Otwórz player w nowym oknie

Artur Dziambor: Powrót do normalności nie spowodowałby niczego, jeśli chodzi o kwestie zdrowotne

Artur Dziambor: Powrót do normalności nie spowodowałby niczego, jeśli chodzi o kwestie zdrowotne

„Ludzie z nudów chodzą gdziekolwiek, gdzie jest otwarte. Tymczasem nie możemy pójść np. do restauracji, na siłownię, do pubu. Powrót do normalności nie spowodowałby niczego, jeśli chodzi o kwestie zdrowotne. W tym momencie mamy kolosalny problem” - mówił w Poranku "Siódma9" Artur Dziambor z Konfederacji.

Poseł odniósł się do wczorajszej uchwały Sejmu ws. poparcia dla Aleksieja Nawalnego, którą poparła przytłaczająca większość. Politycy Konfederacji w większości nie głosowali. „To uchwała grzecznościowa, symboliczna. Wraz z Jakubem Kuleszą stwierdziliśmy, że nie ma to dla nas najmniejszego znaczenia i w niczym nam ona nie przeszkadza. Natomiast inna sprawa, że pozostali koledzy stwierdzili, że nie jest to potrzebne i nie ma sensu się w to mieszać. Nie wiemy, jakie są prawdziwe powody Aleksieja Nawalnego do Rosji. Znana jest Rosja i wiemy, że nic nie dzieje się tam przypadkiem. Jeśli nasi politycy podchodzą do tego tak, że Nawalny wrócił do Rosji, będzie czekał na wybory demokratyczne i działał wbrew Putinowi, to jest to infantylne. To sygnał puszczony w świat. Stwierdziłem, że niech sobie będzie, skoro musi być” - tłumaczył.

Dziambor został także zapytany o głosowania ws. kandydatów na Rzecznika Praw Obywatelskich. „Z góry było wiadomo, że jeśli PiS wystawia swojego kandydata, to go przepchnie. Jestem zniesmaczony postawą prof. Wawrzyka, bo zagłosował na siebie, a przeciwko innym kandydatom. Mając taką większość w Sejmie, można było mieć trochę honoru i nie głosować. Jarosław Kaczyński ws. swojego wotum zaufania nie głosował, a więc potrafił. To wygląda bardzo źle. W Senacie kandydatura prof. Wawrzyka pewnie odpadnie” - powiedział.

„Nie miałbym problemu z poparciem Jana Marii Rokity na RPO, gdybym miał do wyboru jego, albo kandydata PiS-u. To nie jest czynny polityk. Miał swoje związki z różnymi partiami prawicy. Jest komentatorem, ale na pewno to lepszy kandydat, niż polityczny funkcjonariusz” - mówił.

Poseł Konfederacji powiedział także o szczegółach ustawy antylockdownowej, którą chciała zgłosić jego partia, ale ostatecznie będzie to projekt obywatelski. Dlaczego? „Rzeczywiście 100 tys. podpisów wydaje się dużą liczbą. To zawsze ryzyko, bo jeśli partia ogłasza, że chce je zebrać, to musi, bo będzie trochę wstyd. Jednak w związku z tym, ilu mamy przedsiębiorców wokół siebie i ilu jest ludzi, którzy chcą się angażować, stwierdziliśmy pójdzie szybciej. W dodatku będzie to sygnał od społeczeństwa. Politycy są narysowani – wiadomo, co robi PiS. Wiadomo, jak wspiera go PO. Tylko pozostaje, by społeczeństwo powiedziało im, aby zeszli z tej drogi. Dzisiaj idę do jednego z pubów w Gdyni, który będzie otwarty mimo obostrzeń i tam będę zbierać podpisy” - mówił.

„Ustawa jest bardzo prosta i w wielkim skrócie mówi o powrocie do normalności, czyli normalnego życia, w którym wszyscy pracują, a chorzy jak są chorzy, leczeni są w szpitalach. Równolegle do tego jest ustawa odszkodowawcza, którą będzie procedować Senat. Chodzi o to, by przedsiębiorcy otrzymali odszkodowanie za zamknięcie na mocy rozporządzeń. Gdyby weszły te dwie ustawy, to sytuacja byłaby uratowana (…) Kiedy słucham polityków PiS, którzy wskazują Niemców jako wzór do naśladowania, to mnie to bawi, bo PiS buduje swój wizerunek jako partia, która wytyka wszystko Niemcom. Mam nadzieję, że kiedyś politycy PiS będą mówić o systemie podatkowym w Luksemburgu” - ocenił.

Czy przyjęcie takiej ustawy nie spowodowałoby wzrostu zachorowań i liczby zgonów? „Już teraz właściwie żyjemy w taki sposób, że nauczyliśmy się nie robić pewnych rzeczy, które robiliśmy dla przyjemności. Niedawno byłem w IKEI i nie można było zaparkować. Tam był tłum ludzi i człowiek na człowieku. Ludzie z nudów chodzą gdziekolwiek, gdzie jest otwarte. Tymczasem nie możemy pójść np. do restauracji, na siłownię, do pubu. Powrót do normalności nie spowodowałby niczego, jeśli chodzi o kwestie zdrowotne. W tym momencie mamy kolosalny problem. Mówiliśmy, że jeśli paraliż służby zdrowia będzie utrzymywany, bo to państwo go spowodowało, to będzie źle. Mamy kilkadziesiąt tysięcy nadprogramowych zgonów. To są zgony, których by nie było, gdyby system był nieco inny” - ocenił.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA