Tomasz Żółciak: Opozycja nie stała się genialna. PiS potyka się o własne nogi

Tomasz Żółciak: Opozycja nie stała się genialna. PiS potyka się o własne nogi

„Weto w sprawie unijnego budżetu należy traktować jako element taktyki negocjacyjnej. Rząd liczy, że nie będzie ono konieczne. W gorszym wariancie będzie działał na przeczekanie prezydencji niemieckiej” – powiedział w Poranku Siódma9 Tomasz Żółciak z Dziennika Gazety Prawnej.

Podczas poniedziałkowego spotkania unijnych ambasadorów Polska i Węgry nie zgodziły się na przyjęcie unijnego pakietu budżetowego. Chodzi zarówno o wydatki Wspólnoty na lata 2021-2027, jak i fundusz odbudowy po pandemii. Powodem było wprowadzenie mechanizmu warunkującego wypłatę unijnych funduszy od kwestii praworządności.

Zdaniem gościa Anny Czytowskiej polski rząd prowadzi twarde negocjacje a weto jest tylko ich elementem. „Jest to broń atomowa w rozmowach i pertraktacjach. Polski rząd liczy na to, że weto nie będzie ostatecznie konieczne. Prawdopodobnie w grudniu dojdzie do jednego lub dwóch szczytów "last minute" na których ostatecznie dojdzie do jakiejś formy porozumienia. W gorszym wariancie będziemy działać na przeczekanie prezydencji niemieckiej” – przewiduje Tomasz Żółciak.

Zbigniew Ziobro w poniedziałek wezwał Mateusza Morawieckiego do zawetowania unijnego budżetu. Minister sprawiedliwości wysłał do szefa rządu list, w którym domaga się zablokowania mechanizmu wiążącego unijne fundusze z przestrzeganiem zasad praworządności. Zdaniem Tomasza Żółciaka to kolejna odsłona walki Zbigniewa Ziobry z Mateuszem Morawieckim. „Zbigniewowi Ziobrze marzy się by to on był następcą Jarosława Kaczyńskiego. W okresie pandemii Zbigniew Ziobro lubi znikać. Mamy Mateusza Morawieckiego, który jest piewcą złych wieści. Jest zmuszony generować złe informacje. Był okres, że przed każdą konferencją Morawieckiego zastanawialiśmy się co złego premier ogłosi. Mamy też Jarosława Gowina, który jest w roli obrońcy polskiego biznesu. (…) Trochę polityczny "dobry wujek". W tym wszystkim jest jeszcze Zbigniew Ziobro, który w czasach pandemii znika ale wraca jak monsun. Wrócił w lipcu, kiedy była okazja by pokazać, że Morawiecki źle wynegocjował ustalenia unijnego szczytu. Wrócił wczesną jesienią podczas rekonstrukcji rządu. Trzeba było pokazać się jako prawdziwa prawica tocząca wojnę cywilizacyjną. Wraca także teraz gdy znów mamy dyskusję czy Morawiecki obronił Polskę przed powiązaniem funduszy z praworządnością” – zaznaczył Tomasz Żółciak.

Redaktor Dziennika Gazety Prawnej powiedział, że to tylko jeden z problemów wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy. „One nie wynikają z tego, że opozycja stała się genialna, znalazła remedium na to jak zwalczać PiS i wytykać mu błędy. PiS zaczyna być zaprzeczeniem tezy "too big to faile". Zaczyna sam potykać się o własne nogi” – ocenił.

Kolejny problem Prawa i Sprawiedliwości powstał po głosowaniu "Piątki dla zwierząt". Piętnastu posłów zagłosowało w Sejmie przeciwko tej ustawie i zostało zawieszonych w prawach członka partii. Wczoraj trzynastu prawa zostały przywrócone. O odejściu z partii poinformował Lech Kołakowski. Prawdopodobnie PiS opuści były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Zdaniem Tomasza Żółciaka nie wszyscy przywróceni posłowie będą chcieli zostać w PiS. „Ta sytuacja cały czas zmierza w kierunku nowego koła poselskiego. Odwieszenie - po długim okresie i stygmatyzacji związanej z tym, że zagłosowało się nie tak jak partia chciała w przypadku tak kontrowersyjnej ustawy - nie powoduje, że te osoby stwierdzą, że PiS jest super, zostajemy i sprawy nie było. "Piątka dla zwierząt" cały czas wisi w powietrzu. Jest spore grono tych, którzy myślą o tym by wrócić do tego tematu. Niewykluczone, że ta sprawa nadal będzie dzieliła PiS” – powiedział Tomasz Żółciak.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA