Marcin Makowski: Opozycyjny blok jednościowy, który miał być planem maksimum, rozbił się o ambicje i partykularne interesy

Marcin Makowski: Opozycyjny blok jednościowy, który miał być planem maksimum, rozbił się o ambicje i partykularne interesy

„Okazało się, że stawką nadchodzących wyborów jest to, czy Grzegorz Schetyna będzie liderem opozycji i w jakim formacie. Opozycyjny blok jednościowy, który miał być planem maksimum, rozbił się o ambicje i partykularne interesy” – powiedział Marcin Makowski (Do Rzeczy, Wp.pl). W rozmowie z Marcinem Fijołkiem mówił m.in o możliwym nowym sojuszu na lewicy, a także o echach wyboru Ursuli von der Leyen na stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej.

Początek dzisiejszej rozmowy poranka „Siódma 9” dotyczył fiaska rozmów partii tworzących do niedawna Koalicję Europejską. Ostatecznie Platforma Obywatelska, Polskie Stronnictwo oraz partie lewicowe (SLD, Razem, Wiosna) pójdą do jesiennych wyborów oddzielnie.

„Okazało się, że stawką nadchodzących wyborów jest to, czy Grzegorz Schetyna będzie liderem opozycji i w jakim formacie. Blok jednościowy, który miał być planem maksimum, rozbił się o ambicje i partykularne interesy” – powiedział Marcin Makowski.

Dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy” skomentował ewentualny sojusz partii lewicowych.

„W polityce nie takie zwroty akcji widzieliśmy. Z największych wrogów politycy stawali się sojusznikami i odwrotnie. Przykładem jest tu chociażby ewolucja ideowa Romana Giertycha. Na lewicy doszli do wniosku, że nie chcą, aby doszło do sytuacji podobnej do tej z 2015 roku, kiedy to po wyborach parlamentarnych lewica nie miała żadnej reprezentacji w parlamencie. Widząc, że nie uda się zrealizować planu, którym była wielka koalicja, trzeba zadziałać w taki sposób, aby się uratować – stwierdził.

Dalsza część dyskusji związana była z wyborem Ursuli von der Leyen na przewodniczącą Komisji Europejskiej.

„Pani przewodnicząca miała dużą świadomość tego, że zostaje wybrana na swoje stanowisko m.in. dzięki głosom Prawa i Sprawiedliwości. Premier Morawiecki wraz ze swoją delegacją rozmawiali z nią przed i po głosowaniu i jakieś dżentelmeńskie umowy zostały zawiązane” – powiedział gość poranka.

„W przypadku Komisji Europejskiej i Fransa Timmermansa wiemy, że nie zawsze chodziło o praworządność. Stosowano podwójne standardy. W wielu sytuacjach sugerowano, że ten rząd się nie podoba i szuka się pretekstów żeby w niego uderzyć (…) – dodał.

Według rozmówcy Marcina Fijołka ostatnie gesty i słowa Ursuli van der Leyen wskazują na to, że w pewnym sensie spłaca ona polityczny dług wobec PiSu.

„[Van der Leyen]na pewno posługuje się lepszym, bardziej koncyliacyjnym językiem od Timmermansa” – powiedział Marcin Makowski.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top