Anna Druś: Jeśli dziecko trafia w Kamerunie pod opiekę marianów, jest już ocalone

Anna Druś: Jeśli dziecko trafia w Kamerunie pod opiekę marianów, jest już ocalone

„Jest tam w Kamerunie takie skrzyżowanie, na którym spotykają się różne światy. Stoją na nim marianie, zapraszając chętnych do przyjścia na zajęcia, ale grasują tam też dzieciaki ulicy. Ten, kto się zdecyduje przyjść do marianów, jest już w jakimś sensie ocalony, bo nie tylko dostanie jedzenie, opiekę i bezpieczeństwo, ale jest duża szansa, że wyjdzie na dobrego człowieka, że skończy szkołę i będzie się z nim coś dobrego działo” – powiedziała w poranku „Siódma 9” Anna Druś ze Stacji7. W rozmowie z Marcinem Fijołkiem opowiedziała o działalności księży marianów w Kamerunie.

W czasie wakacyjnym misjonarze organizują dla dzieci półkolonie.

„Ojcowie marianie prowadzą tam teraz «Wakacje z Bogiem». To rodzaj półkolonii. Dzieci mieszkają w swoich domach, ale na dzień dochodzą na jakieś zajęcia. Przy czym tam, gdyby te dzieci nie dostały od marianów tego, co dostają, to nie miałyby tego od nikogo, na przykład śniadanie. (…) Dają im nie tylko zajęcia, naukę zawodu praktycznego, ale dbają o to, żeby mieli co jeść, żeby rozwijali to, co umieją” – opowiadała.

Dużym problemem są tam dzieci ulicy. Jak tłumaczyła Anna Druś:

„Znajduje się tam jednostka wojskowa. Lokalne dziewczyny spotykają się z tymi chłopakami, z czego potem powstają niechciane ciąże. Jak się okazuje, rodziny tych dziewczyn nie chcą tych dzieci przyjmować, wyrzucają po prostu dziewczyny z domu. One rodzą te dzieci, opiekują się nimi w miarę możliwości – pamiętajmy, że nie mają żadnego źródła dochodu. Dają dzieciom do jedzenia to, co uda im się zdobyć. Te dzieci potem najczęściej szwendają się bez opieki po ulicy, są też rodzajem zmory lokalnych rolników, którzy muszą pilnować swoich upraw, bo dzieci kradną z pól jedzenie, żeby sobie coś zdobyć. Nimi również zajmują się księża marianie. Jest tam takie skrzyżowanie, na którym spotykają się różne światy. Stoją na nim marianie, zapraszając chętnych do przyjścia na zajęcia, ale grasują tam też dzieciaki ulicy. Ten, kto się zdecyduje przyjść do marianów, jest już w jakimś sensie ocalony, bo nie tylko dostanie jedzenie, opiekę i bezpieczeństwo, ale jest duża szansa, że wyjdzie na dobrego człowieka, że skończy szkołę i będzie się z nim coś dobrego działo”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA