Łukasz Warzecha: Czeka nas trzęsienie ziemi. Gospodarcze skutki koronawirusa będziemy odczuwać przez lata

Łukasz Warzecha: Czeka nas trzęsienie ziemi. Gospodarcze skutki koronawirusa będziemy odczuwać przez lata

„Mam wrażenie, że przy tym poziomie gospodarczego armagedonu tylko radykalne posunięcia mogłyby rozruszać lokalne gospodarki. Czeka nas trzęsienie ziemi. To są konsekwencje, których jeszcze nie odczuwamy, ale obawiam się wzrostu bezrobocia i inflacji. Wydawało mi się, że ten rok będzie zmarnowany, ale fale i reperkusje będziemy odczuwać przez najbliższe pięć-dziesięć lat i to bardzo dotkliwie” - mówił w poranku „Siódma 9” Łukasz Warzecha z tygodnika „Do Rzeczy”. W rozmowie z Karolem Gacem analizował pomysł «tarczy anktykryzysowej».

Publicysta odniósł się krytycznie do „tarczy antykryzysowej”, którą zaprezentował wczoraj premier Mateusz Morawiecki.

„W pierwszym momencie byłem gotów oceniać tę propozycję na czwórkę, ale po głębszej analizie obniżam ocenę do trzy minus, albo i dwójki z plusem. Ta wartość 212 miliardów to w dużej mierze wartość księgowa, a nie realna wartość pomocy” - ocenił.

Warzecha podał tez konkretne przykłady, w których ta pomoc się nie sprawdzi.

„Jeżeli proponuje się przedsiębiorcom zatrudniającym do 9 osób pożyczkę w wysokości 5 tys., to ktoś chyba nie ma pojęcia o realiach. Ludzie zaczęli żartować, że te 5 tysięcy wystarczy może na kawę, ale nie jest to zastrzyk finansowy. No i rzecz kluczowa, czyli odroczenie składek ZUS i rozłożenia na raty. Jeżeli premier mówi do przedsiębiorców, by przetrwać najbliższe dwa-trzy miesiące, to po pierwsze zaczyna odkładać w czasie zakończenie tej sytuacji, a po drugie mówi im, że dopiero po tym czasie coś się zacznie zmieniać i wtedy od razu musicie zapłacić. Jeśli porównamy to z propozycjami węgierskimi, gdzie od razu skasowano składki dla niemal wszystkich branż i to bez papierów, to porównanie mówi samo za siebie” - wskazał.

„Najbardziej rzuciły mi się w oczy te negatywne propozycje. Nie widzę nic z rzeczy, o których można było myśleć, że się tam znajdą. Nie ma umorzenia ZUS-u, nie ma uproszczenia procedur biurokratycznych. Może mógłbym dobrze ocenić dopłaty do pensji, ale to też nie zasługuje na szóstkę, czy piątkę, bo one są na niskim poziomie. To sprawia wrażenie półśrodków” - stwierdził.

Publicysta został też zapytany o wybory prezydenckie. Jego zdaniem nie wszyscy mają równe szanse na prowadzenie kampanii.

„Prezydent jest widoczny, a inni nie mogą prowadzić normalnej kampanii. Miałbym wątpliwości, czy wszystkie podróże Andrzeja Dudę mają uzasadnienie, czy nie jest tego za dużo, ale to bardzo trudno oddzielić od tego, co prezydent powinien robić. Nie mam do niego pretensji. W postawie PiS dostrzegam kalkulację polityczną. Za jakiś czas może się okazać, że to PiS-owi będzie zależeć na przełożeniu wyborów, a nie będzie tego chciała opozycja. Jeśli nie będzie widocznych efektów w walce z koronawirusem, a będzie problem z utrzymaniem dyscypliny społeczeństwa, to będzie problem z poparciem dla prezydenta” - ocenił.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA