Dr Lech Kowalski: Zwiad WOP nie został poddany dezubekizacji i przeszedł z pieśnią na ustach do III RP

Dr Lech Kowalski: Zwiad WOP nie został poddany dezubekizacji i przeszedł z pieśnią na ustach do III RP

„Od wewnątrz ta formacja była typowo bezpieczniacka: miała komórki, które inwigilowały, przesłuchiwały. Na pograniczu byli potężniejsi od SB. Mieli dokładnie zinfiltrowane społeczności lokalne, mniejszości narodowe. Jej agentura budzi podziw po dzień dzisiejszy. Całe nadleśnictwa współpracowały z WOP-em – leśnicy, ludzie pracujący w lesie, taksówkarze, nauczyciele, przewodnicy wycieczek. Ta społeczność funkcjonowała i nie odcięła się od WOP. Problem w tym, że Zwiad WOP nie został poddany dezubekizacji i przeszedł w szyku zwartym z pieśnią na ustach do III RP” – mówił w poranku „Siódma 9” dr Lech Kowalski, autor książki „Bezpieka pogranicza. Historia Zwiadu WOP 1945-1990” (Wyd. Fronda).

Dr Kowalski podkreślił, że Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza już w 1998 roku został zakwalifikowany przez Komisję Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu za organ bezpieczeństwa państwa, a więc za kolejną bezpiekę. „Polacy przyzwyczaili się kojarzyć bezpiekę jedynie z urzędami bezpieczeństwa i Służbą Bezpieczeństwa. Nie tylko MSW posiadał ubeckie departamenty, ale również MON takie służby posiadał. Były one typowymi bezpiekami, jak choćby u zarania Inicjatywa Wojskowa, która była kopią sowieckiego kontrwywiadu Smiersz, a która później funkcjonowała jako Wojskowa Służba Wewnętrzna. Taką bezpieką był Zwiad WOP” – mówił.

Autor mówił też, że Zwiad WOP od wewnątrz był typowo bezpieczniacki i miał komórki, które inwigilowały, przesłuchiwały. „WOP powstał w 1945 roku i został włączony do czynnego zwalczania podziemia niepodległościowego. Jeśli Żołnierze Wyklęci ponosili ciężkie straty, uciekali w stronę granic, to WOP-iści likwidowali ich przy samych granicach. To jest ich wkład” – dodał.

Dr Kowalski zaznaczył, że za każdym razem, gdy w kraju były zawieruchy społeczno-polityczne, WOP przystępował od razu do blokowania granic. „Robiono wewnętrzny kocioł, by nikt nie uciekał z kraju. W 1981 roku po wprowadzeniu stanu wojennego na Wybrzeżu mieli dokładnie rozpracowane załogi w portach, byli silniejsi niż SB. 85 proc. infrastruktury portowej podlegało ich operacyjnemu rozpracowywaniu. Wiedzieli, co jest w stoczniach i przedsiębiorcach. Oni decydowali o załogach, przyjęciach – jeden agent przypadał na trzech, czterech pływających” – wyjaśniał.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top
 

Partnerzy

ŻYWA WIARA