Halszka Witkowska: Nikt nie podejmuje decyzji o samobójstwie z jednego powodu

Halszka Witkowska: Nikt nie podejmuje decyzji o samobójstwie z jednego powodu

„Ważne jest, żebyśmy pamiętali, że zawsze samobójca ma kilka powodów. Często czytamy w prasie czy słuchamy w radiu, że ktoś popełnił samobójstwo, bo miał złamane serce, bo stracił pracę. To nigdy nie jest prawda. To nie jest takie proste. To zawsze jest kilka złożonych czynników, kilka rzeczy, często z biografii z wcześniejszych lat, problemy rodzinne, utrata kogoś bliskiego w dzieciństwie. Musimy pamiętać, że to zawsze jest złożony problem. (…) Nikt nie podejmuje tak poważnej decyzji z jednego powodu” – mówiła w poranku „Siódma 9” Halszka Witkowska z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. W rozmowie z ks. Tomaszem Trzaską podjęła temat zapobiegania samobójstwom i pomocy osobom w kryzysie.

Zwróciła uwagę, że w społeczeństwie funkcjonuje wiele szkodliwych mitów dotyczących samobójstw.

„Bardzo poważnym problemem są dwa rozpowszechnione stereotypy. Pierwszy jest taki: jeżeli ktoś mówi o samobójstwie, na pewno tego nie zrobi. To jest mit. Pamiętajmy, bo to jest bardzo ważne: jeżeli ktoś wspomina rodzinie, mówi o tym, że ma myśli samobójcze, że zastanawia się nad tym, to jest bardzo poważny sygnał. 80 proc. samobójców, zanim dokona próby samobójczej lub aktu samobójczego, mówi o tym wcześniej. Drugi stereotyp bardzo poważny jest taki, że jeżeli ktoś naprawdę chce się zabić, to to zrobi. To nie jest prawda. Samobójstwu można zapobiegać. Czasem wystarczy być, tak jak hasło naszej kampanii: «Życie warte jest rozmowy». Czasem naprawdę przypadkowe przyjaźnie, rozmowy, kontakt z bliskimi powoduje, że możemy uratować czyjeś życie”.

Podkreśliła, że samobójstwo nigdy nie jest skutkiem tylko jednego problemu.

„Ważne jest, żebyśmy pamiętali, że zawsze samobójca ma kilka powodów. Często czytamy w prasie czy słuchamy w radiu, że ktoś popełnił samobójstwo, bo miał złamane serce, bo stracił pracę. To nigdy nie jest prawda. To nie jest takie proste. To zawsze jest kilka złożonych czynników, kilka rzeczy, często z biografii z wcześniejszych lat, problemy rodzinne, utrata kogoś bliskiego w dzieciństwie. Musimy pamiętać, że to zawsze jest złożony problem. W suicydologii mówimy o szklance, która się napełnia wodą. Każdy problem to trochę wody. Nigdy nie wiemy, która kropla przeleje szklankę i to właśnie jest ta ostatnia kropla. Ona nie spowodowała tego zamachu samobójczego, tylko cała ta ilość, cała złożona sytuacja życiowa (…) Nikt nie podejmuje tak poważnej decyzji z jednego powodu”.

„Pamiętamy o tym, że nie nam jest oceniać, jakie problemy są jak poważne, bo czasami dla nas coś może się wydawać błahe, ale dla osoby w kryzysie któraś taka rzecz z kolei może być tą rzeczą, która przeważy decyzję na korzyść śmierci” – mówiła Witkowska.


Jakie sygnały wysyłają osoby, które mierzą się z myślami samobójczymi?

„Przede wszystkim powinniśmy być czujni na duże zmiany w osobowości. Ktoś mówił bardzo dużo, był rozmowny, a nagle cicho, nie odzywa się do nas. Albo odwrotnie – staje się choleryczny, nerwowy, agresywny, chudnie albo tyje. Wszystkie duże zmiany w zachowaniu codziennym” – tłumczyła.

Jak podkreśliła, samobójstwa dotyczą nie tylko osób chorych psychicznie.

„Wielu naukowców uważa, że 80 proc. osób, które popełniają samobójstwo, to są osoby chore psychicznie. Często mówi się tu o depresji, o depresji dwubiegunowej. Natomiast musimy pamiętać, że wiele samobójstw jest ze stanu kryzysu psychicznego, który jest spowodowany trudnymi przeżyciami”.

Jak wesprzeć osoby będące w kryzysie?

„Słuchajmy się. Ta najprostsza rzecz. My się nie słuchamy na co dzień. Jedna osoba mówi o problemach, druga bagatelizuje. Jeżeli mówię, że jest mi ciężko, to ta empatia powinna być z drugiej strony. Czasem nie trzeba dużo, czasem wystarczy być, poświęcić swój czas, zrozumieć i w żadnym wypadku nie próbować pocieszać takimi truizmami, na zasadzie: będzie lepiej, mogło być gorzej. Wręcz przeciwnie, powiedzieć: wiem, że jest ci ciężko; jestem tutaj przy tobie, nie jesteś sam; jak będziesz potrzebował pomocy, będę przy tobie. Wielki dar, jaki możemy dać drugiemu człowiekowi to właśnie obecność”.

„Rozmowa, obecność to jest pierwszy krok. Nie każdemu to wystarczy. Czasem kryzys jest tak duży, że potrzebujemy wsparcia specjalisty. Od roku mamy w Polsce pierwszą linię wsparcia dla osób w kryzysie. Jest to numer 800 70 22 22. Jest to linia całodobowa czynna 7 dni w tygodniu. (…) Pod ten numer możemy dzwonić nie tylko, kiedy jesteśmy w kryzysie, ale jeżeli jest w nim ktoś z naszych bliskich” – zaznaczyła.

Wskazała także, że ważne jest, aby zapytać wprost, czy ktoś ma myśli samobójcze.

„Co mamy zrobić, jak zobaczymy osobę w kryzysie? Zapytać: czy masz myśli samobójcze? Bardzo dużo osób się boi o to pytać. Nawet wśród lekarzy, wśród pedagogów szkolnych dużo osób boi się zdać to pytanie, bo ono wiąże się z wielką odpowiedzialnością. Co się stanie, jak ta osoba faktycznie powie, że ma myśli samobójcze? Ale po pierwsze ta osoba poczuje się bezpiecznie, że może o tym mówić, że ktoś bierze to na poważnie. Po drugie wielki ciężar zejdzie, bo jeśli cały czas o czymś myślimy i nie możemy nikomu o tym powiedzieć, nagle się okazuje,że ktoś może nas wesprzeć w tym momencie, że możemy o tym rozmawiać. Często już sam fakt rozmowy o myślach samobójczych bardzo pomaga danej osobie”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top