Małgorzata Wassermann: Tak naprawdę rzeczywiste badania i analizy przyczyn katastrofy smoleńskiej rozpoczęły się dopiero w 2015 r.

Małgorzata Wassermann: Tak naprawdę rzeczywiste badania i analizy przyczyn katastrofy smoleńskiej rozpoczęły się dopiero w 2015 r.

„Niestety cały czas jesteśmy co najmniej w połowie drogi do wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Pierwsze momenty po zdarzeniu są najistotniejsze. W przypadku katastrofy smoleńskiej połamano wszystkie możliwe procedury, stąd cierpimy na brak materiału dowodowego, a tak naprawdę rzeczywiste badania i analizy rozpoczęły się dopiero w roku 2015” – powiedziała w poranku „Siódma 9” Małgorzata Wassermann. W rozmowie z Anną Skiepko posłanka Prawa i Sprawiedliwości mówiła o wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej, a także wspominała śp. Zbigniewa Wassermanna.

„Jako obywatel polski, jako córka ministra państwa polskiego, największe oczekiwania miałam w stosunku do własnego kraju. Jest naturalne, że jeśli do katastrofy doszło na terenie innego kraju, to Polska powinna podjąć wszelkie działania, aby włączyć się do tego śledztwa i próbować je przejąć. Jeżeli byłby związany z tym opór, powinna wtedy zaprosić badaczy międzynarodowych. Zachowania Rosjan w pierwszych minutach po katastrofie pokazały, że należy mieć bardzo ograniczone zaufanie” – wyjaśniała.

W rozmowie z Anną Skiepko odniosła się do osobistych przeżyć dotyczących Smoleńska.

„Nie było we mnie woli zemsty. Mam dość dużo żalu do samej siebie związanego z tym, że będąc w Moskwie, nie wykonałam pewnych rzeczy, które mogłam wykonać. Dlaczego? Bo wierzyłam państwu polskiemu. W momencie, gdy Donald Tusk zapewniał, że wszystko będzie zrobione i zabezpieczone, wierzyłam mu. (...) Zakładałam dobrą wolę po stronie rządu Donalda Tuska i prokuratury wojskowej. Gdybym myślała inaczej i gdyby starczyło mi wtedy sił, to jednak należało doprowadzić do tego, że doszłoby do sekcji zwłok w Polsce, zanim te ciała zostałyby pochowane” – zauważyła posłanka.

„Nigdy nie słyszałam ze strony przedstawiciela żadnej rodziny, że im się gdzieś spieszy, że oni ponaglają, że tych ciał nie ma, że oni ponaglają, że nie ma pochowków” – dodała Małgorzata Wassermann, zauważając, że pogrzeb Zbigniewa Wassermanna odbył się dopiero 10 dni po katastrofie.

„Czekaliśmy tak długo, jak było trzeba. Wiedzieliśmy, że są procedury, którym musimy się podporządkować” – wyjaśniła.

Stwierdziła, że kwestia katastrofy smoleńskiej została na trwałe włączona w bieżącą grę polityczną.

„Uważam, że polityka nigdy nie odejdzie od tej katastrofy, ale to jest robione celowo i tendencyjnie. Niestety robi to strona wroga wyjaśnieniom tej katastrofy” – powiedziała, dostrzegając wśród niektórych środowisk celowe dezinformowanie opinii publicznej w kwestii katastrofy.

„Kto i po co tworzył tego typu dezinformacje i puszczał je w obieg, mówiąc np. o rzekomej kłótni gen. Błasika z pilotem samolotu i rzekomym przymuszaniu pilotów do lądowania?” – pytała Wassermann.

Pod koniec rozmowy wspominała swojego śp. ojca.

„Był to skromny, sprawiedliwy, bardzo uczciwy, dużo wymagający, ale głównie od siebie, człowiek. Po śmierci taty wielu ludzi przychodziło do nas, mówiąc o tym, jak dużej pomocy doświadczyli od niego. Był on dobrym, skromnym, uczciwym człowiekiem” – powiedziała na koniec Małgorzata Wasserman.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top