Marcin Makowski: Fotel prezydenta Krakowa powinien kosztować krew, pot i łzy, a mimo sennej kampanii udało się to miasto utrzymać

Marcin Makowski: Fotel prezydenta Krakowa powinien kosztować krew, pot i łzy, a mimo sennej kampanii udało się to miasto utrzymać

„Fotel prezydenta tego miasta powinien kosztować krew, pot i łzy. Powinno się w tej regionalnej polityce dziać i kotłować. (…) Z perspektywy PiS-u należy się zastanowić, dlaczego pomimo sennej kampanii, pomimo tego słynnego momentu przed drugą turą wyborów, kiedy była debata w Radiu Kraków, w TVP3 Kraków prezydent Majchrowski zapomniał jakie pytanie ma zadać, udało się miasto utrzymać. Może odpowiedź na to pytanie leży w prostej konstatacji: okazuje się, że mieszkańcy miast nie chcą rewolucji. Nie chcą wojny znanej z komisji, czy to Amber Gold czy reprywatyzacyjnej” – powiedział w poranku „Siódma-Dziewiąta” Marcin Makowski, publicysta tygodnika „Do Rzeczy” oraz portalu Wirtualna Polska.

„Polaryzacja ogólnopolska, plebiscytarność tych wyborów przełożyła się negatywnie na wynik Małgorzaty Wasserman, cegiełkę do tego dołożył kandydat nr 3, który stanął przed zadziwiająco trudnym wyborem: (…) Łukasz Gibała był bardzo jasno afiszującym się przeciwnikiem prezydenta Majchrowskiego, w drugiej turze nikogo nie poparł (…), natomiast wcześniej podpisał kordon sanitarny wokół PiS-u, do którego podpisania skłaniał również Jacka Majchrowskiego” – komentował dziennikarz.

„Nie wydaje mi się, by Jarosław Kaczyński świadomie odpuścił miasta, bo jednak wystawił mocnych kandydatów” – mówił publicysta. „Konflikty wewnętrzne w Krakowie, ale nie tylko, od Białegostoku poprzez Gdańsk widoczne były gołym okiem” – ocenił.

„Wydaje mi się, że to, co jest siłą obu tych obozów: umownie zakładając prowincja w przypadku prawicy, a wielkie miasta w przypadku KO, jeśli się za bardzo skupią na tych odcinkach, będą równocześnie największymi słabościami tych ugrupowań. (…) Jeżeli PiS założy, że miasta są, jak twierdzi profesor Pawłowicz, zdemoralizowane i trzeba odebrać miastom pieniądze i skupić się wyłącznie na mniejszych ośrodkach, to zaprowadzi nas to do takiego klinczu, który w Ameryce doprowadził Trumpa do władzy” – zwracał uwagę gość Karola Gaca.

„Zastanowiłbym się, co za tym idzie, że np. marszałek Marek Kuchciński lubi posty jednego z użytkowników Twittera, który uchodzi za jednego z największych radykałów prawicy piszących o tym, że należy środki miastom zabrać i przekazać je na wieś, bo miast i tak się odbić nie da” – mówił Makowski.

back to top