Dorota Kania: Biznes w Polsce był rozwijany w chory sposób

Dorota Kania: Biznes w Polsce był rozwijany w chory sposób

„To potwierdziło to, co mówiło się od wielu lat o obecności służb w wielu dziedzinach. To pokazało, jak III RP była budowana, jak ludzie zdolni byli odsuwani. Pokazujemy, w jaki chory sposób był rozwijany biznes. Leszek Balcerowicz jest pokazany zupełnie inaczej, niż chciałaby «Gazeta Wyborcza». Okazuje się, że w FOZZ roiło się od tajnych współpracowników” – powiedziała w poranku „Siódma 9” redaktor naczelna TV Republiki Dorota Kania, współautorka książki „Resortowe dzieci. Biznes” (Wyd. Fronda).

Kania przypomniała, że akta IPN, na podstawie których można było napisać książkę, były dostępne dopiero od 2005 roku, gdy Janusz Kurtyka został prezesem tej instytucji. „To pokazuje, jak wszędzie była niewidzialna ręka służb. Wystarczyło wziąć pierwsze listy najbogatszych Polaków «Wprost». Widać było dokładnie, kto tam jest i jakie są powiązania. Nie pamiętam żadnej osoby, która nie miałaby powiązań ze służbami PRL lub PZPR, a która zrobiłaby duży biznes na początku lat 90. Ci, którzy okrzepli, są w dalszym ciągu na tej liście” – powiedziała.

Dziennikarka stwierdziła też, że nie było jednego modelu biznesowego, a każda kariera wyglądała indywidualnie. „Leszek Czarnecki został zarejestrowany jako tajny współpracownik jako młody człowiek, a rozwinął skrzydła w sektorze bankowości. Jan Kulczyk zaczął od samochodów i współpracy z RFN. Zygmunt Solorz-Żak to media. Wiktor Kubiak znany był jako sponsor Edyty Górniak i musicalu Metro. Kiedy rozmawiałam z prezesem wydawnictwa Frondy, to miałam pomysł na książkę poświęconą mediom i służbom. Wówczas zapytał mnie, czy są dokumenty na inne dziedziny życia i wtedy zaproponował mi, aby stworzyć z tego cykl. Czeka nas jeszcze część poświęcona naukowcom” – dodała.

Kania oceniła, że książka potwierdza to, co mówiło się od wielu lat o obecności służb w wielu dziedzinach życia. „To pokazało, jak III RP była budowana, jak ludzie zdolni byli odsuwani. Pokazujemy, w jaki chory sposób był rozwijany biznes. Leszek Balcerowicz jest pokazany zupełnie inaczej, niż chciałaby «Gazeta Wyborcza». Okazuje się, że w FOZZ roiło się od tajnych współpracowników (…) Ci ludzie mieli możliwości. Kto u nich pracował? W tych firmach znaleźli się ludzie, którzy w PRL byli tajnymi współpracownikami, czy to służb wojskowych, czy bezpieki” – powiedziała.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top