Ks. Marek Chrzanowski: Kiedy powiedziałem: „Jezu, ufam Tobie”, Pan Bóg zaczął czynić cuda

Ks. Marek Chrzanowski: Kiedy powiedziałem: „Jezu, ufam Tobie”, Pan Bóg zaczął czynić cuda

„Miałem jedną noc bardzo trudną, bardzo ciężką, kiedy modliłem się, płakałem i kłóciłem z Panem Bogiem. Ale kiedy nadszedł poranek, kiedy wzeszło słońce, ta noc się dla mnie skończyła. To była dosłownie jedna noc, najtrudniejsza w moim życiu. Rano powiedziałem: «Jezu, ufam Tobie» i dałem zielone światło Panu Bogu, żeby działał. Ja wiedziałem, że po ludzku mam bardzo małe szanse na przeżycie. Ale kiedy powiedziałem: «Jezu, ufam Tobie», Pan Bóg zaczął działać swoje ogromne znaki i cuda” – mówił w poranku „Siódma 9” ks. Marek Chrzanowski, orionista. W rozmowie z Jarosławem Wydrą opowiedział o swoim doświadczeniu choroby nowotworowej, które zostało opisane w wywiadzie „Przeżyć by żyć” udzielonym Patrycji Michońskiej-Dynek (wyd. Bernardinum).

„To była propozycja wydawnictwa Bernardinum, na którą się zgodziłem po długim namyśle. Dzisiaj bardzo się cieszę, że ta książka powstała. Ona powstawała w bólach, takich dosłownych bólach, bo kiedy rozpoczynaliśmy pracę nad tą książką, leżałem w szpitalu i byłem ciężko chory” – opowiadał ks. Marek.

„Wykryto nowotwór złośliwy. Pierwsze diagnozy i pierwsze rokowania były bardzo smutne dla mnie, bo jeden z lekarzy powiedział, że zostało mi kilka tygodni życia. To było w listopadzie 2016 r.”

Jak była reakcja na diagnozę?

„Szok, niedowierzanie i trudne pytania do Pana Boga o sens tego wszystkiego. Ale czy to było zwątpienie? Nie, nie było. To były moje trudne rozmowy z Panem Bogiem, ale nawet przez chwilę nie było zwątpienia”.

„Miałem jedną noc bardzo trudną, bardzo ciężką, kiedy modliłem się, płakałem i kłóciłem z Panem Bogiem. Ale kiedy nadszedł poranek, kiedy wzeszło słońce, ta noc się dla mnie skończyła. To była dosłownie jedna noc, najtrudniejsza w moim życiu. Rano powiedziałem: «Jezu, ufam Tobie» i dałem zielone światło Panu Bogu, żeby działał. Ja wiedziałem, że po ludzku mam bardzo małe szanse na przeżycie. Ale kiedy powiedziałem: «Jezu, ufam Tobie», wydaje mi się, że Pan Bóg zaczął działać swoje ogromne znaki i cuda” – zaznaczył.

„Okazało się, że działanie Pana Boga, które też wyrażało się przez działanie lekarzy i to wszystko, co oni dla mnie zrobili, jedno z drugim połączone, okazało się na tyle skuteczne, że dzisiaj możemy się spotkać. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, bo w tej chwili mogłem wrócić do mojej normalnej pracy, do rekolekcji, nawet chodziłem po kolędzie, do mojego pisania, spotykania się z ludźmi, do wieczorów autorskich. To jest cudowne”.

Mimo zaniku choroby ks. Chrzanowski cały czas pozostaje pod opieką lekarzy.

„Jestem pod stałą opieką lekarzy. Jeżdżę co kilka tygodni na badania. Trwamy w takim wielkim zadziwieniu i sami siebie pytamy, co będzie dalej. Na razie jest super. Zobaczymy. Ale ja cały czas wierzę, że ten cud, ten znak Bóg uczynił nie na chwilę, ale na całe moje życie”.

Co ks. Marek chce przekazać czytelnikom?

„80 proc. tego wywiadu było nagrywane podczas mojej choroby, czyli jeszcze w szpitalu. Jeszcze wtedy ani Patrycja, ani ja nie wiedzieliśmy, jak się to wszystko skończy. A co chciałbym powiedzieć przez tę książkę? Właśnie tak, jak jest w tytule: trzeba przeżyć bardzo dużo w swoim życiu, żeby żyć. Ja wtedy, kiedy to mówiłem, miałem taką świadomość, że od dzieciństwa bardzo dużo przeżyłem i przeżywałem w tej chwili, kiedy mówiłem te słowa. Musiałem to wszystko przeżyć, żeby dalej żyć – i to w sensie fizycznym i duchowym”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA