O. Jacek Gniadek: Polska jest krajem otwartym

O. Jacek Gniadek: Polska jest krajem otwartym

Gościem poranka „Siódma - Dziewiąta” był dziś o. Jacek Gniadek, dyrektor Centrum Migranta Fu Shenfu. Werbista mówił o zmaganiach Europy z napływem migrantów i uchodźców. O. Gniadek krytycznie odniósł się do pomysłu przymusowej relokacji uchodźców.

„Nie był to dobry pomysł. Europa jest duża. Każdy kraj ma swoich uchodźców, swoich imigrantów. Polska ma prawie 2 miliony Ukraińców, 30 tysięcy Wietnamczyków. Są też inne osoby, które do nas przyjeżdżają. Zachodnia Europa ma swój problem z uchodźcami i imigrantami, którzy przyjeżdżają tam, gdzie się czują swobodnie i lepiej. Przymusowa relokacja do Polski nie jest rozsądna, ponieważ ci ludzie i tak wyjechaliby na Zachód. Do naszego kraju przyjeżdżają cudzoziemcy, którzy nie mają postawy roszczeniowej. Polska jest krajem otwartym”.

O. Jacek Gniadek w zachodniej Europie spotyka się z negatywnymi ocenami w stosunku do Polski.

„Niedawno byłem w Belgi i we Francji. Tam ludzie mówią, że nie lubimy uchodźców, boimy się ich. Odpowiadam, że mamy 2 miliony Ukraińców. Odpowiadają wtedy, że nie wiedzieli o tym. Nie wiedzą o wojnie w Doniecku. Brakuje przepływu informacji. Nie boję się tych, których nie ma, a zajmuję się tymi, którzy są. Nie nazywam ich migrantami czy uchodźcami tylko «ludźmi w drodze». Każdy poszukuje szczęścia i lepszych warunków życia”.

Napływ cudzoziemców to także duże wyzwanie dla miejscowego Kościoła – podkreślił dyrektor Centrum Migranta Fu Shenfu.

„Wychodzimy do wiernych, czy ktoś nie chciałby uczyć języka polskiego. Bałem się na początku, że będzie wiele komentarzy. Okazało się, że nie spotkałem ani jednej osoby, która mówiłaby w sposób negatywny o migrantach i uchodźcach. Przychodzili ludzie, którzy chcieli pomóc. Mam pozytywne doświadczenia w rzeczywistości. Co innego w internecie. W komentarzach w tej kwestii jest wiele hejtu. W rzeczywistości spotykam się co najwyżej z obawami, ale strach jest czymś normalnym. Jako duszpasterz powinienem towarzyszyć nie tylko migrantom, ale także Polakom, którzy słyszą wiele negatywnych informacji. Jako duszpasterz muszę im towarzyszyć, a nie ich oceniać’.

Werbista opowiedział także o swoich doświadczeniach ostatniej wizyty w Belgii i we Francji. Z przykrością doświadczył pogłębiającej się laicyzacji obu krajów.

„To smutne, że kościoły są przerabiane na sklepy. Obserwując tę sytuację, poczułem obojętność wobec tego, jak ci ludzie robili tam zakupy. Nie wiedzieli, że kupują w byłym kościele. Miałem wrażenie, że jestem na pograniczu dwóch epok: coś się kończy, a coś zaczyna. W Belgii czas Kościoła, który żył w dobrobycie, się skończył. Jest coraz mniej wiernych, księży i powołań. Trzeba zbudować coś nowego. Niech mała trzódka przyciąga innych”.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA