Sylwia Kubik: W mojej książce chciałam pokazać, że skrajne wcześniaki warto i trzeba ratować, że mają prawo do tego, żeby dać im szansę

Sylwia Kubik: W mojej książce chciałam pokazać, że skrajne wcześniaki warto i trzeba ratować, że mają prawo do tego, żeby dać im szansę

„W książce poruszam kilka ważnych tematów, o których mało się mówi. Jednym z takich wątków jest wątek skrajnego wcześniactwa i tego, jak takie dzieci i ich ratowanie jest odbierane w środowisku. Jest to wątek autobiograficzny (…) Ale spotkaliśmy się – oprócz życzliwości i wsparcia modlitewnego, fizycznego, realnego – z opiniami ludzi, którzy twierdzili, że takich dzieci nie warto ratować (...) W mojej książce chciałam pokazać, że takie dzieci warto i trzeba ratować, że skrajne wcześniaki mają prawo do tego, żeby dać im szansę” – powiedziała w poranku „Siódma 9” Sylwia Kubik. W rozmowie z Karolem Gacem opowiedziała o swojej książce „Pod naszym niebem” (Wyd. eSPe).

„W książce poruszam kilka ważnych tematów, o których mało się mówi. Jednym z takich wątków jest wątek skrajnego wcześniactwa i tego, jak takie dzieci i ich ratowanie jest odbierane w środowisku. Jest to wątek autobiograficzny, bo nam urodziła się córka Gabriela w 26 tygodniu ciąży. Ważyła niespełna 800 g. Dzięki Bogu medycyna poszła tak do przodu, że takie dzieci teraz już można uratować i niektóre daje się uratować. Ale spotkaliśmy się – oprócz życzliwości i wsparcia modlitewnego, fizycznego, realnego – z opiniami ludzi, którzy twierdzili, że takich dzieci nie warto ratować, ponieważ wymagają dużych nakładów finansowych, leczenie ich jest bardzo drogie, wiele z nich umiera, a te, które przeżyją, to w większości są osoby niepełnosprawne. W mojej książce chciałam pokazać, że takie dzieci warto i trzeba ratować, że skrajne wcześniaki mają prawo do tego, żeby dać im szansę” – mówiła autorka.

Zapytana, jakimi wartościami kierują się bohaterowie powieści, odpowiedziała:

„Moi bohaterowie to ludzie wierzący. Starałam się pokazać relację ludzi z Bogiem, taką zwykłą, codzienną, która łączy nas każdego dnia. Jesteśmy ludźmi wierzącymi i w Bogu pokładamy ufność. Moi bohaterowie w większości są osobami wierzącymi, dla których normalnością jest to, że dzień święty świętują, że dzień rozpoczynają od modlitwy, gdy jest jakiś problem, uciekają się do Boga o pomoc i wsparcie. Chciałam to pokazać z perspektywy zwyczajnego życia, czyli w powieści obyczajowej, jak to wygląda na co dzień. Nie od święta w kościele, tylko w takich zwyczajnych, codziennych czynnościach”.

Akcja powieści osadzona jest na wsi, na Powiślu. Dlaczego autorka wybrała właśnie to miejsce?

„Dlatego, że w Powiślu nie ma powieści obyczajowej. Są o górach, Mazurach, są osadzone nad morzem. Chcę pokazać, że każdy zakątek Polski jest piękny. Każdy teren charakteryzuje się czymś innym i ma inne walory. Miejsca, które opisałam, pejzaże, które są zawarte w powieści, są autentyczne. Domy i postaci są wymyślone, ale pejzaże są przeniesione z tego, co widzę, jadąc do pracy, idąc na spacer czy wychodząc na podwórko” – tłumaczyła.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top