Marcin Wikło: Wszystko, co polskie, jest w Gdańsku niedogłaskiwane

Marcin Wikło: Wszystko, co polskie, jest w Gdańsku niedogłaskiwane

„Jest w Gdańsku fascynacja tym, co niemieckie i właściwie tym, co niepolskie, można powiedzieć. Wiadomo, że miasto portowe to był duży miks kulturowy. Jak popatrzymy na miasto, wszystko to, co polskie, i nie mówię tylko o Westerplatte, jest tam naprawdę niedogłaskiwane” – powiedział w poranku „Siódma 9” Marcin Wikło (wPolityce.pl, „Sieci”). W rozmowie z Piotrem Otrębskim podjął temat sytuacji w Gdańsku.

„Jest w Gdańsku fascynacja tym, co niemieckie i właściwie tym, co niepolskie, można powiedzieć. Wiadomo, że miasto portowe to był duży miks kulturowy. Jak popatrzymy na miasto, wszystko to, co polskie, i nie mówię tylko o Westerplatte, jest tam naprawdę niedogłaskiwane” – podkreślił redaktor.

Odniósł się także do informacji, że prezydent Dulkiewicz skieruje pozew w związku z artykułem z tygodnika „Sieci”.

„Jeżeli pani prezydent Dulkiewicz nie chce rozmawiać w ramach normalnej debaty publicznej, czy to z dziennikarzami, czy na łamach periodyków, tylko chce rozmawiać w sądzie, ja bardzo chętnie podejmę tę dyskusję”.

„Wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje od lat na Westerplatte. To nie jest miejsce dumy z bohaterstwa polskiego żołnierza. To jest miejsce byle jakie, to jest miejsce zabetonowane. To na pewno nie jest takie mauzoleum, jakie chcielibyśmy tam oglądać. Ale są też takie punkty, jak np. stadion Gedanii, w tej chwili zupełnie zrujnowany. To jest miejsce we Wrzeszczu, gdzie polskość w tym trudnym okresie Wolnego Miasta Gdańska, drugiego Wolnego Miasta Gdańska, była kultywowana. Polacy się tam spotykali. Teraz jak każdy kolejny kawałek miasta jest przeznaczony dla deweloperów. Tam miało być coś budowane. W tej chwili ta sprawa jest w zawieszeniu, ale to miejsce popada w ruinę. Tam też nie ma dumy z polskości”.

Odniósł się także do sytuacji w opozycji.

„Zjednaczanie opozycji jest na razie leitmotivtem kampanii. Tzn. głosujemy nad metodą głosowania. W takim momencie jest opozycja. Trochę ubolewam, bo władzy przyda się silna opozycja. (…) Uważam, że opozycja jest potrzebna po to, żeby woda sodowa nie uderzyła do głowy, a może tak być po wyborach europejskich”.

„Myślę, że Kosiniak-Kamysz poczuł, że tęczowe koła gospodyń wiejskich to nie jest coś, co się przyjmie w terenie. Musi jakoś szukać swojej odrębności, na pewno nie z lewicą” – mówił red. Wikło, komentując sytuację w PSL. Jak zaznaczył:

„Mam wrażenie, że w kołach gospodyń wiejskich, mniejszych miejscowościach, na wsiach, które chyba już bezpowrotnie PSL stracił, leżą ich głosy. To muszą pielęgnować, a nie udawać, że są partią miejską”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top