Paweł Kowal: Może zabraknąć przestrzeni na demokrację i staniemy się częścią obozu wschodniego

Paweł Kowal: Może zabraknąć przestrzeni na demokrację i staniemy się częścią obozu wschodniego

„Zacząłem się bać, że jeżeli będzie tak dalej, jak jest, to kiedyś może zabraknąć przestrzeni na demokrację i staniemy się częścią obozu wschodniego pod przywództwem Rosji. Dzisiaj tego nie widać, ale procesy, które się rozpoczęły, mogą do tego prowadzić. Trzeba to przerwać. Uznałem, że więcej racji w dyskusji ma PO, więc kiedy padła propozycja, stwierdziłem, że czas zejść z kanapy i się zaangażować” – mówił w poranku „Siódma 9” Paweł Kowal, „jedynka” Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, były wiceminister spraw zagranicznych.

Kowal stwierdził w odniesieniu do dzisiejszej sytuacji politycznej , że wystarczy odwołać się do wypowiedzi sprzed lat Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o tym, iż jeśli wszystkie ważne stanowiska znajdą się w rękach jednej partii i nie będzie pluralizmu partyjnego, to oznacza koniec demokracji. „To, co się dzisiaj dzieje, wypełnia tamtą definicję (...) Jedno chcę podkreślić, że jeżeli w Polsce nie będzie prywatnych mediów, a ciągle słyszymy od przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy, że chcą im ukręcić łeb, to nie będzie normalnego procesu wyborczego. To nie tylko głosowanie. To także pełna dyskusja przed głosowaniem, aby ludzie mieli wybór. Jeżeli nie ma pełnej dyskusji, nie ma normalnego głosowania, to i nie ma demokracji. Jest jakaś cząstkowa, hybrydowa demokracja i boję się, że do tego zmierzamy” – powiedział.

Kandydat KO w nadchodzących wyborach, komentując sytuację wokół Ministerstwa Sprawiedliwości, powiedział, że sprawa jest rozwojowa, bo może dotyczyć innych instytucji. „Jeśli chodzi o przyszłość, to powinna być pełna kontrola w urzędach centralnych, czy nie zamawiano za publiczne pieniądze szerzenia nienawiści, pomówień i oszczerstw. Powinniśmy to wiedzieć przed wyborami. Wielka afera Marka Kuchcińskiego, w której były regulacje, a próbowano obejść nowymi. To ja się pytam, jakie gwarancje mają obywatele w innych urzędach, że ktoś nie będzie wykupywał walki z przeciwnikami?” – dodał.

Według Kowala fundamentalną sprawą w kampanii jest tzw. doktryna Schetyny. „Trzeba powiedzieć obywatelom, że coś, co zostało dane, nie zostanie odebrane. Ludzie nie mogą czuć, że dostali to od partii czy polityka, ale od państwa i będzie to kontynuowane. To podstawowa kwestia. Ani 500 Plus, ani 13 emerytura nie będą zabierane. Ludzie muszą czuć się wolni, aby głosować. Traktuję to jako część swojej osobistej misji, aby obywatel wiedział, że to, co ma, to zostaje. Będzie lepiej, bo nie będzie tej nerwicy politycznej” – powiedział.

Polityk stwierdził też, że Koalicja Obywatelska proponuje uzdrowienie służby zdrowia, począwszy od onkologii. „Dzisiaj to najważniejsza sprawa. U 160 tys. ludzi rocznie stwierdza się rodzaj nowotworu. Jeśli ktoś nie ma szczęścia i nie żyje w wielkim ośrodku, to ma kłopot z dotarciem do lekarza, a co dopiero z leczeniem. PiS ma ogromne kłopoty z projektami, w których trzeba zarządzać” – dodał.

Zapytany o wiarygodność PO ws. kontynuowania projektów społecznych, Kowal powiedział, że zmiany społeczne powinny mieć gwarancję, iż nie będą zmieniane po wyborach. „Ludzie powinni mieć zaufanie do państwa. Duże reformy powinny się wiązać z paktami społecznymi i gwarancjami wszystkich najważniejszych partii. Grzegorz Schetyna jest najbardziej miarodajny. Rozmawiałem z nim wiele razy i sytuacja jest klarowna. Nic nie będzie zabrane. Mówienie o wiarygodności władzy, gdy kancelaria Sejmu kilkukrotnie podawała nieprawdziwe informacje, nie ma większego sensu. Każdy musi walczyć o wiarygodność w polityce. Dzisiaj jest nadwyrężona wiarygodność władzy” – dodał.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top