Kazimierz Przeszowski: Sprawa prof. Budzyńskiej pokazuje, że mamy do czynienia z wyższym poziomem cenzury

Kazimierz Przeszowski: Sprawa prof. Budzyńskiej pokazuje, że mamy do czynienia z wyższym poziomem cenzury

„Mamy co czynienia z czymś posuniętym nawet dalej niż cenzura prewencyjna bloku sowieckiego. Nie chodzi o to, że nie wolno prezentować treści negatywnych względem obowiązującej linii partyjnej, ale nie wolno prezentować treści pozytywnych, z którymi nie zgadza się linia partyjna. To już wyższy poziom cenzury” – powiedział w poranku „Siódma 9” Kazimierz Przeszowski z z Centrum Życia i Rodziny. W rozmowie z Karolem Gacem odniósł się do sprawy prof. Ewy Budzyńskiej z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, która za odniesienie się na zajęciach do chrześcijańskiego pojmowania rodziny miała zostać ukarana naganą, a w ramach protestu postanowiła zrezygnować z pracy na uczelni.

„Myślę, że jest zjawisko, które do nas, do Polski, dopiero dochodzi. (…) Kilkanaście lat temu w naukach społecznych dokonał się przewrót, który miał olbrzymie znaczenie dla świata akademickiego. Mianowicie to, co do tej pory było uznawane i poparte wieloletnimi badaniami, czyli fakt, że dla dziecka optymalnym środowiskiem rozwojowym jest rodzina złożona z matki i ojca połączonych trwałym związkiem, zaczęło być kwestionowane w imię tego, że prezentowanie tego najlepszego dla rozwoju dziecka środowiska jakoby dyskryminuje czy rani osoby, które takiego środowiska nie tworzą, czyli związki osób tej samej płci” – mówił gość poranka.

Zaznaczył, że mówienie o wartościach ogólnoludzkich nie może nikogo ranić.

„My jako Centrum Życia i Rodziny w obronie prof. Budzyńskiej zwracamy uwagę na podstawową sprawę. Mówienie o tym, że rodzina jest dobrem i że życie jest wartością – a to są dwa podstawowe «zarzuty» wobec prof. Budzyńskiej – nikogo nie rani”.

„Mamy co czynienia z czymś posuniętym nawet dalej niż cenzura prewencyjna bloku sowieckiego. Nie chodzi o to, że nie wolno prezentować treści negatywnych względem obowiązującej linii partyjnej, ale nie wolno prezentować treści pozytywnych, z którymi nie zgadza się linia partyjna. To już wyższy poziom cenzury” – ocenił.

„Doszliśmy już do sytuacji, w której w środowiskach akademickich, lekarskich, terapeutycznych obowiązuje jedna jedyna wizja tego, czym jest rodzina, czym jest normalność, czym są np. zachowania normalne w sferze ludzkiej seksualności. To nie jest tak, że środowiska skrajnie liberalne coś zaczynają, bo te procesy już zaszły. W obronie prof. Nalaskowskiego wstawiło się ponad 30 tys. osób w ciągu zaledwie tygodnia. Teraz w obronie prof. Budzyńskiej już 28 tys. osób podpisało petycję do władz o zaprzestanie tego haniebnego, karygodnego postępowania dyscyplinarnego. Mamy do czynienia z ukoronowaniem pewnego procesu, tzn. został już wewnętrznie narzucony obowiązujący pogląd, który nie ma nic wspólnego z prowadzonymi badaniami naukowymi i wobec osób, które się z tym narzuconym politycznym światopoglądem nie zgadzają, zorganizowano prowokacje, czekano tylko na okazję, aby móc je wyeliminować, bo taki jest zasadniczy cel tych działań” – tłumaczył.

Podkreślił także, że tego typu dyskryminacja nie odnosi się to jakiejś wąskiej grupy.

„Tu nie chodzi o jakąś grupę marginalną, która można by nazwać konserwatystami. Tu chodzi o poglądy, z którymi zgadza się absolutna większość Polaków”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA