Wojciech Kurpiel: Jadąc do Rosji, często nastawiamy się, że to kraina, gdzie niedźwiedzie chodzą po ulicy, ale rzeczywistość to rewiduje

Wojciech Kurpiel: Jadąc do Rosji, często nastawiamy się, że to kraina, gdzie niedźwiedzie chodzą po ulicy, ale rzeczywistość to rewiduje

„Myślę, że człowiek podczas takiej wyprawy może wrócić do siebie i taki był cel mojej podróży. Myślę, że na pewnym etapie życia warto gdzieś wrócić i poszukać czegoś, co było na początku. Ja, jadąc do Rosji, miałem taki zamysł, żeby odpocząć od rzeczywistości, codzienności, matni czy układanki, w której się na co dzień funkcjonuje i pobyć sobie takim zwyczajnym człowiekiem, który siedzi sobie nad brzegiem rzeki i próbuję ręką złapać rybę. To był też taki powrót do dzieciństwa, bo tak spędzałem dzieciństwo z moim tatą” – powiedział w poranku „Siódma 9” Wojciech Kurpiel (Exile Trips). W rozmowie z Anną Skiepko opowiedział o swojej podróży do Rosji.

„Byliśmy w drodze miesiąc. Jechaliśmy samochodami. Skompletowaliśmy dosyć spontanicznie zespół. Kilka lat temu rzuciłem koledze Marcinowi pomysł, żeby pojechać do Irkucka. Później ten pomysł wykiełkował. Kupiłem samochód terenowy, którym zamierzam pojeździć po świecie. Ta podróż była pierwszą z podróży w tym trybie” – opowiadał gość poranka.

Zapytany, jakie podróżnicy mieli założenia, odpowiedział:

„Mieliśmy założenia takie, że mamy miesiąc, że musimy mieć ekwipunek, który pozwoli nam na nocowanie, na utrzymanie podstawowej higieny, na odżywianie się w miejscach, gdzie nie będzie ludzi. To jest szok kulturowy wielu osób, które do Rosji jadą, bo trochę nastawiamy się na krainę, gdzie niedźwiedzie chodzą po ulicy, a rzeczywistość to zrewidowała. Takie miejsca oczywiście można znaleźć, zawsze można zjechać z głównej szosy, dotrzeć nad uroczysko. Te miejsca, gdzie przypadkowo udawało nam się nocować, to z reguły jakieś rzeki, jeziora, bo szukaliśmy wody”.

Czego może się podróżnik dowiedzieć o sobie podczas takiej wyprawy?

„Myślę, że człowiek podczas takiej wyprawy może wrócić do siebie i taki był cel mojej podróży. Myślę, że na pewnym etapie życia warto gdzieś wrócić i poszukać czegoś, co było na początku. Ja, jadąc do Rosji, miałem taki zamysł, żeby odpocząć od rzeczywistości, codzienności, matni czy układanki, w której się na co dzień funkcjonuje i pobyć sobie takim zwyczajnym człowiekiem, który siedzi sobie nad brzegiem rzeki i próbuję ręką złapać rybę. To był też taki powrót do dzieciństwa, bo tak spędzałem dzieciństwo z moim tatą”.

„Ta moja podróż do Rosji była też takim poszukiwaniem tożsamości, bo dzisiaj z miasta, z którego pochodzę – Prudnika – całe moje pokolenie rozjechało się po świecie, chodzę tam pustymi ulicami, został mi tam jeden kolega i rodzice, i dziadek. To też pytanie, skąd się wziąłem. Myślę, że w dużej mierze odpowiedziałem sobie na to pytanie, bo historia mojego pradziadka ze strony taty jest takim sztandarowym przykładem tego, co się działo z polskimi rodzinami” – opowiadał.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top