Romuald Szeremietiew: Ciągle budujemy siły zbrojne w roli kieszonkowego mocarstwa

Romuald Szeremietiew: Ciągle budujemy siły zbrojne w roli kieszonkowego mocarstwa

„Jeden dywizjon to nie jest siła dzięki której można wygrać wojnę. Ciągle budujemy siły zbrojne w roli kieszonkowego mocarstwa. Nie jesteśmy mocarstwem, nie mamy na to środków, ale staramy się mieć śladowe elementy uzbrojenia wielkiej potęgi. Powinniśmy mieć w dyspozycji środki defensywne” – powiedział w poranku „Siódma 9” Romuald Szeremietiew, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej, komentując koncepcję rozwoju polskiego uzbrojenia.

Gość poranka podjął temat konferencji bliskowschodniej.

„Bardzo często komentujący dostrzegają pojedyncze drzewa, pewne wpadki, a nie rozumieją, że trzeba spojrzeć na las, czyli całość. Tym lasem jest ład międzynarodowy, który ukształtował się po zwycięstwie Zachodu w Zimnej wojnie. Polska odzyskała swoją podmiotową rolę, a Stany Zjednoczone stały się głównym gwarantem tego ładu. Teraz pojawiły się podmioty polityczne, które chciałyby ten ład zmienić. Jednym z tych podmiotów jest Rosja. Pytanie, czy jeśli obecny ład zostanie zmieniony, to czy dalej będziemy mieli taką pozycję jak obecnie. W naszym interesie leży, aby ten ład zachować. Dlatego też uważam że szczyt dot. Bliskiego Wschodu warto było zorganizować”.

Romuald Szeremietiew odniósł się do tzw. antyszczytu, który równolegle miał miejsce w Soczi.

„Sojusz Rosji, Turcji i Iranu nie będzie realną przeciwwagą dla USA. Wystarczy policzyć potencjały. Produkt Krajowy Brutto Stanów Zjednoczonych to 19 bilionów dolarów. PKB wspomnianych trzech państw to łącznie 2-3 biliony. Dysproporcja jest ogromna. USA są także supermocarstwem światowym pod względem militarnym”.

Gość Karola Gaca powiedział także, co może oznaczać wypowiedzenie traktatu rozbrojeniowego o INF.

„Ostatnie wydarzenia pokazują, że ponownie uruchomiony został wyścig zbrojeń. Dziwię się Rosji. Rosja buduje armię w oparciu o model ofensywny. Ponownie wywołuje wyścig zbrojeń i zapomniała, że znacznie silniejszy od niej ZSRR nie wytrzymał i przegrał rywalizację ze Stanami Zjednoczonymi”.

Rozmówca Karola Gaca ocenił również stan zarządzania polskim wojskiem, także w kontekście ostatniego zakupu systemu HIMARS.

„Jeden dywizjon to nie jest siła dzięki której można wygrać wojnę. Ciągle budujemy siły zbrojne w roli kieszonkowego mocarstwa. Nie jesteśmy mocarstwem, nie mamy na to środków, ale staramy się mieć śladowe elementy uzbrojenia wielkiej potęgi. Powinniśmy mieć w dyspozycji środki defensywne. Przygotowanie systemu militarnego jedynie do obrony może nie jest bardzo ambitne, ale tylko taka koncepcja jest możliwa. Kiedy nie jest się mocarstwem, należy przyjmować takie strategie jak Finlandia, czy Szwajcaria”.

Na końcu gość poranka „Siódma 9” odniósł się także do koncepcji Wojsk Obrony Terytorialnej.

„Obecnie przyjęto w Polsce koncept, w którym uczyniono z tej formacji pomoc dla wojsk operacyjnych. To jest model, który zawiódł w naszym przypadku w 1939 roku. Potrzebna nam powszechna wola oporu narodu. Teoretyk sztuki wojennej Carl von Clausewitz uważał, że państwo ma kilka środków do obrony. Po pierwsze jest to powszechna wola narodu do stawiania oporu. Po drugie system militarny, w którym przewagę musi mieć obrona miejscowa, terytorialna. Po trzecie terytorium przygotowane do obrony. Czwartym środkiem w kolejności jest zdolność do powstania ludowego. Piątym, ostatnim jest pomoc sojusznika. My niestety mamy odwrotnie. Pomoc sojusznika jest u nas na pierwszym miejscu” – stwierdził Romuald Szeremietiew.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top