Kamil Janicki: Zaślubiny Polski z morzem zapisały się w naszej tradycji jako piękna karta, ale warto też pamiętać, jak były postrzegane przez samych uczestników

Kamil Janicki: Zaślubiny Polski z morzem zapisały się w naszej tradycji jako piękna karta, ale warto też pamiętać, jak były postrzegane przez samych uczestników

„Fakt odzyskania Pomorza zapewnił to krótkie, ale jednak trwanie II Rzeczypospolitej. Niemcy od pierwszych chwil blokowali jakiekolwiek polskie działania gospodarcze w Gdańsku, utrudniali eksport polskich towarów, czynili starania, żeby Gdańsk przejąć i Polska potrzebowała swojego wybrzeża i swojego portu. Gdybyśmy nie zdobyli tych 140 km, nie moglibyśmy zbudować Gdyni, więc nie byłoby tego polskiego okna na świat, jednego z największych sukcesów II Rzeczypospolitej. Oczywiście wiemy, że Polska wtedy nie przetrwała, ale musimy te sukcesy pamiętać, musimy je doceniać i wyciągać z nich wnioski. Fakt, że Polska doszła do morza, był kluczowy. Ta ceremonia zapisała się w naszej tradycji, była potem wykorzystywana, ponawiana. Dzisiaj stanowi jakąś piękną kartę, o której warto wspominać, ale warto wspominać też, jak naprawdę była wtedy odczytywana, jak postrzegali ją ci, którzy uczestniczyli w tych wydarzeniach” – powiedział w poranku „Siódma 9” Kamil Janicki, historyk (wielkahistoria.pl). W rozmowie z Karolem Gacem podjął temat znaczenia zaślubin Polski z morzem w związku z setną rocznicą tego wydarzenia.

„Jest to wydarzenie dużo ciekawsze i bardziej kontrowersyjne niż prawie wszystkim z nas się wydaje. Te zaślubiny nie były prawie w ogóle planowane. One nastąpiły po tym, jak polskie wojska zajęły Pomorze. Zapominamy, że to nie była wcale czynność symboliczna, to nie była tylko formalność. Naprawdę nasze wojsko w bardzo dużej liczbie przeszło 20 tysięcy żołnierzy zostało wysłane, by po kolei odbierać Niemcom kolejne miasta. Niemcy przez wiele miesięcy zwlekali z realizacją postanowień traktatu wersalskiego. Nie było pewności, czy nie dojdzie do otwartego starcia i konfrontacji militarnej podczas zajmowania tego newralgicznego obszaru” – mówił gośc poranka.

Jak zaznaczył, sama ceremonia nie była wtedy uważana za ważne wydarzenie.

„Same zaślubiny stały się głośne dopiero po 10 latach. Wtedy zaczęto wydawać broszury, wykorzystywać to propagandowo. Wtedy już nie było tych męskich rozmyślań. Bo w pierwszym momencie, nawet na tych uroczystościach, gdy potem odbyły się dwie imprezy – jedna dla oficerów, druga dla żołnierzy – to na tych niby-zabawach trwały dyskusje o tym, że trzeba Niemcom odebrać Gdańsk, że jest to poniżający dzień, że nie dostaliśmy morza, tylko dostaliśmy de facto zamarznięte bajoro. Nie było wtedy entuzjazmu dla tego, co udało się uzyskać. Dopiero perspektywa czasu pozwoliła inaczej spojrzeć na wydarzenie. Gdy zaczęto budować Gdynię, gdy zbudowaliśmy swój własny port morski, to ten moment zaczęto doceniać. W tamtej chwili nawet najwyżsi politycy nie pofatygowali się na te zaślubiny. Nie było Piłsudskiego, nie było premiera rządu. Obaj stwierdzili, że mają ważniejsze zobowiązania. Przyjechał tylko minister spraw wewnętrznych, przyszyły prezydent Stanisław Wojciechowski i był właśnie Józef Haller, delegacja sejmowa. Nawet po tym, kto stawił się na miejscu, widać, jaka była ranga wydarzenia”.

„Fakt odzyskania Pomorza zapewnił to krótkie, ale jednak trwanie II Rzeczypospolitej. Niemcy od pierwszych chwil blokowali jakiekolwiek polskie działania gospodarcze w Gdańsku, utrudniali eksport polskich towarów, czynili starania, żeby Gdańsk przejąć i Polska potrzebowała swojego wybrzeża i swojego portu. Gdybyśmy nie zdobyli tych 140 km, nie moglibyśmy zbudować Gdyni, więc nie byłoby tego polskiego okna na świat, jednego z największych sukcesów II Rzeczypospolitej. Oczywiście wiemy, że Polska wtedy nie przetrwała, ale musimy te sukcesy pamiętać, musimy je doceniać i wyciągać z nich wnioski. Fakt, że Polska doszła do morza, był kluczowy. Ta ceremonia zapisała się w naszej tradycji, była potem wykorzystywana, ponawiana. Dzisiaj stanowi jakąś piękną kartę, o której warto wspominać, ale warto wspominać też, jak naprawdę była wtedy odczytywana, jak postrzegali ją ci, którzy uczestniczyli w tych wydarzeniach” – tłumaczył historyk.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA