Paweł Jabłoński: Gdyby posłuchać głosów zmierzających do zawetowania budżetu w lipcu to dzisiaj Polska byłaby na marginesie

Paweł Jabłoński: Gdyby posłuchać głosów zmierzających do zawetowania budżetu w lipcu to dzisiaj Polska byłaby na marginesie

„Gdyby posłuchać głosów zmierzających do zawetowania budżetu w lipcu to dzisiaj Polska byłaby na marginesie. Dzięki temu, że premier Morawiecki razem z Victorem Orbanem i innymi przywódcami doprowadzili do bardzo mądrego kompromisu i zabezpieczyli nasze interesy, to dzisiaj mamy bardzo mocny instrument w ręku – budżet jest wynegocjowany, Fundusz Odbudowy jest wynegocjowany. Dziś spieramy się o to, czy zgodzimy się na wprowadzenie reguł, które będą naruszały traktaty. My się na to nie zgadzamy i bardzo otwarcie o tym mówimy” – powiedział w Poranku „Siódma9” wiceminister spraw zagranicznych, Paweł Jabłoński. 

Czy polską strategię w sprawie unijnego budżetu można nazwać „weto albo śmierć”?

„Myślę, że to trochę zbyt mocne określenie. Nie wydaje mi się, żeby dla kogokolwiek celem samym w sobie było weto. Weto jest środkiem, który przysługuje państwu członkowskiemu. Każde państwo członkowskie może z niego skorzystać, jeśli jego prawa są naruszane. Groźbę użycia weta zapowiadali w tym roku choćby Holendrzy, Węgrzy, mówimy o nim teraz także i my. Widzimy, że projekt rozporządzenia budżetowego jest bardzo groźny dla przyszłości Unii Europejskiej. On daje w zasadzie nieograniczoną władzę Komisji Europejskiej, nie podlegającą żadnej realnej kontroli państw członkowskich i pozwalającą na podstawie całkowicie arbitralnych kryteriów podejmować decyzje o kluczowym znaczeniu dla przyszłości Unii. Może być oddziaływaniem na demokratyczne decyzje poszczególnych narodów Europy. To jest niezgodne z traktatami, i dlatego się temu sprzeciwiamy” – tłumaczył minister Jabłoński.

Gość Poranka „Siódma9” zapytany czy nie uważa, że lepszym rozwiązaniem byłoby weto postawione już w lipcu, odpowiedział przecząco.

„Byłoby to błędnym krokiem. Dzisiaj nie mówilibyśmy o Funduszu Odbudowy i budżecie, których kwoty są bardzo dobre, odpowiadające potrzebom UE i potrzebom Polski. Gdyby posłuchać głosów zmierzających do zawetowania budżetu w lipcu to dzisiaj Polska byłaby na marginesie. Dzięki temu, że premier Morawiecki razem z Victorem Orbanem i innymi przywódcami doprowadzili do bardzo mądrego kompromisu i zabezpieczyli nasze interesy, to dzisiaj mamy bardzo mocny instrument w ręku – budżet jest wynegocjowany, Fundusz Odbudowy jest wynegocjowany. Dziś spieramy się o to czy zgodzimy się na wprowadzenie reguł, które będą naruszały traktaty. My się na to nie zgadzamy i bardzo otwarcie o tym mówimy” – potwierdził rozmówca Marcina Fijołka.

Wiceminister spraw zagranicznych wyjaśniał czego dotyczą reguły, które mają naruszać traktaty.

„W projekcie rozporządzenia zapisany jest pewien mechanizm, który mówi że Komisja Europejska mogłaby pozbawiać państwa członkowskie pieniędzy jeśli na podstawie wszystkich dostępnych informacji (nie wskazane jest źródło) występuje teoretyczne ryzyko zagrożenia dla budżetu Unii Europejskiej. W zasadzie oznacza, że każda sytuacja może zostać pod to podciągnięta. Tego samego dnia kiedy o tym rozmawialiśmy, kiedy pojawiła się informacja, że Polska postawiła dość twardy sprzeciw, dostaliśmy informację, że Komisja Europejska ogłasza, że niewdrożenie strategii dotyczącej LGBTQ+ też będzie skutkowało odbieraniem pieniędzy. Oznacza to, że próbuje się w coraz dalsze sfery wchodzić z tymi samymi pomysłami, reinterpretując to niezgodnie z traktami. Artykuł 7 to przepis, który mówi ze jeśli Rada UE twierdzi jednogłośnie, że dochodzi do naruszenia przepisów to wtedy rzeczywiście tak jest. Gdybyśmy mieli mechanizm odwołania od traktatu to nie byłoby problemu, ale to jest obejście traktatu, naruszenie unijnego prawa.

„Reguły są tak niejasne, tak arbitralne, że państwa członkowskie pozbawione są pewności prawa. Nie ma w tej chwili pewności co do tego czy KE nie użyje tego w stosunku do dowolnego państwa. (...) Podstawą funkcjonowania Unii Europejskiej są traktaty - ustalone, przyjęte i ratyfikowane przez państwa członkowskie. Na tym polega praworządność, że przestrzega się przepisów prawa. Jeśli chce się łamać te przepisy, obchodzić je, dokonywać jakichś dziwnych konstrukcji po to żeby udawać, że tych przepisów nie ma, to jest to łamanie praworządności. A jeśli odbywa się to pod pretekstem rzekomej obrony praworządności to jest to w zasadzie hipokryzja” – kontynuował Jabłoński.

„Nie podoba nam się zapis ogólny mówiący o tym, że środki mogą być wydatkowane w oparciu o arbitralne kryteria polityczne, a nie prawne decyzje Komisji. Tyczy się to budżetu, jak i Funduszu” – dodał.

Minister ocenił też działania naszych zachodnich sąsiadów w omawianej sprawie. Niemcy sprawują obecnie prezydencję w Unii Europejskiej.

„Myślę, że akurat strona niemiecka zachowuje się stosunkowo uczciwie. Państwo, które sprawuje prezydencję, powinno być przede wszystkim mediatorem między uczestnikami procesu i nie miałbym tutaj pretensji do Niemiec. Niemcy mają taką rolę, że mają doprowadzić do kompromisu i uznały na ten moment, że to porozumienie będzie kompromisowe na tyle, że ani Polska ani Węgry ani inne państwa tego nie zawetują. Dla nas to nie jest kompromis. My się na to nie zgadzamy. Z tego względu bardzo mocno o tym mówimy. Liczymy na to, że powróci rozsądek i że będzie pewna rozsądna refleksja i że nie będzie konieczne korzystanie z tego ostatecznego środka, jakim jest weto, ale jeżeli będzie trzeba z niego skorzystać, to jesteśmy do tego gotowi” – stwierdził gość Poranka „Siódma9”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA