Monika Rogozińska o K2: Ciągły flirt z mediami potrafi bardzo rozbić drużynę

Monika Rogozińska o K2: Ciągły flirt z mediami potrafi bardzo rozbić drużynę

 

Polscy himalaiści biorący udział w narodowej wyprawie zimowej na K2 po dwóch groźnych wypadkach zdecydowali się na zmianę trasy. To znaczy, że część pracy trzeba będzie wykonywać od nowa. Dziennikarka, podróżniczka, korespondentka z polskich zimowych wypraw w Himalaje Monika Rogozińska przekonywała w poranku „Siódma – Dziewiąta”, że nie jest jeszcze za późno na taką decyzję. „Na Makalu zimą trzy razy była zmieniana trasa” – mówiła dziennikarka.

Jak tłumaczyła pierwotna droga, zwana drogą Basków, była wybierana latem. Trudno było wtedy ocenić, że zimą będzie tam tak dużo spadających kamieni.

Monika Rogozińska zdradziła, że kontuzje Adama Bieleckiego i Rafała Froni to niejedyne incydenty z kamieniami na K2: „Wiadomo o dwóch przypadkach uderzenia kamieniami, ale wiem, że kamienie bardzo bombardowały.”

Podróżniczka przyznała, że droga klasyczna, pierwszych zdobywców, którą teraz będą się wspinać Polacy, też jest trudna i niebezpieczna. W dodatku jest bardziej oddalona od bazy.

Monika Rogozińska zwróciła uwagę na zagrożenia niezwiązane z samą górą, które mogą rozbić zespół. Wskazała na „niebezpieczeństwo za dużego dialogu z mediami”.

„Ciągły flirt z mediami potrafi bardzo rozbić drużynę” – przestrzegła Rogozińska.

Podkreśliła, że zespół biorący udział w wyprawie jest znakomicie przygotowany. Są w nim dwie osoby, które zdobyły koronę Himalajów i pięć osób, które były zimą na ośmiotysięcznikach. „To ogromny kapitał” – podkreśliła rozmówczyni Piotra Otrębskiego.

Dodała jednak, że „kapitał ten można zmarnotrawić jak ma się głowę w Polsce, przegląda się ciągle w lustrze mediów, zajmuje się PR, a nie wspinaniem”.

Monika Rogozińska podkreśliła heroizm ratowników biorących udział w akcji na Nanga Parbat. „To była akcja ratunkowa bez precedensów, mistrzostwo świata” – przekonywała.

Zwróciła uwagę, że w sztabie dowodzącym akcją, który był w Polsce, obecny był doktor Robert Szymczak, który zna Nanga Parbat z autopsji. Był świadomy topografii terenu, co bardzo pomogło w koordynacji działań.

Rogozińska mówiła też o „nikczemności mediów”. „Jak wydarza się ogromne dobro, włącza się zło” – zauważyła dziennikarka.

„Zaczęły się wrzutki medialne, pomysły, że zostawili Mackiewicza. Rozbudzanie nadziei w ojcu Tomasza Mackiewicza. Zaczął się chaos nabijający klikalność i pieniądze” – skomentowała podróżniczka, oceniając postawę niektórych mediów tuż po akcji ratunkowej na Nanga Parbat.

Odnosząc się do relacji przedstawianych przez Elisabeth Revol, Rogozińska powiedziała krótko: „Przedstawiła już kilka wersji zdarzeń”.

Na pytanie, czy Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz zdobyli szczyt, dziennikarka odparła: „Zawsze zakłada się wiarygodność”.

back to top