Otwórz player w nowym oknie

Prof. Remigiusz Forycki: Protesty we Francji powoli się wyciszają

Prof. Remigiusz Forycki: Protesty we Francji powoli się wyciszają

„Francuzi bardzo protestują i to już się przeradza w anarchię. Trzeba powiedzieć jednak, że te protesty się w tej chwili wyciszają. Tzn. to, co było jeszcze 15 miesięcy temu, żółte kamizelki czy te protesty w związku z emeryturami – to było 800 tysięcy ludzi na ulicach prawie stale. Wczoraj było 13 tysięcy w Paryżu, a 108 tysięcy ludzi na ulicach całej Francji. Czyli to wygasa, dlatego że ta sprawa została przekazana już do parlamentu francuskiego” – powiedział w poranku „Siódma 9” prof. Remigiusz Forycki, romanista (Instytut Romanistyki UW). W rozmowie z Jarosławem Wydrą podjął temat protestów we Francji w związku z reformą emerytalną.

„Myślę, że podstawowa różnica między społeczeństwem naszym a francuskim jest taka, że oni dużo więcej zarabiają niż my. Protestują bardzo i to już się przeradza w anarchię. Trzeba powiedzieć jednak, że te protesty się w tej chwili wyciszają. Tzn. to, co było jeszcze 15 miesięcy temu, żółte kamizelki czy te protesty w związku z emeryturami – to było 800 tysięcy ludzi na ulicach prawie stale. Wczoraj było 13 tysięcy w Paryżu, a 108 tysięcy ludzi na ulicach całej Francji. Czyli to wygasa, dlatego że ta sprawa została przekazana już do parlamentu francuskiego” – mówił profesor.

„Francuzi nie chcą więcej pracować, a Macron uważa, że w ten sposób może wyjść z impasu gospodarczego. To nie jest zapaść, ale oni są bardzo zadłużeni i w ten sposób reformę trzeba przeprowadzić” – zaznaczył.

Podkreślił, że prezydent Macron słusznie chce tę reformę przeprowadzić.

„Z całym przekonaniem mówię, że on ma rację. Trzeba reformować gospodarkę francuską. On postawił sprawę na ostrzu noża, tzn. albo będą reformy, albo on po prostu nie będzie dalej kandydował. Zresztą jego szansa na reelekcję jest w tej chwili zerowa. On idzie z górki. W tej chwili jest 50 proc. jego kadencji i bilans jest dla niego katastrofalny”.

„Jego program przedwyborczy polegał na tym, że obiecał reformy, również reformę emerytalną. Dobrał ludzi z różnych ugrupowań politycznych. Pojawiły się żółte kamizelki, bo podpadł w innych kwestiach i ludzie nie byli przychylni prezydentowi. Potem jak weszła reforma emerytalna, to się już zrobiło piekło i w tej chwili Macron nie ma wyboru. Przedostatnia deska ratunku to było wytłumaczenie przez premiera, jak ma wyglądać reforma. To zaogniło sytuację. W tej chwili jest parlament, będą lobbowania związków zawodowych, oni będą chcieli się dogadać, ale już 6 lutego związki zawodowe zapowiadają strajk. Jest to nacisk, żeby wycofał się z reformy. Jeżeli parlament będzie miał problemy, to ostatnią instancją jest prezydent i będzie apelował, żeby ta reforma nastąpiła. Trzeba przyznać, że 50 proc. ludzi jest za reformą. Rozsądek podpowiada, że trzeba reformować kraj, bo idzie anarchia, bo rośnie zadłużenie i te słupki ekonomiczne idą w dół” – tłumaczył.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA