Jan Buczyński: „Kościół to nie restauracja z muzyką w tle”

Jan Buczyński: „Kościół to nie restauracja z muzyką w tle”

Jan Buczyński, organista i bloger, w rozmowie z Marcinem Fijołkiem poruszył temat praktycznego wykorzystania instrukcji KEP o muzyce kościelnej w swoim zawodzie. Wskazał również na istotę muzyki w kościele oraz różnice pomiędzy przestrzenią sacrum a przestrzenią świecką.

„Instrukcja o muzyce kościelnej nie jest skierowana tylko do organistów, ale do szerszego grona. Nie wnosi ona wielu nowych rzeczy, ale dużo porządkuje i doprecyzowuje. Młodzi ludzie przygotowujący się do ślubu czasem składają dyskusyjne propozycje. Osławione «Halleluja» Cohena pojawia się w co drugiej sytuacji” – zwrócił uwagę.

„W instrukcji podoba mi się sformułowanie «fałszywe poczucie wolności». Odnosi się do wszystkich stron: narzeczonych, organisty, księdza. W poczuciu wolności młodzi myślą, że skoro to ich święto, to mogą przyjść z gotowym programem, a Kościół jest po to, by ich obsłużyć. Organista w swojej fałszywej wolności może uważać, że wie najlepiej i to jego show, a proboszcz jako decydujący wskaże, że można zagrać Cohena” – powiedział Jan Buczyński.

„Po prawie 40 latach, przynajmniej przydało się odświeżenie tego co Kościół naucza” – dodał rozmówca Marcina Fijołka.

„Potrzebne jest wzajemne zaufanie. Skoro spotykamy się w kościele, to chodzi nam o coś wspólnego, o świętość danego wydarzenia liturgicznego. Gubi nam się czasem wyczucie miejsca. Wspomnianego Cohena można zagrać na weselu, użyć utworu w reportażu z tego wydarzenia, ale liturgia to coś innego. Kiedy wchodzimy do kościoła powinniśmy czuć, widzieć oraz słyszeć, że to jest miejsce szczególne i różni się od teatru, sali eventowej” – podkreślił Buczyński.

Gość poranka „Siódma – Dziewiąta” wskazał również na istotę muzyki kościelnej: „Muzyka jest integralną częścią liturgii. Nie jest oprawą i muzyką towarzyszącą. Kościół to nie restauracja z muzyką w tle. Warto zwracać uwagę na tekst, inspirację, źródła”.

back to top