Bp Saad Sirop Hanna: Doświadczenie niewoli muzułmańskiej sprawiło, że narodziłem się na nowo. Bóg pozwolił mi kontynuować moją misję i dawać świadectwo

Bp Saad Sirop Hanna: Doświadczenie niewoli muzułmańskiej sprawiło, że narodziłem się na nowo. Bóg pozwolił mi kontynuować moją misję i dawać świadectwo

„Te 28 dni, które spędziłem w muzułmańskiej niewoli, to były bardzo długie dni. Zmieniły zupełnie moje życie. Po nich narodziłem się na nowo. Bóg dał mi to życie i misję i chciał, żebym ją kontynuował. Myślę, że wiara, modlitwa, cierpliwość i mądrość, które mi dał, to skarby, których muszę strzec i dawać świadectwo innym” – mówił w poranku „Siódma 9” bp Saad Sirop Hanna, który przeżył muzułmańską niewolę. W rozmowie z Jarosławem Wydrą opowiedział o swoich doświadczeniach, które opisał w książce „Porwany w Iraku” (Edycja Świętego Pawła).

Od trudnego doświadczenia, jakim było porwanie, minęło 10 lat, zanim bp Hanna spisał swoje wspomnienia. Jak mówił:

„Zabrało mi to trochę czasu, żebym zrozumiał, co się wydarzyło w tych dniach. To nie było łatwe, żeby przyswoić wszystko i zrozumieć znaczenie rozmów, wydarzeń i doświadczeń, które mnie spotkały”.

„To był też czas, którego potrzebowałem na uzdrowienie, bo to nie było dla mnie łatwe. To doświadczenie było bardzo trudne. Potrzebowałem tego czasu, żeby przygotować się i móc powiedzieć, że jestem gotowy, żeby to opisać” – tłumaczył.

Zapytany, czy czuł nienawiść do swoich oprawców odpowiedział:

„Prawdę mówiąc tak, na początku. W środku tego doświadczenia czułem się bardzo zmęczony, bardzo samotny, zapomniany. Byłem przenoszony z miejsca na miejsce, żyłem w bardzo złych warunkach. Czułem jakiś rodzaj nienawiści do ludzi, którzy mi to zrobili. (…) Dzięki Bogu to uczucie nie dominowało w moim patrzeniu na tych ludzi. Starałem się zwalczyć te uczucia także przez modlitwę i złożyć w rękach Boga moją sytuację”.

W czasie przebywania w niewoli bp Hanna doświadczył jednak życzliwości ze strony jednego ze strażników.

„Opisałem go pod imieniem Abu Hamid. On okazał mi dobroć w swoim podejściu do mnie i to było dla mnie bardzo ważne w tych trudnych dniach”.

Dlaczego został porwany?

„Były różne powody. Na początku mówili, że mam zostać wymieniony na jakiegoś więźnia, że jestem kimś ważnym i mnie wymienią. Później domagali się okupu od mojego kościoła i rodziny. Myślę jednak, że głównym powodem było uderzenie w trzon wspólnoty chrześcijańskiej na tym terenie. Byłem jedynym księdzem i mój kościół był jedynym kościołem otwartym w tamtym czasie”.

Mimo że wojska amerykańskie znały położenie bp. Hanny, nie doszło do ich interwencji. Jak mówił biskup:

„Czułem się samotny nie przez to, że nikt po mnie nie przyszedł, tylko dlatego, że każdego dnia było coraz gorzej, sytuacja była coraz bardziej skomplikowana. Czułem się bardzo zmęczony tym wszystkim”.

Podkreślił także, że Kościół wyświadczył bardzo wiele dobra i pomocy ludziom w Iraku.

„Kościół katolicki pomógł bardzo chrześcijanom w Iraku na wiele sposobów. Katolickie konferencje, katolickie organizacje bardzo pomogły ludziom przetrwać, odbudować ich wioski, ich domy. Dały bardzo dużo pomocy ekonomicznej i wsparcia rodzinom, żeby mogły wrócić do swojej ojczyzny. (…) Rząd nie dał wystarczającej pomocy chrześcijanom. Nikt tam nie dba o takie małe grupy, takie jak chrześcijanie. Jest to bardzo skomplikowane i zdeterminowane politycznie”.

Zapytany o znaczenie tych 28 dni niewoli w życiu, odpowiedział:

„Te 28 dni było bardzo długich. Zmieniły zupełnie moje życie. To były nowe narodziny dla mnie. Bóg dał mi to życie i misję i chciał, żebym ją kontynuował. Myślę, że wiara, modlitwa, cierpliwość i mądrość, które mi dał, to skarby, których muszę strzec i dawać świadectwo innym”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top