Michał Wróblewski: Nie widzę atutów Michała Dworczyka, które wskazywałyby, że byłby on lepszym kandydatem na prezydenta Warszawy niż Patryk Jaki

Michał Wróblewski: Nie widzę atutów Michała Dworczyka, które wskazywałyby, że byłby on lepszym kandydatem na prezydenta Warszawy niż Patryk Jaki

„Nie widzę atutów Michała Dworczyka, które wskazywałyby, że byłby on lepszym kandydatem niż Patryk Jaki. Wydaje mi się, że jedynym takim atutem może być to – chociaż nie mam pojęcia, jak to się może przełożyć na skuteczną walkę w kampanii wyborczej – to jest raczej niezaprzeczalne, że Michał Dworczyk jest sprawnym organizatorem, ale jest politykiem przede wszystkim gabinetowym, jest bardzo sprawnym urzędnikiem. A czy ma wystarczająco dużą rozpoznawalność, w to wątpią sami politycy PiS-u” – powiedział w poranku „Siódma 9” Michał Wróblewski z „Faktu”. „Ciekawostką jest to, że z tego co słyszymy – oczywiście są to informacje nieoficjalne, które pojawiły się po ostatnim spotkaniu kierownictwa PiS – sam prezes Kaczyński zaczyna skłaniać się ku kandydaturze Michała Dworczyka” – dodał.

W rozmowie z Anną Skiepko skomentował pojawienie się trzeciego możliwego kandydata PiS-u na prezydenta stolicy.

„PiS musi uważać na konflikty wewnętrzne, które pojawiają się w związku z tą sytuacją, a one się pojawiają. Mieliśmy do czynienia z trzema kandydaturami, które leżą na stole: marszałek Senatu Stanisław Karczewski, Patryk Jaki – szef komisji reprywatyzacyjnej, weryfikacyjnej i wiceminister sprawiedliwości i Michał Dworczyk. I ludzie z partii, którzy już przyzwyczaili się do pewnej myśli, że to Patryk Jaki lub Stanisław Karczewski – chociaż tu wydaje mi się to nie do zrobienia, żeby Stanisław Karczewski był tym kandydatem – przyzwyczajeni do myśli, że Patryk Jaki będzie tym najbardziej skutecznym, optymalnym kandydatem teraz muszą się gdzieś bić z myślą, że to może być jednak Michał Dworczyk, któremu politycy PiS-u większych szans nie dają. Uważam, że ranga tych wyborów w Warszawie, w ogóle wyborów samorządowych w tym roku, jest nieporównywalnie większa niż ostatnich wyborów. Ta batalia o Warszawę będzie takim preludium do tego maratonu kampanijnego, który będzie w przyszłym roku. Zobaczymy. PiS ogromnie zaryzykował. Wydaje mi się, że poprzeczka jest postawiona bardzo wysoko” – ocenił dziennikarz.

back to top