Dariusz Balcerzyk: Zjazd gnieźnieński to wydarzenie, które daje pole do stworzenia fascynującej historii

Dariusz Balcerzyk: Zjazd gnieźnieński to wydarzenie, które daje pole do stworzenia fascynującej historii

„Z jednej strony dość dużo wiadomo o zjeździe gnieźnieńskim, ale z drugiej jest tyle luk, że jest tam miejsce na fascynującą historię” – powiedział w poranku „Siódma 9” Dariusz Balcerzyk. W rozmowie z Anną Czytowską opowiedział o swojej książce „Znak woli i mocy” (Wyd. Świętego Wojciecha), której akcji toczy się w 1000 roku.

Zapytany, dlaczego wybrał właśnie ten czas, odpowiedział:

„Z prostego powodu: jest to fascynująca historia. To ewenement na skalę światową, kiedy cesarz cesarstwa niemieckiego, ale tak naprawdę rzymskiego, przyjeżdża do małego sąsiedniego kraju, do peryferyjnego władcy. Taka sytuacja nie zdarzyła się ani wcześniej, ani później, żeby cesarz przyjeżdżał do swojego wasala. Podróże odbywały się raczej w drugą stronę. I Bolesław Chrobry, i Mieszko spotykali się z cesarzem Rzymu i królem niemieckim na terenie niemieckim, a nie u nas”.

„Z jednej strony dość dużo wiadomo o tym wydarzeniu, ale z drugiej jest tyle luk, że jest tam miejsce na fascynującą historię” – zaznaczył.

Kim są bohaterowie powieści?

„Jest dwóch głównych bohaterów. Młody wojownik Valgard, postać całkowicie fikcyjna. Jego towarzyszem w poszukiwany prawdy jest mnich Bogusza. Tę postać stworzyłem na podstawie historycznych przekazów, które mówią, że w misji św. Wojciecha do Prus towarzyszyli mu św. Gaudenty, jego przyrodni brat, oraz Bogusza. Nie wiemy o nim zbyt wiele. Prawdopodobnie chodziło o to, że tenże Bogusza mógł znać tamtejsze warunku czy nawet język i dlatego towarzyszył czeskim misjonarzom”.

Zapytany, czy Otton III był zafascynowany Bolesławem Chrobrym, odpowiedział:

„Był zafascynowany i Bolesławem Chrobrym, i św. Wojciechem. Znał ich obu. Z Bolesławem spotkał się parę lat wcześniej na wspólnej wyprawie przeciw Wieletom. Bolesław Chrobry chyba był taką osobą, która mogła zachwycić swoje otoczenie. Na pewno był bardzo prężnym, władczym księciem, który tak naprawdę swoje władztwo wybił sobie. Pamiętajmy, że on nie był przewidziany jako sukcesor Mieszka. On wywalczył sobie swoje władztwo, więc musiał być naprawdę człowiekiem z krwi i kości” – opowiadał autor.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA