Łukasz Adamski: „Pewnego razu w Hollywood” to tarantinowskie arcydzieło

Łukasz Adamski: „Pewnego razu w Hollywood” to tarantinowskie arcydzieło

„Uważam, że jest to tarantinowskie arcydzieło. Podkreślam słowo «tarantinowskie». Z jednej strony jest to film, który może rozczarować trochę takich hardcorowych fanów «Pulp fiction» czy «Bękartów wojny», tych typowych filmów tarantinowskich, zatopionych bardzo w przemoc, zatopionych w konkretną narrację tarantinowską (…) To bardzo powolny film. Tam prawie nie ma przemocy, poza końcówką. (…) To powolna pocztówka miłosna dla Hollywood” – powiedział w poranku „Siódma 9” Łukasz Adamski, krytyk filmowy (tygodnik „Sieci”, TVP Kultura). W rozmowie z Marcinem Fijołkiem opowiedział o najnowszym filmie Quentina Tarantino „Pewnego razu w Hollywood”.

„Uważam, że jest tarantinowskie arcydzieło. Podkreślam słowo «tarantinowskie». Z jednej strony jest to film, który może rozczarować trochę takich hardcorowych fanów «Pulp fiction» czy «Bękartów wojny», tych typowych filmów tarantinowskich, zatopionych bardzo w przemoc, zatopionych w konkretną narrację tarantinowską, bo to jest film starego Tarantino, który zapowiedział, że odchodzi na emeryturę, że zrobi jeszcze tylko jeden film, dziesiąty w swojej karierze” – mówił gość poranka.

„Film jest z jednej strony pocztówką miłosną do starego Hollywood, do przemysłu filmowego. Tarantino to reżyser, który nigdy nie kończył żadnej szkoły filmowej, on po prostu oglądał filmy, pracował w wypożyczalni kaset video. To chodząca encyklopedia filmowa. Jest to więc takie złożenie hołdu staremu Hollywood” – zaznaczył.

Podkreślił, że akcja w filmie toczy się powoli, a produkcja opiera się na dialogach.

„To bardzo powolny film. Tam prawie nie ma przemocy, poza końcówką. Nie ma strzelanin, mordobicia. Oczywiście jest ostry język, błyskotliwe dialogi, ale to bardzo powolny film pokazujący zmagania się aktora z tym, że jest odrzucony przez system hollywoodzki, że jego kariera upada. To jest film przegadany, który opiera się wyłącznie na dialogach, na bardzo długich scenach. Scenografia jest fantastyczna”.

„To jest film, który kończy pewną erę nie tylko samego Tarantino, ale to jest film o kinie, którego już nie ma” – dodał.

„To nie jest film popcornowy. Przestrzegam, że to jest bardzo powolna narracja. (…) To powolna pocztówka miłosna dla Hollywood” – ocenił.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top