Patryk Słowik: Wydaje mi się, że orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości może być dla Polski niekorzystne

Patryk Słowik: Wydaje mi się, że orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości może być dla Polski niekorzystne

„Patrząc na orzecznictwo Trybunału z poprzednich lat wydaje się, że stanie jednak po stronie sędziów Sądu Najwyższego. Trybunał Sprawiedliwości UE wielokrotnie podkreślał niezależność sądowniczą w sposób bardzo zdecydowany […]. Dlatego wydaje mi się, że to orzeczenie może być dla Polski niekorzystne. Co to oznacza dla dyplomacji? Myślę, że minister Czaputowicz odpowiedział w jedyny możliwy sposób. Nie wyobrażam sobie sytuacji, nawet, jeżeli byśmy to orzeczenie uznali za zbyt daleko idące, żebyśmy go nie uznali. Jednak większość państw – bo były pojedyncze wyjątki – orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości uznają, choć często z zaciśniętymi zębami” - mówił w poranku „Siódma-Dziewiąta” Patryk Słowik, redaktor Dziennika Gazety Prawnej.

Red. Marcin Fijołek pytał co się stanie, jeśli Trybunał Sprawiedliwości wyda orzeczenie po wyborze pierwszego prezesa Sądu Najwyższego: „Tu nie ma takiego kłopotu, jaki był przy Trybunale Konstytucyjnym. Tam mamy określoną liczbę sędziów i tylko tylu może być. W przypadku Sądu Najwyższego nic się nie stanie, jeżeli sędziów będzie przykładowo dziesięciu więcej. To jest kwestia ustalenia liczby wakatów sędziowskich, dlatego można sobie wyobrazić sytuację, kiedy nowi sędziowie będą powołani, a ci tzw. «starzy sędziowie» wskutek wyroku Trybunału Sprawiedliwości zostaną przywróceni. I w składzie Sądu Najwyższego będą mogli być [jedni i drudzy]”.

A co z pierwszym prezesem? - pytał Marcin Fijołek

„To jest kłopot, natomiast z pytań zadanych przez Sąd Najwyższy wprost nie wynika, by ta sprawa dotyczyła pierwszego prezesa. Ona go dotyczy oczywiście pośrednio, bo jeżeli SN pyta o wiek przejścia w stan spoczynku, to w tym pytaniu też jest podszyte to, że chodzi o pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Natomiast nie przypuszczam, by w wyroku Trybunału Sprawiedliwości zostało wprost określone kto powinien nim być”.

Red. Fijołek pytał rozmówcę, czy realny jest scenariusz, że każdy, dowolny sąd rejonowy czy okręgowy mógłby zawieszać postanowienia ustaw i odsyłać je do Trybunału Sprawiedliwości UE?

„Myślę, że jest on mało realny, bo większość sędziów sądów rejonowych nie będzie pałała wielką chęcią zawieszania przepisów ustaw. Natomiast moim zdaniem w tym orzeczeniu Sądu Najwyższego nie ma żadnego kłopotu z tym, że on postawił pytania do Trybunału, natomiast tzw. zabezpieczenie w postaci zawieszenia obowiązywania części przepisów ustaw to jest krok zdecydowanie zbyt daleko idący. Myślę, że sam Sąd Najwyższy do końca sobie nie zdawał konsekwencji [które się z tym wiążą], bo uznawał, że to Sąd Najwyższy zawiesza część przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym. Natomiast, gdy zadałem pytanie rzecznikowi Sądu Najwyższego, czy to oznacza, że sędzia sądu rejonowego może zawiesić przepisy jakiejkolwiek innej ustawy, to rzecznik na początku powiedział, że nie wie, a potem przyznał, że chyba tak. Wydaje mi się, że sami sędziowie nie do końca to przemyśleli”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top