Michał Potocki: Protesty w Moskwie na razie nie zwiastują drugiego Majdanu

Michał Potocki: Protesty w Moskwie na razie nie zwiastują drugiego Majdanu

„Liczba protestujących w Moskwie oscyluje wokół kilkudziesięciu tysięcy (w każdy weekend). To największa liczba od 2011 roku, od czasu sfałszowania wyborów do parlamentu rosyjskiego. Z drugiej strony w Moskwie żyje 10 milionów ludzi i nawet 100 tysięcy osób protestujących to bardzo mało. W całej tej sprawie nie mamy do czynienia z masą krytyczna, która by pozwalała straszyć władzę jakimś nowym Majdanem. Na Majdanie było więcej ludzi i to w mniejszym mieście” – powiedział w poranku „Siódma 9” Michał Potocki. W rozmowie z Anną Skiepko redaktor „Dziennika Gazety Prawnej” mówił o antyrządowych protestach w Rosji.

Na początku rozmowy dziennikarz „DGP” podał powód wybuchu ostatnich strajków w Moskwie.

„Komisja wyborcza nie zarejestrowała wielu najbardziej znanych kandydatów opozycyjnych, przed planowanymi we wrześniu wyborami do Dumy Moskiewskiej” (...) Władze postanowiły ułatwić swoim kandydatom zdobycie większości w Radzie Miasta. Oczywiście Rada nie ma do powiedzenia tak dużo jak mer, nie mówiąc tym bardziej o władzy centralnej, ale zdobycie tam władzy przez opozycję byłoby niebezpiecznym sygnałem dla rządzących” – dodał Michał Potocki.

„Opozycja poczuła, że jest szansa na powalczenie z politykami Jednej Rosji. Strach przed klęską zmusił Jedną Rosję do tego, żeby w wyborach nie wystawiać własnych kandydatów. Jedna Rosja jako szyld stała się obciążeniem, dlatego ludzie władzy idą do wyborów jako kandydaci niezależni. Jest to nowość w Rosji” – przyznał dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej”.

„Liczba protestujących oscyluje wokół kilkudziesięciu tysięcy (w każdy weekend). Jak na Rosję to dużo. To największa liczba od 2011 roku, od czasu sfałszowania wyborów do parlamentu rosyjskiego. Z drugiej strony w Moskwie żyje 10 milionów ludzi i nawet 100 tysięcy osób protestujących to bardzo mało. W całej tej sprawie nie mamy do czynienia z masą krytyczna, która by pozwalała straszyć władzę jakimś nowym Majdanem. Na Majdanie było więcej ludzi i to w mniejszym mieście” – stwierdził rozmówca Anny Skiepko.

„Na czele wspomnianych protestów stoją ludzie młodzi (urodzeni na początku lat 80-tych). Nie są obciążeni negatywnym bagażem opozycji z lat 90-tych, nie mogą być obarczani za kryzys gospodarczy czy korupcję, z którymi kojarzą się ludzie związani z Borysem Jelcynem”.

W dzisiejszej rozmowie podkreślono dużą brutalność policji podczas omawianych protestów.

„Rosjanie coraz chętniej wychodzą na ulice i z tym też związana jest brutalność policji. Policja do tej pory raczej pozwalała się wyszumieć, zatrzymania były bardzo punktowe. Teraz tak nie jest” – powiedział gość poranka „Siódma 9”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top