Sebastian Putra o ojcu: Jestem dumny, że miałem takiego człowieka blisko siebie

Sebastian Putra o ojcu: Jestem dumny, że miałem takiego człowieka blisko siebie

„Każdego roku po jego śmierci pojawiały się inne problemy. Każdy chciałby mieć obok siebie osobę, na której może polegać. Ojciec dalej jest dla mnie autorytetem i często przydałoby się, żeby gdzieś tutaj był, żeby można było zapytać o radę. Brakuje go jako ojca i przewodnika” – powiedział w poranku „Siódma 9” Sebastian Putra, białostocki radny, syn Krzysztofa Putry, wicemarszałka Sejmu, który zginął 10 kwietnia w katastrofie smoleńskiej.

Kiedy zbliża się kwiecień, w mediach pojawia się coraz więcej informacji, wypowiedzi, dyskusji dotyczących wydarzeń z 2010 roku. Syn Krzysztofa Putry nie odcina się od nich, śledzi doniesienia prasowe, chociaż bywa to trudne. „Kwiecień źle mi się kojarzy. Nie tylko z samą katastrofą, ale też z szumem medialnym, niesprawdzonymi informacjami, które się pojawiają. Pod koniec marca zawsze się już na to przygotowuję. Dlatego nienawidzę kwietnia. Może kiedyś się to zmieni” – mówi.

Sebastian Putra wspominał też 10 kwietnia 2010 roku: „To była sobota, jechałem do sklepu, słyszałem komunikaty, że coś się wydarzyło. Wracałem do domu i wtedy zadzwonił do mnie dobry znajomy ojca z pytaniem, czy poleciał. Nie wiedziałem. Rozmawiałem z ojcem dzień przed katastrofą, mówił, że nie najlepiej się czuje i nie wie, czy poleci. Zadzwoniłem do mamy. Wściekłem się na nią, bo potrzebowałem szybkiej informacji, ona też nie wiedziała i była bardzo roztrzęsiona. Pojechałem do domu i razem śledziliśmy doniesienia medialne. Te chwile zostaną ze mną do końca życia. Kiedy słyszeliśmy, że trzy osoby prawdopodobnie przeżyły, każdy chwytał się myśli, że to może nas dotyczy”.

Rozmówca Anny Skiepko podkreślił, że Krzysztof Putra potrafił oddzielić działalność publiczną od bycia mężem i ojcem, chociaż w ostatnich latach przed śmiercią stał się jednym z czołowych polskich polityków. Nie przynosił polityki do domu.

„Tata był ciepłym człowiekiem, zawsze można było na nim polegać. Pamiętam, że kiedy byliśmy młodsi, kładł się na dywanie, rozkładał ręce i potrafił nas wszystkich objąć. Uwielbialiśmy to. Lubił aktywnie spędzać czas, wiedział, że ma mało czasu i musi zintensyfikować swoje pokłady energii, żeby nas zadowolić. Taki powinien być ojciec” – wspominał Sebastian Putra.

Zapytany, w których momentach w ostatnich 9 latach najbardziej brakowało ojca, odpowiedział: „Taty bardzo brakowała na weselach: moim, brata i siostry. Kiedy śpiewało się piosenki dla rodziców, łzy same leciały. Widzę samotność mamy. Brakuje jej osoby, z którą mogłaby po prostu porozmawiać. W sytuacjach kryzysowych idzie się zawsze do najwyższej instancji, która powie: «Tak masz zrobić, synu». Musimy sobie radzić bez tego”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top