Bp Adrian Galbas SAC: Musimy pamiętać, że jesteśmy w rękach Boga. On jest z nami także w tych trudnych i nieszczęśliwych dniach

Bp Adrian Galbas SAC: Musimy pamiętać, że jesteśmy w rękach Boga. On jest z nami także w tych trudnych i nieszczęśliwych dniach

„Z pewnością są to czasy trudne. Dla nas, ludzi wiary, jedno jest pewne – jesteśmy w rękach Boga. On jest zawsze z nami. Jeżeli Pan Jezus mówi: «Będę z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata», to znaczy, że jest z nami także przez te dni – trudne i nieszczęśliwe. Ta świadomość Jego obecności, która płynie z wiary, dodaje nam otuchy i nadziei. Powinniśmy w tych dniach pogłębiać w sobie świadomość obecności Chrystusa, a także szukać wszystkich sposobów, które są możliwe, aby to osiągnąć. Na przykład chodzi o uczestniczenie we Mszy św. w sposób pośredni przez transmisję. To jest wielka możliwość. Także spotkanie ze słowem Bożym, które może się odbywać czy to osobiście, czy w rodzinach” – powiedział w poranku „Siódma 9” bp Adrian Galbas, biskup pomocniczy diecezji ełckiej. W rozmowie z Marcinem Fijołkiem powiedział, jak w wierze przeżyć ten trudny czas epidemii.

„Z pewnością są to czasy trudne. Dla nas, ludzi wiary, jedno jest pewne – jesteśmy w rękach Boga. On jest zawsze z nami. Jeżeli Pan Jezus mówi: «Będę z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata», to znaczy, że jest z nami także przez te dni – trudne i nieszczęśliwe. Ta świadomość Jego obecności, która płynie z wiary, dodaje nam otuchy i nadziei. Powinniśmy w tych dniach pogłębiać w sobie świadomość obecności Chrystusa, a także szukać wszystkich sposobów, które są możliwe, aby to osiągnąć. Na przykład chodzi o uczestniczenie we Mszy św. w sposób pośredni przez transmisję. To jest wielka możliwość. Także spotkanie ze słowem Bożym, które może się odbywać czy to osobiście, czy w rodzinach” – mówił gość poranka.

Jak zaznaczył, niewychodzenie z domu, także do kościoła, to wyraz odpowiedzialności i miłości bliźniego.

„Nie iść w niedzielę do kościoła – to przykazanie wypowiada ksiądz czy biskup, ale jest to zdanie konieczne. Ludziom trzeba tłumaczyć jasno, że uczestniczą we Mszy św., tylko uczestniczą w innej formie. Pójście do kościoła jest w tej chwili wbrew miłości bliźniego i wbrew miłości własnej. Jeśli ktoś chojraczy, a czasami słyszę takie głosy: «Pójdę do kościoła, bo się nie boją umrzeć», to trzeba mu powiedzieć, że po pierwsze to jest nierozumne i wbrew wierze, a po drugie, że jest niebezpieczny dla sąsiednich osób”.

Podkreślił, że należy stosować się do zaleceń odpowiednich służb i lekarzy.

„Pomyślmy sobie, że Pan Bóg naprawdę działa przez lekarzy, że to nie są jakieś alternatywne rzeczywistości, tylko Bóg do nas mówi i nas uzdrawia przez posługę lekarzy i przez to wszystko, co oni próbują zrobić, by uratować nas przed epidemią”.

Zapytany, czym jest Komunia duchowa i jak są odpowiednio przyjąć, odpowiedział:

„Komunia duchowa daje nam takie same łaski, wywołuje w nas takie same skutki jak Komunia sakramentalna. Jeżeli nie mogę przyjąć Komunii Świętej na sposób sakramentalny, to dostaję taką możliwość, która w Kościele nie została wymyślona w tamtym tygodniu, tylko która ma już swoją długą tradycję. Chodzi w niej o to, by wzbudzić, będąc w stanie łaski uświęcającej – bo warunki są takie same do Komunii sakramentalnej i duchowej – pragnienie przyjęcia Pana Jezusa, wyrazić swoją miłość do Niego, a potem dziękczynienie za Jego obecność. (…) Korzystajmy z tego wielkiego bogactwa Kościoła, który w takiej sytuacji nie zostawia nas samych”.

Zwrócił też uwagę, że duszpasterze mają w tym czasie szczególne zadanie.

„Mam głębokie przekonanie, że to, jak przeżyjemy to dzisiaj, będzie rzutowało na nasze jutro – i w wymiarze życia osobistego, i w wymiarze relacji, ale także jeśli chodzi o Kościół. To, jak się zachowamy w tej chwili, będzie bardzo rzutowało na przyszłość Kościoła w Polsce. To jest moment, w którym musimy my jako duszpasterze być bardzo blisko ludzi, choć musimy być od nich odizolowani. Zawsze takie chwile cierpienia i trudności są momentem przełomowym w wierze, one są próbą wiary. Niektórzy mówią, że to będzie moment masowych nawróceń, ale równie dobrze można się obawiać tego, że wiele osób pod wpływem tych trudnych przeżyć, zwłaszcza jeśli miałoby się to jeszcze zintensyfikować, powiedzą: «To nie ma sensu, wiara nie ma sensu. Skoro Pan Bóg milczy to albo jest strasznie nieczuły, albo Go nie ma». Tutaj mądra i stała obecność księdza przy drugim człowieku ze słowem, które niesie nadzieję, z zapewnieniem o modlitwie i ze zwykłym, chrześcijańskim wyczuciem potrzeb tej drugiej osoby jest konieczne”.

„Nie traćmy ducha. Nie ma takiego Wielkiego Postu, po którym by nie przyszłą Wielkanoc ani takich «Gorzkich żali», po których by się nie śpiewało «Alleluja»” – zakończył bp Galbas.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA