Anna Popek: Brak życzliwości w oczach to największy mankament urody kobiety

Anna Popek: Brak życzliwości w oczach to największy mankament urody kobiety

„Brak życzliwości w oczach to jest największy mankament urody kobiety, że patrzy na świat tylko jak na łup, który chce zdobyć, a nie jak na miejsce, gdzie może pokazać siebie i swoją dobroć” – mówiła w poranku „Siódma 9” Anna Popek, dziennikarka i prezenterka, która w rozmowie z Anną Skiepko opowiedziała o swojej książce „Piękna 50-tka” (Wyd. Zona Zero).

Autorka zawarła w książce swoje doświadczenia i porady dotyczące zdrowia i urody. Ważnym elementem jest tutaj ubiór.

„Strój buduje naszą sylwetkę, sprawia, że się czujemy wygodnie, że możemy dobrze funkcjonować albo że się czujemy skrępowane, bo jesteśmy paniusią w wąskiej spódnicy na szpilkach, która jest zawsze zachowawcza i mało odważna albo kimś, kto daje upust swojej kreacji czy chęci zaistnienia. To zależy do naszego charakteru. Nie namawiam wszystkich, żeby teraz nagle zakładały miniówy i epatowały seksualnością. Wręcz przeciwnie. Uważam, że strój jest zbyt poważny, by traktować go tak sztampowo. Myślę, że każda z pań wie, w czym dobrze wygląda, a jak nie wie, to powinna się nad tym głęboko zastanowić. To jest właśnie ten czas na odkrywanie kobiecości” – mówiła autorka.

Podkreśliła, że piękno zewnętrzne wypływa przede wszystkim z tego, co kobieta ma swojej duszy.

„Znam takie kobiety, które są wypacykowane, zrobione, czyli cały czas korzystają z jakichś zabiegów albo po prostu mocno o siebie dbają, a jednak mają cały czas taką zazdrość i złość do świata. To się po prostu przebija na twarzy, w rysach. To jest prosty mechanizm – pracują inne mięśnie. Kiedy się uśmiechamy, pracują inne mięśnie, czas żłobi naszą twarz inaczej, inaczej się układają zmarszczki mimiczne od śmiechu, a inaczej kiedy mamy wiecznie opuszczone kąciki ust, kiedy jesteśmy niezadowolone, kiedy szukamy pretekstu, żeby komuś przyłożyć albo zwrócić uwagę. Są takie twarze. Oczywiście kiedy rozmawiamy, kiedy się staramy uśmiechać, ten nasz grymas niknie. Ale wystarczy obserwować ludzi, kiedy nie wiedzą, że są obserwowani. To od razu widać. Poza tym taki brak życzliwości w oczach to jest największy mankament urody kobiety, że patrzy na świat tylko jak na łup, który chce zdobyć, a nie jak na miejsce, gdzie może pokazać siebie i swoją dobroć” – tłumaczyła Popek.

W swojej książce opisuje również kobiecą zazdrość, której zdarza jej się doświadczyć.

„Miałam i do tej pory mam bardzo przykre doświadczenia z zazdrosnymi kobietami. Dziwię się trochę, że jeszcze w tym wieku mnie to spotyka. Ale to są takie nienawiści i takie zazdrości, jakie mogą zniszczyć karierę albo życie. I tak się naprawdę dzieje. (…) Kiedy przychodzi kobieta, która ma coś do przekazania, pozostałe często traktują ją jak zagrożenie i natychmiast starają się wyeliminować. Robią to poprzez obgadywanie, poprzez kłamstwa czy sianie fałszywych informacji, ale także poprzez eliminowanie wprost. Jeżeli może pokazać władzę, sprawić, żeby nie dostała awansu, nie dostała podwyżki, nie robiła pewnych zadań, to kobiety to robią. Nie są to słowa bezpodstawne, wiem, o czym mówię” – mówiła.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

Spotkanie autorskie Anny Popek odbędzie się 11.12 godz. 19.00 w Domu Braci Jabłkowskich w Warszawie (ul Bracka 25).

back to top