Agata Puścikowska: Siostry zakonne w czasie powstania warszawskiego były dla cywilów i żołnierzy wielkim wsparciem, także psychologicznym

 Agata Puścikowska: Siostry zakonne w czasie powstania warszawskiego były dla cywilów i żołnierzy wielkim wsparciem, także psychologicznym

„Ich klasztory były otwarte, tam ukrywali się ludzie, nawet 200-300 osób w dużych klasztorach. To było szaleństwo, żeby 300 osób przygarnąć, nakarmić i zadbać o wartości duchowe. One inicjowały modlitwy, modliły się, były też szafarkami Eucharystii, przenosiły Najświętszy Sakrament, ukrywały Go. Gdy było jeszcze można, inicjowały modlitwy na skwerach, przy kapliczkach. To jest ogromna rzecz. To z jednej strony opieka duchowa, a z drugiej strony miało to wymiar psychologiczny. Przeróżnych załamań wśród ludności cywilnej i wśród powstańców byłoby, gdyby nie zakonnice, bardzo dużo. Szpitale były rozmodlone. Są takie wzruszające opisy, gdy się wali, pali, gdy jest potworny ból, bo nie ma leków, żołnierze proszą, żeby przyszła siostra i się z nimi pomodliła” – powiedziała w poranku „Siódma 9” Agata Puścikowska. W rozmowie z Anną Czytowską opowiedziała o książce „Siostry z powstania” (Wyd. Znak).

Zapytana, czym w czasie powstania zajmowały się siostry zakonne, odpowiedziała:

„To były pielęgniarki, lekarki. To były też zaprzysiężone żołnierki AK, które wykonywały różne rozkazy, aczkolwiek to było w tak głębokiej konspiracji, że nawet do końca tego nie wiemy. One karmiły tysiące ludzi umierających z głodu. Innymi słowy ratowały im życie. Ukrywały powstańców, ratowały dzieci, ponieważ było coraz więcej dzieci, sierot, które wymagały opieki. Nie można zapomnieć, że to, że powstanie trwało 63 dni, dla powstańców nie oznaczało, że do października wszyscy byli w Warszawie. Przecież przez cały czas trwania powstania Niemcy wyrzucali kolejne dzielnice z domów i gnali przez Pruszków np. do Rzeszy. W Pruszkowie od początku sierpnia były siostry zakonne, które robiły wszystko, żeby w obozie przejściowym ratować ludzi. To niby znana historia, ale rola sióstr jest nieznana. Później jeszcze, w czasie powstania, gdy w Warszawie trwały walki, siostry walczyły o życie i zdrowie swoje i bardzo wielu ludzi, np. w Ravensbrück, gdzie też trafiały”.

Zaznaczyła, że siostry stanowiły wielkie wsparcie duchowe.

„Mówi się o kapelanach – i świetnie, bo to byli bohaterscy kapłani. Natomiast większość z nich współpracowała w siostrami. One wspierały kapelanów w sposób całościowy, ale one same były takimi «kapelankami» w bardzo wielu miejscach. Ich klasztory były otwarte, tam ukrywali się ludzie, nawet 200-300 osób w dużych klasztorach. To było szaleństwo, żeby 300 osób przygarnąć, nakarmić i zadbać o wartości duchowe. one inicjowały modlitwy, modliły się, były też szafarkami Eucharystii, przenosiły Najświętszy Sakrament, ukrywały Go. Gdy było jeszcze można, inicjowały modlitwy na skwerach, przy kapliczkach. To jest ogromna rzecz. To z jednej strony opieka duchowa, a z drugiej strony miało to wymiar psychologiczny. Przeróżnych załamań wśród ludności cywilnej i wśród powstańców byłoby, gdyby nie zakonnice, bardzo dużo. Szpitale były rozmodlone. Są takie wzruszające opisy, gdy się wali, pali, gdy jest potworny ból, bo nie ma leków, żołnierze proszą, żeby przyszła siostra i się z nimi pomodliła”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA