opowiedział o konsekwencjach, które mogą wyniknąć z prac zespołu: „Jesteśmy na półmetku naszych prac. Prowadzi je grupa kilkunastu ekspertów, są to rzeczoznawcy, historycy gospodarczy, demografowie, ekonomiści. Opracowują oni na różnych polach straty Rzeczpospolitej. Gdy zakończymy nasze prace – a chcemy to zrobić w tym roku – wszystko musi zostać skorygowane, przebadane, zrecenzowane, przetłumaczone. Raport o stratach wojennych chcemy opublikować na początku przyszłego roku, to jest nasz ambitny plan. Oprócz tego toczą się inne działania, w Trybunale Konstytucyjnym jest wniosek o uchylenie immunitetu państwowego państwa niemieckiego, które dopuściło się zbrodni wojennych. Chcemy, żeby obywatele polscy mieli możliwość pozywania Niemiec za zbrodnie wojenne popełnione w Polsce, także żeby takie prawo miały samorządy, miasta, gminy, które były niszczone, bombardowane przez wojska niemieckie. Działamy też oczywiście na polu międzynarodowym. Niedawno złożyłem wniosek do Komisarza Praw Człowieka Rady Europy o zbadanie kwestii braku prawa do sądu i dyskryminacji obywateli polskich przez państwo niemieckie. Są to działania, które muszą się toczyć na wielu różnych płaszczyznach. Myślę, że w ciągu tego roku udało się bardzo dużo zrobić, pokazać opinii publicznej w Polsce i na świecie, że temat był kompletnie nierozwiązany w relacjach polsko-niemieckich i że wymaga on uregulowania zwłaszcza dzisiaj, w sytuacjis gdy Niemcy roszczą sobie prawo do pouczania innych krajów, w szczególności Polski, narzucania jakichś standardów, demokracji, różnych reform – wymiaru sprawiedliwości czy ochrony praw człowieka… Trzeba powiedzieć jasno: […] Niemcy nie mają moralnego prawa do tego, żeby pouczać Polskę w sytuacji, gdy same nie rozliczyły się z ogromu krzywd, ogromu zbrodni popełnionych na ziemiach polskich. Zwłaszcza dzisiaj, gdy bardzo wielu ludzi czci pamięć, wracamy do wszystkich ofiar II wojny światowej, widzimy jaka to była skala krzywd, nieprawości, zniszczeń: materialnych, ludzkich, skala cierpień. Do dzisiaj to wszystko nie doczekało się żadnego zadośćuczynienia. W interesie naszego kraju jest podjęcie szerokich działań, żeby o tej sprawie przypominać, mówić, a w przyszłości także, gdy już będą gotowe dokumenty, podjąć działania polityczne i prawne”.

Poseł odniósł się do wątpliwości dużej części komentatorów dotyczących realnych możliwości uzyskania reparacji: „Polska nigdy nie podjęła bardzo poważnej gry międzynarodowej, nie podjęliśmy poważnych rozmów polsko-niemieckich w tej sprawie. Dotychczas byliśmy w różny sposób szantażowani lub byliśmy satelitą sowiecką lub po 1989 r. byliśmy bardzo słabym państwem ze słabymi elitami, najczęściej trzymanymi na pasku przez niemieckie, wschodnie czy dawne służby specjalne. Dopiero od niedawna jesteśmy krajem suwerennym, niepodległym. Ta suwerenność jest oczywiście ograniczona przez fakt, że uczestniczymy w różnych organizacjach międzynarodowych, więc nasze możliwości są w pewien sposób ograniczone. Z drugiej strony jesteśmy równoprawnym członkiem Unii Europejskiej, takim jak inne kraje i możemy ten temat także na polu międzynarodowym postawić. Mamy historyczną, ale też ostatnią szansę na uregulowanie tej sprawy z Niemcami”.

Jak zaznaczył przewodniczący: „Dziś w interesie Niemiec nie jest bezczelne unikanie odpowiedzialności, bo przypominanie im ich zbrodni wojennych jest dla nich bardzo niewygodne, bardzo niezręczne i Niemcy chciałyby tę sprawę dawno za sobą zamknąć, a nie zamkną jej dopóki nie uregulują swoich długów wobec Polski”.

Marcin Fijołek pytał o plany zespołu na najbliższe tygodnie. W odpowiedzi poseł Mularczyk mówił, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego może otworzyć ścieżkę prawną, dzięki której „obudzimy się w innej rzeczywistości prawnej. Wtedy zarówno obywatele polscy, jak i miasta, gminy [mogą pozywać Niemcy]. Chciałbym, żeby doszło do pozwu Warszawy przeciwko państwu niemieckiemu o wszystkie zbrodnie wojenne. To byłaby zupełnie nowa sytuacja polityczna. Niemcy nie będą mogły chować głowy w piasek w sytuacji, gdy w sądach polskich toczyć się będzie dziesiątki spraw o ich zbrodnie wojenne. To niezwykle ważna sprawa. Ważna jest publikacja raportu oraz postawienie go na stole rozmów polsko-niemieckich. Spraw nieuregulowanych jest znacznie więcej. […] Relacje polsko-niemieckie na wierzchu były bardzo przypudrowane i polukrowane, ale wewnątrz niestety w tych relacjach dzieje się bardzo źle. Brak jest równowagi, partnerstwa. Niemcy przez lata wykorzystały swoją siłę ekonomiczną i polityczną do budowania swojej pozycji, wasalizowania elit i budowania swojego punktu widzenia kosztem Polski i Polaków”.

Śmiałe plany zespołu mogą budzić obawy drastycznego pogorszenia relacji polsko-niemieckich, poseł Mularczyk mówi jednak, że to nie Polska powinna się bać: „Dziś Niemcy mają poważny problem. Mają poważny konflikt z Brytyjczykami, mają poważny problem z Trumpem, z Włochami, z Grecją, także z Polską. To Niemcy mają problem: mają zaległości, długi, zobowiązania, których nie chcą zapłacić. To nie Polska ma problem. My w świetle prawa, w świetle moralności mamy sytuację zero-jedynkową. To my jesteśmy ofiarami, my jesteśmy pokrzywdzeni i mamy prawo domagać się odszkodowania. To Niemcy są odpowiedzialni za wywołanie II wojny światowej i to oni przez lata unikali odpowiedzialności. Chcę odwrócić optykę Polaków: to Niemcy mają problem, a nie my”.


Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top