Otwórz player w nowym oknie

Marek Jurek: Konwencja stambulska to błędna uliczka, w którą idzie Europa Zachodnia

Marek Jurek: Konwencja stambulska to błędna uliczka, w którą idzie Europa Zachodnia

„Mamy do czynienia z atakiem na rodzinę, który toleruje wiele rzeczywistych źródeł patologii życia osobistego. Ta konwencja to błędna uliczka, w którą idzie Europa Zachodnia kwestionując wychowawczy wpływ rodziców, promując rozwiązłość. Należy ją wypowiedzieć” - mówił w poranku „Siódma 9” Marek Jurek, który był sprawozdawcą obywatelskiego projektu „TAK dla rodziny, NIE dla gender”.

Inicjator „Kongresu Chrześcijańsko-Społecznego” podkreślił, że konwencja stambulska to „konwencja genderowa, która zakłada całkowitą zmianę w edukacji i prawodawstwie, podważająca funkcjonowanie rodziny, bo traktująca role matki, ojca, kobiety i mężczyzny jako umowne”.

„Oczywiście, tym formalnym pretekstem jest walka z przemocą, ale to fasada, bo żadne cywilizowane państwo nie akceptuje przemocy i zanim wprowadzono konwencję, to przecież każde państwo walczy z przemocą domową i jej nowymi formami. Co więcej, konwencja stambulska w tym swoim genderowym zapale niektóre formy zachowań przemocowych traktuje jako te, które należy tolerować. To np. kwestia nowych zjawisk mających charakter degradujących dla kobiety, jak np. twarda pornografia” - tłumaczył.

Jurek ocenił również, że narracja według której przeciwnicy konwencji stambulskiej są zwolennikami przemocy domowej, to „dostateczny motyw, by wszyscy uczciwi ludzie zaangażowali się w wypowiedzenie tej konwencji”.

„Jest źródłem przemocy i zniesławiania wszystkich oponentów. Rozmawiamy w Wielki Czwartek i jutro będziemy słyszeć Zbawiciela, żeby Bóg przebaczył tym, którzy go męczą, bo nie wiedzą, co czynią. To właściwe podejście do każdego sporu. Nie mówimy, że protagoniści konwencji stambulskiej chcą deprawacji dzieci. Pokazujemy im konsekwencje polityki genderowej, a nie przypisujemy intencje” - wyjaśniał.

„Zwolennicy tej konwencji piszą o jej przeciwnikach jako o zwolennikach przemocy, co jest skandaliczne. Nie chodzi o walkę z przemocą, tak jak Związkowi Sowieckiemu nie chodziło o pokój na świecie, ale moralne rozbrojenie. Dzisiaj też chodzi o moralne rozbrojenie rodziny. Kiedy wskazuje się palcem nowe formy przemocy, by zastanowić się nad patologiami współczesnego społeczeństwa; kiedy mówi im się o nowych zboczeniach lansowanych w mediach, to oni po prostu nie reagują i nie podejmują żadnej dyskusji. Ta atmosfera zniesławienia jest dostatecznym sygnałem, by wszyscy ludzie dobrej woli zaangażowali się w wypowiedzenie tej konwencji” - powiedział.

Jurek został też zapytany, czy nie zaskoczyła go fala agresji ze strony liberalno-lewicowej opozycji oraz język, którego używa się teraz w parlamencie.

„Zaskoczyła mnie skala. Kiedy byłem marszałkiem Sejmu [2005-2007], to już wtedy widziałem, że opozycja liberalna staje się opozycją krzyku. Posłowie z pierwszych ław opozycji liberalnej reagowali krzykiem, ale w tylnych ławach było wielu ludzi, z którymi dobrze się dyskutowało, rozmawiało. Dzisiaj to, co mnie zaskoczyło, to jeśli chodzi o wystąpienia ze strony PO, czy SLD, to nie było żadnego głosu dialogicznego. Pozytywnym przykładem ludzi, którzy chcą rozmawiać i nie mają wyrobionego zdania w tej kwestii, był PSL, którego posłowie głosowali różnie” - powiedział.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

back to top

Partnerzy

ŻYWA WIARA