Kacper Śledziński: W książce „Potop ‘39” koncentruję się na problemie dowodzenia polską armią, od najmniejszych oddziałów po naczelnego wodza

Kacper Śledziński: W książce „Potop ‘39” koncentruję się na problemie dowodzenia polską armią, od najmniejszych oddziałów po naczelnego wodza

„Starałem się skoncentrować w tej książce na problemie dowodzenia polską armią, zarówno na szczeblu naczelnego wodza, jak i armii oraz kompanii i batalionów. Czyli mamy tutaj przekrój dowodzenia od oddziałów najmniejszych, od ludzi, których zadaniem było np. zdobycie jakiejś wsi, ewentualnie utrzymanie mostu, po naczelnego wodza, czyli marszałka Śmigłego-Rydza, który musiał opanować i jakoś poprowadzić całą armię w wojnie przeciwko Niemcom” – powiedział w poranku „Siódma 9” Kacper Śledziński, historyk i publicysta, autor książki „Potop '39. Szlak bojowy wrześniowych obrońców” (Wydawnictwo Znak). W rozmowie z Anną Skiepko opowiedział o tej publikacji.

„Starałem się skoncentrować w tej książce na problemie dowodzenia polską armią, zarówno na szczeblu naczelnego wodza, jak i armii oraz kompanii i batalionów. Czyli mamy tutaj przekrój dowodzenia od oddziałów najmniejszych, od ludzi, których zadaniem było np. zdobycie jakiejś wsi, ewentualnie utrzymanie mostu, po naczelnego wodza, czyli marszałka Śmigłego-Rydza, który musiał opanować i jakoś poprowadzić całą armię w wojnie przeciwko Niemcom” – mówił gość poranka.

Zapytany, czy to prawda, że 17 września pytano, przeciwko komu będzie walczył Stalin, że to nie było wiadome od początku, odpowiedział:

„Hitler trzymał rozmowy ze Stalinem w tajemnicy i generałowie niemieccy nie do końca wiedzieli, w jakim celu Armia Czerwona do Polski weszła. Dopiero w trakcie kampanii wyjaśniło się to wszystko – kampanii z punktu widzenia Niemców. Po wejściu Armii Czerwonej do Polski 17 września do sztabów armii niemieckich poszły odpowiednie rozkazy, co robić i jak się zachowywać w stosunku do Armii Czerwonej. Po 17 września już każdy oficer niemiecki wiedział, że Armia Czerwona wchodzi do Polski jako sojusznik, a nie jako przeciwnik Wehrmachtu”.

Autor odpowiedział także, czy jego zdaniem w wojnie ‘39 r. wobec dysproporcji sił mogło coś pójść inaczej.

„Mogło pójść. Na podstawie umów międzynarodowych Polska przygotowywała się do wojny koalicyjnej i uważam, że do wojny koalicyjnej była przygotowana dobrze. Wina w niepowodzeniu wojny spada na stronę francusko-brytyjską, bo sami Niemcy twierdzili jeszcze w czasie wojny, że gdyby Francuzi i Anglicy ruszyli się we wrześniu, to wojna by się zakończyła szybko, bo na zachodzie Niemcy nie mieli żadnej poważnej armii, która byłaby w stanie zatrzymać armię francuską, liczebnie najsilniejszą armię w Europie”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top