Marcin Wikło: Mało już myślimy o ofiarach katastrofy smoleńskiej. 10 kwietnia skupmy się na nich

Marcin Wikło: Mało już myślimy o ofiarach katastrofy smoleńskiej. 10 kwietnia skupmy się na nich

„Mało chyba myślimy już o osobach [o ofiarach katastrofy smoleńskiej] (…) Przypomnijmy sobie te portrety, spójrzmy na te osoby. Myślę, że taka refleksja sama najdzie, że to byli ludzie, dumni Polacy, wspaniali polscy urzędnicy, osoby, które im towarzyszyły. Tak myślmy 10 kwietnia” – mówił w poranku „Siódma 9” Marcin Wikło z tygodnika „Sieci”. W rozmowie z Anną Skiepko odniósł się do przypadającej dziś rocznicy katastrofy smoleńskiej.

„Mam wrażenie, że gdzieś się tak zakiwaliśmy przez te 9 lat, że trzeba nawet pewne podstawowe rzeczy jeszcze raz powtarzać. Są nadrukowywane takie kalki, są takie stwierdzenia, co do których zależy wielu osobom, żeby funkcjonowały w przestrzeni publicznej” – mówił redaktor.

10 kwietnia 2010 r. to dzień trudny, ale bardzo pamiętny.

„Gdy dzieją się wielkie rzeczy, dobre albo niedobre, tragiczne lub wspaniałe, pamiętamy, gdzie byliśmy” – zaznaczył Wikło.

Zapytany, czy 9 lat to długo dla takiego śledztwa, odpowiedział:

„I tak, i nie. Gdyby ono było prowadzone bardzo rzetelnie od samego początku, mam wrażenie, że już byśmy wiedzieli. Mówię tutaj o sytuacji naprawdę optymalnej, tzn. pełne zaangażowanie z polskiej strony i taka pomoc Rosjan, jaką deklarowali na początku. Jak wiemy, ani nie było zaangażowania po polskiej stronie, ani nie było i nie ma pomocy Rosjan. W związku z tym teraz jest kłopot taki, że trzeba najpierw weryfikować, co było robione w latach powszednich i ze zrozumieniem do tego podchodzić. Albo potwierdzać, albo wykluczać te tezy napisane do tej pory i też prowadzić swoje śledztwo. Takie zadanie postawiła przed sobą prokuratura krajowa, zespół śledczy numer 1, to jest 11 prokuratorów, którzy nad tym pracują. Jest to taka mozolna dłubanina”.

Wspominał także sytuację bezpośrednio po katastrofie.

„Dosyć szybko wkroczyła polityka. Teraz już wiemy, jak szybko zdarzyło się przejęcie urzędu, przejęcie kancelarii, kto wkroczył itd. (…) Ja miałem wtedy nadzieję, że ta wspólnota przetrwa dłużej, bo były choć na moment złączone takie elementy, które wydawały się niemożliwe do złączenia”.

„Kiedy przychodzi taka refleksja, co zrobiono z tą wspólnotą, to po prostu serce pęka, bo udała się ta operacja zohydzenia Smoleńska, zagmatwania w takie szczegóły, w takie detale, w takie kompromitujące tezy, które każą ludziom odwracać głowę. Bo umysł ludzki działa tak, że jak czegoś nie rozumiem, to się od tego odsuwam, bronię się przed tym. Bardzo wiele osób na samo hasło «Smoleńsk» myśli o spiskowych teoriach i odwraca głowę, nie chce o tym słuchać” – opowiadał Wikło.

„Mało chyba myślimy już o osobach (…) Przypomnijmy sobie te portrety, spójrzmy na te osoby. Myślę, że taka refleksja sama najdzie, że to byli ludzie, dumni Polacy, wspaniali polscy urzędnicy, osoby, które im towarzyszyły. Tak myślmy 10 kwietnia” – zaapelował.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top