Br. Dawid Walczak: Pandemia bardzo skomplikowała sytuację na Kubie. Brakuje nawet podstawowych środków higieny

Br. Dawid Walczak: Pandemia bardzo skomplikowała sytuację na Kubie. Brakuje nawet podstawowych środków higieny

„Już odczuwa się brak turystów, bo Kuba żyje tylko z turystów. Głównym źródłem dochodów Kuby jest turystyka. Nie ma turystów – nie ma pieniędzy. To już się odczuwa, kiedy się patrzy na towary w sklepach. Przed pandemią można było coś kupić, a teraz idzie się do sklepu, mówią, że przyjechały kurczaki, stajesz w kolejce za kurczakami, a te kolejki są 3-4-kilometrowe. Wchodzisz do sklepu, kupujesz te kurczaki i wychodzisz, bo nic więcej nie ma. Jest to odczuwalne, widoczne, ludzie się boją. Nigdy nie było tu znakomicie jak w Europie, ale przed pandemią można było coś dostać, kupić, a przynajmniej pojeździć i poszukać, i się znalazło. A teraz jest brak wielu produktów, zwłaszcza higieny, od dwóch miesięcy nie ma szamponów, mydeł, środków higieny” – powiedział w poranku „Siódma 9” br. Dawid Walczak, misjonarz posługujący na Kubie. W rozmowie z Anną Czytowską opowiedział, jak na Kubie wygląda sytuacja w związku z pandemią.

„Nie można swobodnie poruszać się po ulicach. Trzeba chodzić w maskach. Nosimy je od marca do teraz. Nie ma czegoś takiego, że można z tym dyskutować. Maseczki są obowiązkowe i jeśli jej nie masz, to dostajesz mandat, który jak na zarobki Kubańczyków jest wysoki. Nie ma dyskusji z policją” – mówił gość poranka.

Ile jest zachorowań na koronawirusa?

„Na pewno mniej niż w Europie czy gdziekolwiek, go Kuba to wyspa. Jak nie ma turystów, obcokrajowców, wirus się nie roznosi, został zatrzymany, ale jednak jest”.

Opowiedział też, jak wygląda obecnie życie religijne.

„Kościoły są zamknięte. My jednak otwieramy kościół, nie jest on zamknięty cały czas. Biskupi prosili i państwo też prosiło, żeby nie gromadzić się w kościołach na modlitwie, żeby księża modlili się sami, bez wiernych, w zamkniętych kościołach. Z drugiej strony boimy się, że jak zamkniemy kościoły na tak długi okres, to, nad czym się pracowało wiele lat, zostanie zatracone. My kościół mamy otwarty. W ciągu dnia jest adoracja, można przyjść i się pomodlić. Wielu ludzi nie przyjdzie, zwłaszcza osoby starsze. Nasza parafia to są osoby starsze i one przestrzegają tego, żeby nie wychodzić z domu, bo się boją. Ale zaskoczeniem jest zawsze, że jak jest niedziela i Msza św., ci ludzie przyjdą. Może nie są to liczby takie, jak były przed pandemią, ale w jednej parafii mamy ponad 20 osób, w drugiej jest 30, w kaplicy ok. 15-20, ale ci ludzie są. Przychodzą na niedzielną Eucharystię. To jest dla nich ważne”.

Jak zaznaczył, z powodu pandemii zmienił się charakter pracy kapłańskiej.

„Praca bardzo się zmieniła. Nie ma tego, co było przed pandemią. Można było iść spokojnie do chorych, porozmawiać, iść do rodzin. Na razie jest to wstrzymane. Ludzie nie zapraszają, bo się boją”.

„Powoli Kuba wkracza w trzy etapy otwarcia granic. W pierwszy etap weszliśmy w zeszłym tygodniu – tylko te prowincje, które przez ostatni miesiąc nie miały żadnych pozytywnych przypadków koronawirusa, zostały otwarte. Można się swobodnie poruszać” – opowiadał misjonarz.

Zauważył, że sytuacja na Kubie jest trudna także ze względu na brak turystów.

„Już odczuwa się brak turystów, bo Kuba żyje tylko z turystów. Głównym źródłem dochodów Kuby jest turystyka. Nie ma turystów – nie ma pieniędzy. To już się odczuwa, kiedy się patrzy na towary w sklepach. Przed pandemią można było coś kupić, a teraz idzie się do sklepu, mówią, że przyjechały kurczaki, stajesz w kolejce za kurczakami, a te kolejki są 3-4-kilometrowe. Wchodzisz do sklepu, kupujesz te kurczaki i wychodzisz, bo nic więcej nie ma. Jest to odczuwalne, widoczne, ludzie się boją. Nigdy nie było tu znakomicie jak w Europie, ale przed pandemią można było coś dostać, kupić, a przynajmniej pojeździć i poszukać, i się znalazło. A teraz jest brak wielu produktów, zwłaszcza higieny, od dwóch miesięcy nie ma szamponów, mydeł, środków higieny”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA