Maciej Kopeć (MEN): Jesteśmy gotowi do rozmów, ale przede wszystkim takich, których skutkiem będzie podniesienie jakości edukacji

Maciej Kopeć (MEN): Jesteśmy gotowi do rozmów, ale przede wszystkim takich, których skutkiem będzie podniesienie jakości edukacji

„Jesteśmy gotowi do rozmów, ale przede wszystkim takich, których skutkiem będzie podniesienie jakości edukacji. Oświata jest na pewno elementem, w który trzeba inwestować i który jest wart inwestowania, ale to musi służyć podnoszeniu jakości. Na pewno też dostrzegamy, zwłaszcza w momencie kiedy wbrew rożnym opiniom o tym, że zniknie 100 tys. nauczycielskich etatów, a ich przybyło prawie 28 tys., że trzeba podjąć takie działania, które by faktycznie zachęcały młodych ludzi do podjęcia pracy nauczyciela” – mówił w poranku „Siódma 9” Maciej Kopeć, wiceminister edukacji narodowej. W rozmowie z Jarosławem Wydrą podjął temat wynagrodzeń nauczycieli i ich protestu.

„Jesteśmy w takiej sytuacji, że minister edukacji narodowej wydaje rozporządzenie o minimalnych stawkach, tylko one kształtują część nauczycielskich pensji, czyli tak naprawdę z punktu widzenia nauczyciela dyplomowanego, którzy stanowią zdecydowaną większość nauczycieli, to tak naprawdę pensja zasadnicza kształtuje 60 proc. pensji, 40 proc. to dodatki” – mówił minister.

„Tak naprawdę jeżeli chodzi o pensje nauczycielskie, to łącznie z waloryzacją w 2017 r. do planowanej przez rząd podwyżki pensji nauczycielskiej w 2020 r. to jest kwota 6,5 mld zł. I w takich kwotach się obracamy. To, co postulują dodatkowo związki zawodowe, to jest przedział pomiędzy 15 a 18 dodatkowych mld, czyli to są kwoty porównywalne z programem 500 plus. (…) Jeżeli chodzi o stawki minimalne, to należy je powiększyć przez różnego rodzaju dodatki, które w istotny sposób kształtują pensję nauczycielską” – tłumaczył Kopeć.

„Podwyżki są zaplanowane i docelowo miały się zamknąć kwotą 6,5 mld zł. Jesteśmy gotowi do rozmów, ale przede wszystkim takich, których skutkiem będzie podniesienie jakości edukacji. Oświata jest na pewno elementem, w który trzeba inwestować i który jest wart inwestowania, ale to musi służyć podnoszeniu jakości. Na pewno też dostrzegamy, zwłaszcza w momencie kiedy wbrew rożnym opiniom o tym, że zniknie 100 tys. nauczycielskich etatów, a ich przybyło prawie 28 tys., że trzeba podjąć takie działania, które by faktycznie zachęcały młodych ludzi do podjęcia pracy nauczyciela”.

Odniósł się także do brania przez nauczycieli zwolnień w ramach protestu.

„To, co się nam wszystkim nie podoba, to na pewno kwestia wyłudzania zwolnień lekarskich, bo tak to należy określić. Natomiast z punktu widzenia skali zjawiska, przymierzając to do 700 tys. nauczycieli 39 tys. szkół i placówek, to jest to protest na poziomie 0,15 (…) Trudno tu mówić o jakiejś skali. Jeżeli nawet przejściowo protest się pojawia w 20 szkołach podstawowych w skali całego kraju, to szkół prowadzonych przed jednostki samorządu terytorialnego jest ponad 12 tys”.

Skomentował również postulat podwyżek o 1000 zł.

„W myśl tego postulatu tzw. 1000 zł do kwoty bazowej średnia płaca nauczyciela dyplomowanego, których jest 60 proc, wyniosłaby ponad 7 tys. zł”.

I dodał:

„Jestem przekonany, że w tej grupie 700 tys. nauczycieli dominują ci, dla których kwestia wybrania tego zawodu jest kwestią jednak pewnej misji, ale tez odpowiedzialności”.

Jak zaznaczył, obietnica podwyżek jest realizowana.

„Ta podwyżka, jeśli chodzi o nauczyciela dyplomowanego, gdyby patrzeć na średnią tak, jak się ją wylicza zgodnie z przepisami, które wynikają z Karty Nauczyciela, to razem z waloryzacją wyniesie 883 zł. Równocześnie pani minister obiecała – i to jest zapisane ustawowo – wprowadzenie dodatku za wyróżniającą pracę. Od 2020 r. ten dodatek się pojawi i będzie rosnąć tak, żeby osiągnąć 16 proc. kwoty bazowej, czyli ok. 500 zł. Czyli jeżeli osiągniemy od stycznia 2020 r. dla nauczyciela dyplomowanego wzrost średniego wynagrodzenia o 883 zł, to razem z dodatkiem za wyróżniającą pracę osiągniemy pułap, o którym mówiła pani minister”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top