Marcin Makowski: Część środowisk wykorzystuje sprawę ustawy 447 do podkręcania strachu i emocji

Marcin Makowski: Część środowisk wykorzystuje sprawę ustawy 447 do podkręcania strachu i emocji

„To gra wielopoziomowa, wymagająca również precyzji w kontrowaniu lobbingu. Część środowisk wykorzystuje sprawę 447 do podkręcania strachu i emocji. Strona izraelska swojego paliwa dolewa, bo prawda jest taka, że oni zmienili ten skład delegacji na kilka godziny przed wylotem. Gdybym tego nie opisał, to ta delegacja by przyjechała i postawiła rząd pod ścianą. Mimo wszystko Konfederacja buduje strach, który póki co nie jest realny. To nie tak, że kamienice będą wysiedlane, a majątek przekazywany. Lobbing jest realny, tworzy się kampanię, ale to trzeba kontrować z głową” - powiedział w poranku „Siódma 9” Marcin Makowski z „Do Rzeczy” i „Wirtualnej Polski”. W rozmowie z Karolem Gacem mówił na temat aktu 447.

Dziennikarz stwierdził, że sprawa ustawy 447 na pewno nie jest zamknięta, co pokazało zamieszanie z przylotem do Polski izraelskiej delegacji. Jak dodał, najciekawsze rzeczy są dopiero przed nami. „Raport wysyłany do Departamentu Stanu poprzez ambasady w państwach, które mają tzw. problemy restytucyjne będzie szykowany na jesień. Ustawa 447 jest produktem Kongresu amerykańskiego i nie nakłada prawa na Polskę, która zresztą nie jest wymieniona w tej lakonicznej deklaracji. Jednak ustawa 447 odwołuje się do Deklaracji Terezińskiej, którą Polska podpisała w 2009 roku. Tam zadeklarowano, że Polska będzie robić wszystko, by pożydowskie mienie zostało zwrócone. Tam pojawia się też termin mienia bezspadkowego, które zgodnie z ustawą 447 powinno być przekazane organizacjom żydowskim. To problem, bo chociaż nie ma czegoś takiego, jak odpowiedzialność prawna, to istnieje mocna presja polityczna na rząd” - tłumaczył.

Zapytany o kulisy odwołania przylotu izraelskiej delegacji do Polski, Marcin Makowski wyjaśnił, że wczoraj wieczorem dowiedział się od dziennikarzy z Izraela, iż „coś się szykuje”. „Miała to być wizyta rutynowa, ale w ostatniej chwili strona izraelska zmieniła skład i dopisała do agendy temat ustawy 447 po protestach amerykańskiej Polonii i w Polsce. Mam wrażenie, że ten temat będzie dominował w kampanii parlamentarnej, choćby ze względu na ten niesamowity zbieg okoliczności, że wtedy ten raport się pojawi. Na razie ambasador USA w Polsce stwierdziła, że będzie to jesienią, ale jeszcze nie wiemy, kiedy. To gra wielopoziomowa, wymagająca również precyzji w kontrowaniu lobbingu” - mówił.

Makowski ocenił, że polski rząd postąpił słusznie ws. odwołania delegacji izraelskiej, bo nie mógł zrobić niczego innego. „To wyglądało tak, jakby to się wydało za wcześnie. Gdyby delegacja przyjechała, a do rozmów doszło, to wtedy trzeba byłoby ostro powiedzieć, że rząd nie będzie się uginał. Jeżeli już się to wydało, jakie są plany, to nie można było pozwolić na przylot tej delegacji. Nie zmienia się agendy na kilka godzin wcześniej. W dyplomacji to rzeczy niebywałe. Izrael działa, jakby chciał dolać paliwa skrajnym ruchom. Nie podoba mi się też, jak część polskich mediów zareagowała w histerii” - zakończył dziennikarz „Do Rzeczy” i „WP”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top